Zanzibar? Tulum? Nie dla Maryli Rodowicz. Gorzko wspomina egzotyczne wakacje: Raj się szybko zamienił w piekło

Kiedy reprezentacja polskich gwiazd okupuje egzotyczne plaże, Maryla Rodowicz woli cieszyć się pięknem natury w Polsce. Wszystko przez jeden nieudany wyjazd.

Izabela Janachowska, Natalia Siwiec czy Agnieszka Kaczorowska - to tylko niektóre z celebrytek, które wybrały się w ostatnim czasie na egzotyczne wakacje, a pandemia wcale im w tym nie przeszkodziła. Największym zainteresowaniem cieszy się oczywiście Zanzibar oraz Tulum. Są jednak gwiazdy, które bardziej doceniają polskie kierunki niż zagraniczne plaże. Wśród nich jest Maryla Rodowicz. Bardzo źle wspomina jedną ze swoich egzotycznych podróży.

Zobacz wideo Rodowicz lubi imprezować

Zanzibar? Tulum? Nie dla Maryli Rodowicz. Gorzko wspomina egzotyczne wakacje: Raj się szybko zamienił w piekło

W rozmowie z "Faktem" Maryla Rodowicz przyznała, że najlepiej odpoczywa we własnym ogrodzie. Wspomniała swoją zmarłą matkę, która uważała, że widok z okna artystki to po prostu raj.

Doszłam do takiego etapu w życiu, że mój wspaniały ogród to dla mnie najlepsze miejsce na wypoczynek. Jak żyła jeszcze moja mama, to na widok mojego tarasu, słuchając o jakichś moich wakacyjnych planach, zawsze mówiła: "Po co wy gdzieś wyjeżdżacie? Przecież tu jest raj". Ja tego nie rozumiałam, ale zmieniła mi się perspektywa. Zresztą ciepłe kraje to nie był do końca mój klimat. Niechętnie wyjeżdżałam za granicę. Gdybym miała gdzieś teraz wyjechać, to najchętniej na Mazury na ryby do jakiegoś domku niedaleko jeziorka z pomostem.

Wokalistka cały czas ma w pamięci swój ostatni wyjazd na Malediwy. Nie wspomina go jednak zbyt dobrze. Zdradziła, że obiecany raj okazał się piekłem.

Pamiętam jedne z moich ostatnich wakacji z prawdziwego zdarzenia na Malediwach sprzed kilku lat. Byliśmy na nich jeszcze z mężem. Zatrzymaliśmy się w pięknym domku, który stał na plaży. Miał łazienkę otwartą, która wychodziła na ogródek i była zasłonięta tylko roślinnością. Niestety raj się szybko zamienił w piekło.

Gwiazda opowiedziała o rekinach i płaszczkach, które podpływały aż do brzegu. Tylko raz zanurzyła się w wodzie i została poparzona przez meduzę. Kolejne dni musiała spędzić w wynajętym domku.

Tam, gdzie się zatrzymaliśmy, blisko do brzegu podpływały małe rekiny. Były też małe ogromne czarne płaszczki i trzeba było uważać, by ich nie nadepnąć. Najgorsze było jednak co innego. Pierwszego dnia nas poparzyły meduzy. Nikt nam nie powiedział, że jest sezon, że są ławice meduz. Ta meduza się nazywa portugalski żeglarz. Ma ciało jak żagiel, a ogon jej sięga do kilkunastu metrów i jest cienki jak włos. Myślałam wtedy w wodzie, że wpłynęłam w jakieś włosy. Czułam się opleciona włosami. To były tak mocne poparzenia, że później kolejne dni spędziłam w domku. To było pierwsze i ostatnie kąpanie. Po co więc tłuc się przez cały świat gdzieś zagranicę, gdzie czyhają różne niebezpieczeństwa, jak fajnie można wypoczywać w Polsce?

Kto wie - może Maryla kiedyś się przełamie i wyjedzie jeszcze na egzotyczne wakacje!

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.