Czasy PRL-u, choć trudne, w anegdotach sprawiają wrażenie pełnych dobrej zabawy. Jednak ówczesna moralność była inna niż dzisiejsza, a społeczeństwo dużo łatwiej niż dziś było zszokować. Nie inaczej rzecz miała się z filmową krytyką. Dlatego kiedy w 1985 roku Roman Załuski nakręcił film "Och, Karol", wywołał powszechne oburzenie. Bo historia lekkoducha, który pomimo iż jest żonaty, ma aż trzy kochanki i nie stroni od pięknych kobiet, została uznana za godzącą w moralność porządnych obywateli. Produkcja doczekała się opinii "najbardziej frywolnego filmu PRL-u" i "najbardziej bezwstydnej komedii" ówczesnych czasów. Ale "Och, Karol" oprócz nagan, zgarnął też pochwały, m.in. za świetną obsadę.
W architekta-podrywacza, Karola Gierskiego wcielił się Jan Piechociński, a jego niezwykle tolerancyjną, przymykającą na liczne zdrady oko, żonę zagrała Danuta Kowalska. W trzy kochanki Karola wcieliły się Dorota Kamińska, Marta Klubowicz i Jolanta Nowak. Szczególnie od ostatniej z nich - aktorki o magnetycznym spojrzeniu - widzowie nie mogli oderwać wzroku. Nowak wróżono karierę, jednak choć zagrała w wielu produkcjach, role, które jej proponowano, po pewnym czasie stały się mało ambitne. Mówiono, że rozmienia talent na drobne. Dlatego Jolanta Nowak postanowiła poszukać szczęścia gdzie indziej i w połowie lat 90. na dobre zniknęła z ekranów. Jak potoczyły się dalej jej losy?
Jolanta Nowak przyszła na świat 5 maja 1959 roku w Warszawie, w dzielnicy Muranów. Niewiele brakowało, aby wcale nie została aktorką - marzyła o karierze architektki, z kolei rodzice uważali, że ich córka powinna studiować medycynę. Jednak talent dał o sobie znać, a aktorskiego przeznaczenia nie dało się oszukać. Jolanta uczęszczała do kółka recytatorskiego, działającego przy Domu Kultury na Muranowie. Tamtejsza instruktorka - prywatnie matka aktorki Iwony Głębickiej - dostrzegła w Jolancie iskrę. Nie chciała, aby talent się zmarnował, namawiała ją więc, aby spróbowała swoich sił podczas egzaminu do szkoły aktorskiej.
Zresztą Jolanta miała już pewne doświadczenie przed kamerą. Jako 17-letnia dziewczyna u boku Joanny Pacuły zagrała w serialu "Zielona miłość" w reżyserii Stanisława Jędryki, a jakiś czas później wzięła udział w etiudzie szkolnej, "Film bez tytułu", w której wcieliła się w kobietę przechadzającą się po Dworcu Centralnym w Warszawie. Być może to wtedy złapała na dobre aktorskiego bakcyla, bo chwilę później, już za pierwszym podejściem dostała się na studia do warszawskiej PWST. A na pierwsze sukcesy nie trzeba było długo czekać.
Jako studentka pierwszego roku PWST Jolanta Nowak wystąpiła u boku Romana Wilhelmiego w filmie "Ćma" w reżyserii Tomasza Zygadły. Rola, choć niewielka, była o tyle ważna w dorobku aktorki, że po raz pierwszy musiała się do niej rozebrać przed kamerą. Później robiła to jeszcze nie raz. Po ukończeniu studiów Jolanta związała się z Teatrem Dramatycznym. Zachwycano się wówczas jej talentem, który uwidocznił się w spektaklach, takich jak "Kandyd", "Wesele Figara" czy "Operetka". Później aktorka występowała także na deskach Teatru Powszechnego. Jednak, jak łatwo się domyślić, to nie ambitne role teatralne przyniosły Jolancie Nowak sławę. W filmach zaczęła występować jeszcze na studiach - w 1979 roku pojawiła się w filmie "Godzina W" w reżyserii Janusza Morgensterna, następnie zagrała kilka epizodów. Przełom w karierze przyszedł w 1985 roku - wszystko za sprawą roli w filmie, który wywołał w PRL-owskiej Polsce niemałe zamieszanie.
W filmie "Och, Karol" Jolanta Nowak wcieliła się w jedną z trzech kochanek tytułowego bohatera - Irenę, która bezskutecznie usiłuje namówić Karola na rozwód z żoną. Udział w "najbardziej wyuzdanym filmie PRL-u" nie mógł przejść bez echa. Widzowie zachwycali się urodą Jolanty Nowak - jej hipnotyzującym spojrzeniem, burzą blond włosów i ponętnymi kształtami, które bez oporów eksponowała przed kamerą. Szybko przypięto jej łatkę „najpiękniejszej polskiej aktorki". Niestety, uroda w pewnym sensie okazała się przekleństwem - sprawiła, że to właśnie głównie pod jej kątem obsadzano Jolantę Nowak w kolejnych rolach.
Po sukcesie filmu "Och, Karol" - bo, jak często bywa, nazywanie go obrazoburczym i bezwstydnym tylko nakręciło jego popularność - Jolanta Nowak zaliczyła kolejną pamiętną rolę. Mowa o filmie "Galimatias, czyli Kogel-Mogel 2", w którym wcieliła się w Paulinę, starającą się uwieść docenta Wolańskiego. Niestety, zarówno ten występ, jak i kolejne proponowane Jolancie Nowak role, nie pozwalały w pełni rozwinąć jej skrzydeł. Choć aktorka miała rzeszę wiernych fanów, w środowisku krążyła opinia, że rozmienia swój talent na drobne, marnując go, zamiast rozwijać za sprawą ambitnych ról. Tyle że takich Jolancie Nowak nie proponowano. Sfrustrowana tym aktorka czuła, że jej kariera utknęła w martwym punkcie. Postanowiła więc opuścić Polskę, licząc na to, że poza granicami kraju uwolni się od łatki tej, która ma do zaoferowania tylko urodę.
W 1987 roku Jolanta Nowak wyjechała z Polski - przyjęła propozycję występu w niemieckiej produkcji "Vera Lenz". Ale nadzieje na to, że za granicą uda się jej rozwinąć swój potencjał, okazały się płonne. Bo nazwisko aktorki, w Polsce, co prawda, kojarzone głównie z bardzo konkretnym emploi, ale powszechnie rozpoznawalne, w Niemczech większości nic nie mówiło. Tymczasem w kraju kolejne propozycje co prawda nadeszły, ale zamiast ambitnych ról były to jedynie mało znaczące epizody. Jolanta Nowak pojawiała się głównie w serialach, takich jak "Odbicia", "Jest jak jest" czy "Palce lizać". Po raz ostatni na ekranach mogliśmy ją oglądać w 2005 roku w "Pensjonacie pod Różą", w którym przez kilkanaście odcinków wcielała się w rolę Marzeny Paluch, szwagierki Maryli. Potem Jolanta Nowak zniknęła z ekranów już na dobre.
Nigdy publicznie nie zdradziła, co skłoniło ją do zakończenia kariery. Można jedynie przypuszczać, że było to spowodowane faktem, iż branża nie miała jej zbyt wiele do zaoferowania. Wiele wskazuje na to, że aktorka na stałe wyemigrowała do Niemiec. Ale w 2015 roku Jolanta Nowak pojawiła się w Polsce na jednym ze związanych z kinem wydarzeń. Była wówczas gościnią obchodów 30-lecia "Och, Karol" - filmu, który uczynił ją sławną.
Dorota Wellman nie oszczędziła hejtera. Odwiedziła go w miejscu pracy. "Płakał"
Anna Popek podsumowała odejście z TV Republika. Takie słowa o byłym pracodawcy
Kwiatkowski usłyszał diagnozę podczas rutynowych badań. "Najstraszniejszy dzień w moim życiu"
Dobrosz-Oracz pokazała siostrę. W komentarzach poruszenie. "Jak bliźniaczki"
Frycz reaguje na odpadnięcie Kosińskiego i Miko z "Tańca z gwiazdami". Jedno słowo wystarczyło
Media informują o wypadku z udziałem Barona. Ujawniono szczegóły
Mocne słowa Olejnik po wyborach na Węgrzech. "Nie pomogli..."
Książulo zmiażdżył restaurację po "Kuchennych rewolucjach". "Obrzydlistwo"
Orban szukał oparcia, a Magyar zaskoczył jednym ruchem. Ekspertka oceniła ich przemówienia