Kolejny skandal w rodzinie królewskiej. Wydało się, co ochrona króla robiła podczas służby

Przeszkoleni i wyposażeni w broń funkcjonariusze mieli pilnować króla Karola oraz pozostałych członków rodziny królewskiej, tymczasem odpływali w objęcia Morfeusza i zostali na tym przyłapani. Teraz mogą mieć problemy.
Król Karol III
Fot. REUTERS/Kin Cheung

Rodzina królewska od lat nie zaznała spokoju. Od dawna na świeczniku jest Andrzej Mountbatten-Windsor, łączony ze skandalami seksualnymi, a na jaw wychodzą kolejne informacje wiążące go z Jeffreyem Epsteinem. Przypomnijmy, że pozbawiony królewskiego tytułu ulubiony syn królowej Elżbiety, został nawet aresztowany. Kiedy sprawa nieco przycichła, na jaw wyszła kolejna afera. Tym razem chodzi o funkcjonariuszy z obsługi rodziny królewskiej i specjalistycznego zespołu ochrony. Policja postawiła im zarzuty. 

Zobacz wideo "Harry i Meghan" - dokument o życiu wśród członków rodziny królewskiej. "Znajdowali sposób, by mnie zniszczyć"

Mieli pilnować króla i pozostałych członków rodziny królewskiej, ale sen był silniejszy, 

Jak informują brytyjskie media, funkcjonariusze z bronią palną pilnujący króla na zamku w Windsorze są przesłuchiwani w związku ze zdumiewającymi doniesieniami. Mieli zasnąć w godzinach pracy. "The Sun", który jako pierwszy nagłośnił sprawę, podał, że chodzi o "30 członków brygady ochrony specjalnej i królewskiej policji metropolitalnej, którzy zostaną objęci śledztwem". Tabloid podał, że część odpowiedzialnych za ochronę funkcjonariuszy pojawiała się na służbie, a następnie miała nie stawiać się we wskazanych miejscach patrolu i zbiórek. 

Policja zabrała głos

Policja metropolitalna zabrała już głos w sprawie i potwierdziła, że w śledztwie po zgłoszeniu podejrzeń biorą udział funkcjonariusze z zespołu ds. ochrony członków rodziny królewskiej i specjalistów. Nie potwierdzono jednak, że chodzi o aż 30 podejrzanych. Podano jedynie, że "pilne śledztwo dotyczy nieokreślonej liczby funkcjonariuszy". Wiadomo, że zarzucono im pozostawianie posterunków bez nadzoru oraz spanie w trakcie służby.

Zarzuty obejmują pozostawianie stanowisk bez nadzoru oraz spanie podczas pełnienia służby. Domniemane zachowanie nie spełnia wysokich standardów oczekiwanych od funkcjonariuszy, zwłaszcza pełniących zadania ochronne na pierwszej linii. Niezależny Urząd ds. Postępowania Policji został poinformowany i stwierdził, że sprawa ta zostanie zbadana lokalnie przez policję metropolitalną. W ramach dochodzenia zostanie ustalone, czy którekolwiek z osób objętych dochodzeniem należy objąć ograniczeniami służbowymi

- powiedział rzecznik policji metropolitalnej. Pierwsze decyzje w tej sprawie mają zostać podjęte w przyszłym tygodniu. Warto nadmienić, że Pałac Buckingham milczy i odmówił komentarza portalowi The Guardian.

Więcej o: