Lubomirski zapytany o to, ile ma nieruchomości. Odpowiedź go przerosła

Jan Lubomirski-Lanckoroński udzielił obszernego wywiadu, w którym opowiedział m.in. o swoich licznych nieruchomościach. Ile ich jest? To dosyć skomplikowane.
Jan Lubomirski-Lanckoroński
Fot. KAPiF.pl

Jan Lubomirski-Lanckoroński pojawił się ostatnio w programie "Portret" Michała Dziedzica. W rozmowie opowiadał m.in. o swoim majątku. W pewnym momencie prowadzący zapytał go wprost o to, iloma nieruchomościami dysponuje arystokrata. Odpowiedź wcale nie przyszła mu łatwo. 

Zobacz wideo Dom w Hiszpanii nieprzemyślaną fanaberią? "Polacy nie chcą słyszeć, że coś może być nie tak"

Jan Lubomirski-Lanckoroński ma wiele nieruchomości. "Pytanie, jak liczyć te działki?" 

- Chcę panu odpowiedzieć, tylko nie bardzo wiem, jak to sprecyzować, bo rzeczywiście w pewnych domach my funkcjonujemy trochę dłużej, a pewne są takimi wakacyjnymi, no nie wiem - zaczął Lubomirski. - Jeden jest we Włoszech koło Monako na przykład, no to jest taka willa wakacyjna, tak? I tam zresztą remont trwa cały czas, więc masakra po prostu - rozmyślał. 

W rozmowie dał do zrozumienia, że jest właścicielem wielu działek i odpowiada za budowę licznych mieszkań i kompleksów, nie tylko w Polsce. - W Łodzi mamy w tej chwili projekt na 200 ponad mieszkań. (...) No i co jeszcze? Jakieś 1000 działek na Mazurach i tak dalej, i tak dalej. Mamy spis tego wszystkiego, ale to nie idzie w jakieś setki, może w dziesiątki. Pytanie, jak liczyć te działki, prawda? No bo to jest jeden kompleks działek, tak? To jest dawny teren, który myśmy podzielili zresztą z linią brzegową taką, no taki typowy projekt, nie wiem, jak to nazwać, mazurski, tak? Że linia brzegowa i do tego po prostu działki. No i tam około nam wyszło tysiąca działek - podsumował. 

Zarzucali Lubomirskiemu, że dostawał pieniądze od Kulczyka. Rozwiał wszelkie wątpliwości 

Jak wiadomo, Jan Lubomirski-Lanckoroński był przez jakiś czas związany z Dominiką Kulczyk. Niektórzy uważali, że to właśnie jego zmarły były teść wyłożył pieniądze, dzięki którym mógł się rozwijać. W niedawnej rozmowie z Anną Pawelczyk-Bardyg przyznał, że takie komentarze zawsze go bawiły. - Wszyscy myślą, że mój zmarły były teść codziennie wypełniał mi kieszenie jakąś niesamowitą ilością gotówki. Chciałbym (śmiech), bo na pewno byłoby łatwiej. Ale tak nie było. Byliśmy traktowani jako małżeństwo rzeczywiście dosyć krótko i twardo: "Musicie sami coś pokazać, musicie coś zrobić" - mówił. 

Więcej o: