Jeden z członków polskiego jury Eurowizji wydał oświadczenie. Chodzi o punkty dla Izraela

Filip Kuncewicz, który był członkiem polskiego jury na Eurowizji, przerwał milczenie. Twierdzi, że podarowanie 12 punktów Izraelowi nie było wspólną decyzją jury.
Filip Kuncewicz wydał oświadczenie ws. finału Eurowizji
Fot. KAPIF; REUTERS/Lisa Leutner

17 maja odbył się finał Eurowizji, a reprezentująca nas w konkursie Alicja Szemplińska z utworem "Pray" zdobyła 12. miejsce. W sieci jest głośno nie tylko o sukcesie Polki, ale również o decyzji polskiego jury, które podczas finału przyznało maksymalną liczbę punktów przedstawicielowi Izraela (warto podkreślić, że Polska była jedynym krajem, który przyznał Izraelowi 12 punktów). Po tej decyzji w komentarzach w mediach społecznościowych TVP zawrzało. W końcu głos postanowił zabrać jeden z członków jury - Filip Kuncewicz. 

Zobacz wideo Michał Szpak zdradza, czy wróci na Eurowizję. "Płakałem jak dziecko"

Filip Kuncewicz o decyzji polskiego jury. Mówi o hejcie

Udział Izraela w Eurowizji od lat wzbudza kontrowersje. Wszystko przez działania państwa na terenie Strefy Gazy, a także włączenie się w konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie. Nic dziwnego, że przed tegoroczną Eurowizją trwała dyskusja, czy Izrael powinien brać udział w konkursie. Tymczasem polskie jury w finale konkursu uznało, że Noam Bettan z utworem "Michelle" otrzyma od naszego kraju 12 punktów. 

Na członków jury (przypomnijmy, że w jej skład wchodzili: Eliza Orzechowska, Filip Kuncewicz, Jasiek Piwowarczyk, Viki Gabor, Staś Kukulski, Wiktoria Kida oraz Maurycy Żółtański) spadła fala hejtu. Jury dotąd milczało, a Viki Gabor postanowiła zablokować możliwość komentowania swoich wpisów na Instagramie oraz TikToku. W końcu jednak zasiadający w komisji Filip Kuncewicz postanowił opublikować na swoim InstaStories oświadczenie.

Wynik głosowania polskiego jury w finale Eurowizji 2026 nie jest wspólną decyzją siedmiu jurorów. Każdy juror głosuje indywidualnie i w tajemnicy. Końcowy wynik to efekt działania algorytmu EBU, który łączy siedem niezależnych list w jeden ranking

- zaczął. Kompozytor nie zdradził jednak, jak sam głosował. Wspomniał jednak o innych kulisach głosowania. "Przyznanie 12 punktów nie oznacza, że jurorzy wybrali daną piosenkę jako numer 1. Zasady działania algorytmu EBU są publicznie dostępne. Każda osoba, która wysłała w ostatnich godzinach groźby lub hejt, mogła je sprawdzić w minutę. Nie zrobiła tego." - dodał.

Eurowizja 2026. Kayah dumna z decyzji polskiego jury

Kayah kibicowała  Alicji Szemplińskiej. Zaraz po ogłoszeniu werdyktu opublikowała na Facebooku wpis, w którym  zwróciła uwagę na coraz większe podziały oraz polityczne emocje, które jej zdaniem zaczynają dominować nad ideą samego konkursu. Przyznała przy tym, że jest "dumna z polskiego jury". 

"Uważam, że cudowna wciąż. [Alicja - przyp. red.] Mogę już pójść spać. Jestem też dumna z polskiego jury. Mam też niefajne finalnie wnioski. Jesteśmy strasznie podzieleni, a takie widowiska chyba wspierają nacjonalizmy. A przecież założenie było inne. Jeśli się mylę - dyskutujmy" - mogliśmy przeczytać. 

Więcej o: