Pamiętacie Kubę z "Tajemnicy Sagali"? Dziś ma 41 lat i "zwykłą" pracę

Był uroczym dziecięcym aktorem, a serial, w którym zagrał, to jeden z hitów polskiej telewizji lat 90. Ale choć miał zadatki na gwiazdę ekranu, nie poszedł tą drogą. Dziś Grzegorz Ruda, znany z produkcji takich jak "Tajemnica Sagali" czy "Trzy szalone zera", zajmuje się czymś zupełnie innym i zmienił się nie do poznania.
Grzegorz Ruda w 'Tajemnicy Sagali'
'Tajemnica Sagali', reż. Jerzy Łukaszewicz, prod. Telewizja Polska, Mitteldeutscher Rundfunk, 1996 r.

Siedem części tajemniczego, pochodzącego z kosmosu kamienia, które złożone razem, dają moc spełniania życzeń. Tytułowa Sagala uszczęśliwiała ludzi przed wiekami, kiedy Ziemia była rajem. Pewnego dnia rozpadła się przez chciwość, ale dzięki dwóm odważnym chłopcom, braciom Zawilskim, wspieranym przez strażnika Jarpena, może znów zacząć czynić dobro. Jednak Sagala jest też obiektem pożądania właściciela sklepu z minerałami, chciwego Kruksa, który pragnie wykorzystać ją do niecnych celów. Coś w tej fantastycznej fabule sprawiło, że "Tajemnica Sagali", polsko-niemiecka koprodukcja z połowy lat 90., cieszy się dziś mianem kultowej. W główne role wcielili się Marcin Nowacki jako Jacek, starszy z braci Zawilskich i Grzegorz Ruda jako Kuba, młodszy, zafascynowany zawodem iluzjonisty. Uroczy chłopiec o czarnej czuprynie i mądrym spojrzeniu podbił serca widzów i stał się dziecięcą gwiazdą. Wielu wróżyło mu aktorską karierę w przyszłości. Stało się jednak inaczej. Czym dziś zajmuje się Grzegorz Ruda i dlaczego nie został aktorem?

Zobacz wideo Co myśli o polskiej branży?

Dziecięcy aktor i "Tajemnica Sagali"

Grzegorz Ruda przyszedł na świat 5 sierpnia 1984 roku w Warszawie. Zadebiutował na ekranie w 1993 roku, grając w filmie "Polski crash". Rola przeszła jednak właściwie bez echa, a sławę młody aktor zdobył dzięki udziałowi w serialu, który zimą 1997 roku bił rekordy popularności. "Tajemnica Sagali" była koprodukcją Telewizji Polskiej i Mitteldeutcher Rundfunk. W serialu wystąpiło wielu znanych aktorów, m.in. Cezary Żak, Małgorzata Foremniak, Dorota Segda, Robert Gonera czy ówczesna dziecięca gwiazda - Maria Niklińska.

Tymczasem niemal nikomu wówczas nieznany Grzegorz Ruda trafił do obsady "Tajemnicy Sagali" dzięki wygranemu castingowi. - Zostałem zaproszony, pojechałem i tak się dostałem. Niewiele w sumie pamiętam, bo miałem wtedy coś koło dwunastu lat - wspominał w wywiadzie na kanale Pauli Rodak. I dodawał, że jego przygoda z telewizją zaczęła się dzięki szkole podstawowej, która współpracowała z programem "5, 10, 15". A w "Pytaniu na śniadanie" Ruda tłumaczył, że konkurencja do roli Kuby była ogromna. - Mając jedenaście lat, nie miałem pojęcia, co się dzieje, że to taki rozmach. Dopiero później, gdy zaczęły się pierwsze wywiady, ktoś mi powiedział, że dwa tysiące osób było do mojej roli - zdradził.

Fenomen "Tajemnicy Sagali" polegał na tym, że serial emitowano podczas ferii zimowych, więc dzieci i młodzież gromadziły się przed telewizorami przez dwa tygodnie codziennie o 15:20. Odtwarzający dziecięce postaci aktorzy szybko stali się więc sławni. - Cały serial nagrywany był w atmosferze ciepłej, rodzinnej, i to zostało. (...) Serial kręcony był przez cztery miesiące, sześć dni w tygodniu. Później przyszedł kryzys. Przez kilkanaście godzin dziennie, owszem, było dużo śmiechu i zabawy, ale był to ciężki kawałek chleba - opowiadał Grzegorz Ruda po latach w "Pytaniu na śniadanie".

Po udziale w serialu młody aktor wystąpił jeszcze w kilku produkcjach, takich jak "Kroniki domowe", „6 dni strusia", "Teraz ja", "Trzy szalone zera", "Sukces" czy "Słoneczna włócznia". Nic więc dziwnego, że wielu wróżyło mu karierę aktorską również w dorosłym życiu. Nie mieli jednak racji.

Własna droga

Wraz z upływem lat Grzegorz Ruda pojawił się jeszcze w kilku produkcjach, m.in. w serialu "Plebania", na planie którego ponownie spotkał się z reżyserem "Tajemnicy Sagali", Jerzym Łukaszewiczem. Nigdy jednak nie zdecydował się na studia aktorskie i w końcu całkowicie zniknął z telewizji. Powrócił do niej dopiero w 2015 roku, gdy zagrał epizod w serialu "Dziewczyny ze Lwowa" (pojawił się tam w roli gapia na miejscu wypadku). - Owszem, myślałem, żeby pójść dalej, ale jeśli chodzi o wykształcenie aktorskie, to zupełnie nie mój świat. Nie nadaję się. Owszem, fajne jest granie, występowanie, ale żeby edukować się w tym kierunku? Nie widziałem siebie w tym - tłumaczył Grzegorz Ruda w 2018 roku. Wyjaśniał także, że nie odpowiadałoby mu spędzanie długich godzin na planie filmowym.

Grzegorz Ruda podkreśla, że pomimo, iż nie zdecydował się na zawód aktora, cieszy się, że jako dziecko mógł zakosztować tego świata. Zaznacza także, że to właśnie rola w "Tajemnicy Sagali" pozostaje dla niego najważniejsza. - To głównie po tym serialu ludzie mnie kojarzą i miło wspominają. (...) Z wielką sympatią wspominam ekipę aktorów, których mogłem poznać. Wielką osobowością jest reżyser Jerzy Łukaszewicz, z którym miałem przyjemność ponownie się spotkać przy nagrywaniu "Plebanii" - opowiadał w wywiadzie dla Fakt24.pl.

Dziś Grzegorz Ruda ma 41 lat i z wyglądu nie przypomina już wcale chłopca, który wcielił się w Kubę Zawilskiego. Jest za to tatą i jak podkreśla, to synek jest dla niego najważniejszy. Chętnie zabiera malca na mecze Legii, której jest kibicem, sam zresztą też grywa w piłkę. - Obecnie pracuję jako taksówkarz w Warszawie. Tu się urodziłem i tu jest mój dom. W wolnych chwilach gram w piłkę nożną. Czasami wybiorę się na jakiś casting. Jeśli chodzi o występy, to jestem otwarty na wszelkie propozycje - wyznał jakiś czas temu Grzegorz Ruda w rozmowie z magazynem "Fakt". Kto wie, może zatem niebawem znów zobaczymy go na ekranach?

Więcej o: