Lubomirski-Lanckoroński zna ceny masła i chleba? Zwierzył się, na co "przepuszcza" większość pieniędzy

Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński w najnowszym wywiadzie pochwalił się, że wie, ile kosztują podstawowe produkty. Zauważył też wzrost cen.
Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński
Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński, KAPiF

Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński wiedzie życie jak "zwykły" Polak? O tę kwestię został zapytany w rozmowie z Jastrząb Post. Jak przyznał, jeśli chodzi o zakupy, często posiłkuje się aplikacjami, które dostarczają produkty do domu. - Natomiast zdarza nam się, mnie i mojej żonie, oczywiście chodzić do sklepów - podkreślił. W tej samej rozmowie został również spytany o to, ile jego zdaniem należałoby zarabiać, żeby godnie żyć. Na to nie miał już tak prostej odpowiedzi. - Ludzie czasami sobie bardzo dobrze dają radę za mniejsze pieniądze - stwierdził.

Zobacz wideo Mogła liczyć na duże pieniądze?

Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński o cenach. Zauważył wzrost

W dalszej części rozmowy Lubomirski-Lanckoroński przyznał, że życie za najniższą krajową w dzisiejszych czasach nie jest proste. Podkreślił, że sam zauważył ogromną podwyżkę cen. - Ja to sam widzę przy tak najprostszych przedmiotach jak chleb czy masło. Wbrew pozorom wiem, ile to kosztuje. Masła dochodzą do 10 zł, a czasem nawet 12 zł się zdarzało. (...) Bułkę czasem można kupić w okolicach złotówki, a chleb powiedzmy 4-5, czasami nawet kilkanaście złotych - wyliczał.

- To też zależy od tego, jaką człowiek ma wizję własnego życia, co by chciał osiągnąć. Więc oczywiście dla osób, które zarabiają mało, a chciałyby żyć na bardzo wysokim poziomie, jest to na pewno bardzo trudne - przekazał dalej.

Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński wyjawił, na co wydaje pieniądze

Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński przyznał również, że w jego gospodarstwie domowym wydatki na codzienne potrzeby są dość duże. - Natomiast proszę mi wierzyć, że ja większość moich pieniędzy "przepuszczam" na straszne rzeczy. Moja żona mówi, że jestem uzależniony. Kupuję dzieła sztuki - powiedział rozbawiony.

Następnie dziennikarka spytała go wprost, czy 10 tys. zł miesięcznie to wystarczająca kwota, aby utrzymać się w Warszawie. - Myślę, że jak najbardziej. Natomiast oczywiście Warszawa jest dużo, dużo droższa niż jakiekolwiek inne miasta - stwierdził. - Często ludzie mieszkają np. w Łodzi i przyjeżdżają do Warszawy, ponieważ koszty w Łodzi są niższe - dodał.

Więcej o: