Jakub Żulczyk opublikował w mediach społecznościowych przejmującą relację ze swojej podróży pociągiem relacji Warszawa-Berlin. Jak opisał, do jego przedziału w Poznaniu dosiadł się mężczyzna podróżujący z ośmioletnim buldogiem. Początkowo nic nie zapowiadało tragedii, jednak po niespełna godzinie zwierzę nagle zaczęło się źle czuć. "Wczoraj, w pociągu Warszawa - Berlin, do naszego przedziału dosiadł się facet z psem, ośmioletnim buldogiem. Dosiadł się w Poznaniu. Po czterdziestu minutach pies na naszych oczach zmarł. Najpierw zwymiotował, potem dostał drgawek, i tyle" - napisał dramatyczną informację.
Żulczyk wspominał, że pasażerowie natychmiast ruszyli z pomocą. "Próbowaliśmy go reanimować, potem zmieniła nas pani z przedziału obok, która okazała się pielęgniarką. Konduktor przez radiowęzeł zapytał, czy na pokładzie jest weterynarz. Przybiegła jakaś dziewczyna, na widok psa wyszeptała tylko: 'k***a, ja jestem tylko technikiem, myślałam, że on jest odwodniony'" - możemy przeczytać w niezwykle smutnym poście.
Po zatrzymaniu pociągu właściciel wysiadł ze swoim pupilem w Świebodzinie, licząc na pomoc weterynaryjną. Zdaniem pisarza było już jednak za późno. "Facet wysiadł w Świebodzinie, próbował tam pewnie zadzwonić po pogotowie weterynaryjne, ale było już myślę po frytkach. Nie widziałem nic smutniejszego niż ten biedny, zapłakany gość wynoszący z pociągu swojego martwego psa" - czytamy.
Żulczyk zastanawiał się, co mogło doprowadzić do tragedii. Zwrócił uwagę na bardzo wysoką temperaturę panującą w wagonie. "Może to wina kolei; w przedziale było, oceniam to jako doświadczony sauniarz, grubo powyżej czterdziestu stopni" - zaznaczył. Jak dodał, różnicę odczuł dopiero po przyjeździe do Niemiec. "Dość powiedzieć, że wysiadając na peronie w Berlinie, gdzie było 39 stopni, poczułem ulgę, że jest chłodniej" - podkreślił.
Pisarz podkreślił jednocześnie, że nie zamierza jednoznacznie wskazywać winnych. Zwrócił uwagę, że znaczenie mogły mieć zarówno warunki w pociągu, jak i sam fakt podróżowania z wiekowym, otyłym psem podczas rekordowych upałów. "Może też ten facet nie powinien w taką pogodę podróżować z psem, który miał osiem lat i nadwagę" - czytamy.
Dodał jednak, że szukanie odpowiedzialnych nie zmieni tego, co się wydarzyło. "Nie wiem, czy roztrząsanie tego ma większy sens. Wiem, że jeśli ktoś mówi, że za dzieciaka takie upały były normalne, jest zwyczajnie p**********y" - zaznaczył. Wpis błyskawicznie obiegł sieć, wywołując poruszenie i dyskusję na temat bezpieczeństwa zwierząt podczas podróży w ekstremalnych warunkach.
Lewandowska natrafiła na pierwszy problem w Chicago. "To niemałe wyzwanie"
Krzan "nie była kumpelką" Nowakowskiej. Ujawnia, jakie teraz mają relacje
Przez dwa lata nie płaciła rat kredytu hipotecznego. "Ja nie wpadłam w długi"
Matylda Damięcka żegna Wandę Traczyk-Stawską. Oddała jej hołd piękną grafiką
Kawalec odchodzi z Budki Suflera po konflikcie o parodię Martyniuka. "Nikt nie ma prawa mnie cenzurować"
Michał Wiśniewski wyprowadza się z domu. Pokazał kulisy. "Przenosisz cały swój świat"
Gwiazda disco polo w mocnych słowach broni Martyniuka po aferze z Kawalcem. "Ma wystarczająco problemów"
Rusin wstrząśnięta widokiem na plaży w Malezji. "Jest to straszne, przeraża mnie"
Polska influencerka pojechała zbierać truskawki do Niemiec. Ujawniła, ile zarobiła w 33 dni. Zaskoczeni?