Polski juror odsłania kulisy punktacji dla Izraela. "Może to być uznane jako kontrowersyjne..."

Wciąż nie milkną echa decyzji polskiego jury o przyznaniu 12 punktów reprezentantowi Izraela na Eurowizji. Teraz swoją perspektywą podzielił się również Jasiek Piwowarczyk, który należał do grona jurorów.
Jasiek Piwowarczyk, Noam Bettan
Fot. KAPiF, REUTERS/Lisa Leutner

Polscy jurorzy znaleźli się w centrum kontrowersji po tym, jak ogłoszono, iż przyznali najwyższe noty reprezentantowi Izraela - Noemowi Bettanowi i jego piosence "Michelle". Artysta zajął ostatecznie na Eurowizji drugie miejsce. Ze względu na liczne komentarze krytykujące jurorów poszczególne osoby z tego grona postanowiły zabrać głos, by się wytłumaczyć. W nowym wywiadzie zrobił to również Jasiek Piwowarczyk, ostatni zwycięzca "The Voice of Poland".

Zobacz wideo NITA chciałaby pojechać na Eurowizję, ale w tym roku nie była gotowa

Jasiek Piwowarczyk o kulisach głosowania na Izrael na Eurowizji. "Do końca nie wiemy, jaki jest ostateczny werdykt"

- Ten system głosowania jest troszeczkę skomplikowany. (...) Jako jury nie głosujemy jednomyślnie, czyli nie zbieramy się i nie przyznajemy np. Mołdawii 12 punktów. Otrzymujemy taką punktację od jedynki do 24, bo nie głosujemy oczywiście na Polskę, a bardzo szkoda - wyznał w rozmowie z RMF FM młody artysta. Piwowarczyk podkreślił, że głosowanie jest tajne, a ostateczne wyniki podlicza i podaje EBU (Europejska Unia Nadawców).

- Jeśli chodzi o system głosowania to każdy głosuje tajnie i te karty do głosowania są wysyłane do systemu EBU, który jest systemem eurowizyjnym i po zliczeniu tych punktów przez system jury otrzymuje werdykt, z którym nie ma dyskusji, tylko jest to zliczenie punktów. My tak naprawdę do końca nie wiemy, jaki jest ostateczny werdykt, może to być przez niektórych uznane jako kontrowersyjne i po prostu tak już jest - zaznaczył dalej muzyk. 

Prowadzący wywiad dopytał go dalej, czy oznacza to, iż w głosowaniu "jurorzy mają swój wkład, ale ostateczny ma algorytm". Piwowarczyk jasno odpowiedział. - Jest to prawdopodobne, że możemy zagłosować bardzo różnie, bo to jest jakiś tam rachunek prawdopodobieństwa (...). Tak że jest możliwe, że ktoś dał jeden kraj w ścisłej czołówce, na inne kraje głosy były bardzo rozbieżne, więc kraje, na które ktoś albo nawet nikt z jury nie zagłosował na pierwsze miejsce, może zająć pierwsze miejsce - wyjaśnił na koniec.

Tylko jeden polski juror przyznał Izraelowi 12 punktów. Poznaliśmy więcej szczegółów

Przypomnijmy, że w skład tegorocznego jury Polski na Eurowizji wchodzili: Eliza Orzechowska, Filip Kuncewicz, Jasiek Piwowarczyk, Viki Gabor, Staś Kukulski, Wiktoria Kida oraz Maurycy Żółtański. Ze względu na krytykę ze strony widzów EBU postanowiło podzielić się wynikami głosowania poszczególnych jurorów, nie odtajniając przy tym ich nazwisk. Okazało się wtedy, że tylko jeden z oceniających przyznał Noami Bettanowi najwyższą liczbę punktów, a inny juror uplasował izraelskiego reprezentanta na ostatnim miejscu zestawienia. Więcej przeczytacie w artykule: "Zaskakujące wieści. EBU ujawniło, jak głosowało polskie jury na Eurowizji".

Więcej o: