Oskarżenia o gwałty w brytyjskim "Ślubie od pierwszego wejrzenia". Słowa uczestniczek wstrząsają

Dwie kobiety z brytyjskiej wersji "Ślub od pierwszego wejrzenia" poinformowały BBC, że zostały zgwałcone podczas kręcenia jednego z najpopularniejszych programów Channel 4. Trzecia kobieta opisała zarzuty dotyczące stosunku seksualnego bez zgody.
Oskarżenia o gwałty w brytyjskim 'Ślubie od pierwszego wejrzenia'. Słowa uczestniczek wstrząsają
https://www.youtube.com/@Channel4Entertainment

Program "Ślub od pierwszego wejrzenia" przyciąga tłumy przed ekrany telewizorów nie tylko w Polsce. W Wielkiej Brytanii to jeden z najpopularniejszych formatów Channel 4. Teraz nad show zawisły czarne chmury, bo uczestniczki wytoczyły poważne oskarżenia zarówno przeciwko swoim ekranowym mężom, jak i samej stacji. Stwierdziły bowiem, że przedstawiciele Channel 4 wiedzieli o niektórych zarzutach jeszcze przed emisją sezonu, a wszystkie odcinki z ich udziałem były dostępne w serwisie streamingowym stacji.  

Zobacz wideo "Ślub od pierwszego wejrzenia". Justyna pokazała partnera. Już go nie ukrywa

Trzy kobiety oskarżają mężów ze "Ślubu od pierwszego wjerzenia" o wykorzystanie seksualne. Szokujące informacje

"Ślub od pierwszego wejrzenia" to format, w którym dobrane przez ekspertów pary poznają się dopiero w dniu ślubu. Po ceremonii mają miesiąc na podjęcie decyzji, czy pozostają dalej w małżeństwie. Najnowsze doniesienia dotyczące brytyjskiej wersji "Ślubu od pierwszego wejrzenia" mogą zmienić podejście do show. BBC dotarło do trzech kobiet, które oskarżają swoich ekranowych mężów o wykorzystanie seksualne i uważają, że nie były wystarczająco chronione przez stację. Jedna z nich chce, aby CPL (niezależna firma produkcyjna odpowiedzialna za brytyjską wersję programu) przestało "dopuszczać do krzywdzenia ludzi".

Jedna z kobiet powiedziała, że jej ekranowy mąż zgwałcił ją i groził jej oblaniem kwasem. Obecnie zamierza ona podjąć kroki prawne przeciwko CPL. Druga kobieta poinformowała zarówno Channel 4, jak i CPL przed emisją programu o rzekomym zgwałceniu przez swojego ekranowego męża. Mimo tego odcinki z jej udziałem zostały wyemitowane. Trzecia kobieta oskarżyła swojego ekranowego męża o niewłaściwe zachowania seksualne.

Jedna z kobiet, pragnąca zachować anonimowość, ujawniła, że niemal od razu dostrzegła w swoim mężu "niepokojące sygnały". Podczas "miesiąca miodowego" mężczyzna miał często tracić panowanie nad sobą w prywatnych rozmowach. - Po prostu wybuchał, ogarniał go gniew - powiedziała. Mężczyzna miał też mówić jej poza kamerami, że ze swoją byłą partnerką stosowali wobec siebie "przemoc". Zaniepokojona kobieta miała poinformować o tym zespół ds. pomocy społecznej CPL. Mężczyzna w rozmowie z prawnikami miał zapewniać, że to on był ofiarą przemocy w poprzednim związku, a nie sprawcą. 

W tym czasie kobieta miała już nawiązać z nim stosunki seksualne. Ujawniła, że mężczyzna stał się brutalny, zostawiał na jej ciele siniaki, mimo że "ciągle powtarzała, żeby przestał". Kobieta twierdzi również, że na początku zbyt się bała, by to ujawnić. - Powiedział, że jeśli komuś opowiem, co się stało, to każe komuś oblać mnie kwasem" - zdradziła. Jednej nocy miał ją zaatakować. - Byliśmy w naszym mieszkaniu, na kanapie, i próbował uprawiać ze mną seks. A ja ciągle powtarzałam, że nie, że nie chcę tego robić. Ale on ciągle powtarzał: "Nie możesz odmówić, jesteś moją żoną". I po prostu to zrobił - powiedziała.

- Po prostu całkowicie zamarłam ze strachu i nigdy, przenigdy nie sądziłam, że cokolwiek może mnie tak bardzo przestraszyć - wspomniała w rozmowie z BBC. Powiedziała, że następnego ranka, gdy tylko jej ekranowy mąż opuścił mieszkanie, wysłała wiadomość do zespołu pomocy społecznej.

Burza w mediach w Wielkiej Brytanii. Jest oświadczenie

Informacje uzyskane przez BBC wywołały poruszenie w medialnym świecie. W reakcji na te ustalenia przewodnicząca nowej organizacji nadzorującej branżę kreatywną opisała format programu "Ślub od pierwszego wejrzenia" jako "obciążony wysokim ryzykiem", które "z pewnością nie jest odpowiednio zarządzane". Kanał Channel 4 zapewnił, że zeszłym miesiącu zlecił zewnętrzną kontrolę systemu opieki społecznej w programie "po otrzymaniu poważnych zarzutów dotyczących niewłaściwego postępowania". Zapewnił również, że wszystkie zarzuty są całkowicie niepotwierdzone i kwestionowane.

W poniedziałek, 18 maja, głos zabrał ustępujący dyrektor ds. treści Channel 4, Ian Katz. "To oczywiście bardzo poważne zarzuty. Chcemy obejrzeć ten program i gdy to zrobimy, udzielimy odpowiedzi" - stwierdził. Z kolei prawnicy CPL zapewnili, że jej system opieki społecznej jest "złotym standardem" oraz że firma postąpiła właściwie.

Rzecznik Departamentu Cyfryzacji, Kultury, Mediów i Sportu powiedział BBC, że zarzuty są "poważne" i że "każdy, kto pracuje i uczestniczy w programach telewizyjnych, musi być zawsze traktowany z godnością i szacunkiem". - Wszelkie zarzuty muszą być przekazywane odpowiednim organom i badane przy pełnej współpracy osób zaangażowanych, przy czym należy podjąć działania mające na celu zapewnienie przestrzegania najwyższych standardów oraz pociągnięcie do odpowiedzialności za przestępstwa lub wykroczenia - powiedział rzecznik.

Potrzebujesz pomocy?

Przemoc seksualna to każdy niechciany kontakt seksualny. Z danych UNICEF wynika, że na całym świecie tego rodzaju przemocy doświadczyło około 15 milionów nastolatek między 15. a 19. rokiem życia, ale tylko 1 procent nastolatek zwraca się z prośbą o pomoc do profesjonalisty. Badania wskazują, że u 80 proc. ofiar gwałtu rozwija się zespół stresu pourazowego (PTSD).

Jeżeli jesteś ofiarą przemocy seksualnej, pomoc możesz uzyskać, dzwoniąc np. do Poradni Telefonicznej "Niebieska Linia" - 22 668 70 00 (7 dni w tygodniu, w godzinach 8-20) lub na całodobowy telefon interwencyjny Centrum Praw Kobiet - 600 070 717.

Więcej o: