Awantura po słowach dziennikarki Kanału Zero. "Drażni mnie, że Ukrainki mają superciuchy"

Agnieszka Burzyńska w programie Kanału Zero stwierdziła, że do Polski po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku przybyli zamożni ludzie. Jak przyznała, jako kobietę drażnią ją "superciuchy" Ukrainek. Internauci i dziennikarze nie zostawili na niej suchej nitki.
Agnieszka Burzyńska w 'Kanale Zero'
Screen Kanał Zero/YouTube

Agnieszka Burzyńska jesienią 2025 nawiązała współpracę z Kanałem Zero. Wraz z Jackiem Prusinowskim, Igorem Zalewskim, Grzegorzem Sroczyńskim pojawiła się na antenie wspomnianego kanału w programie "Zero Dyskusji". Podczas odcinka, który trwał półtorej godziny, omówiono wiele kwestii. W pewnym momencie został poruszony temat Ukrainek i Ukraińców przebywających w Polsce od czasu ataku Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Z ust Burzyńskiej padły wówczas zdumiewające słowa. 

Zobacz wideo Sonda: Czy powinnyśmy dalej pomagać militarnie Ukrainie?

Agnieszka Burzyńska o Ukrainkach. "Mnie jako kobietę czasami też drażni to, że Ukrainki mają superciuchy"

W trakcie dyskusji Igor Zalewski stwierdził, że badania pokazują, że to nastroje antyukraińskie są silniejsze wśród Polek niż wśród Polaków. Burzyńska podchwyciła ten temat i postanowiła opowiedzieć o własnej perspektywie. 

Być może mnie, jako kobietę, czasami też drażni to, że Ukrainki mają superciuchy. (...) W tym pierwszym rzucie, który uciekł z Ukrainy, to nie uciekali biedni ludzie, tylko ci bardzo bogaci (...). W takim pierwszym rzucie wyjeżdżał ten, kto miał pieniądze

- opowiadała. Z jej narracją stanowczo nie zgodził się Zalewski. - No nie, inaczej byśmy nie jeździli, by ich odbierać z granicy, bo mieliby własne samochody, a bardzo wielu ludzi potrzebowało transportu, żeby dostać się do Warszawy. To, o czym ty mówisz, czyli dobre ciuchy czy dobre samochody, rzucają się w oczy, ale to nie znaczy, że uciekali tylko bogaci - mówił dziennikarz. Dodał później, że sam przyjął do domu dwie Ukrainki z dziećmi, które nie były zamożne. Burzyńska po tych słowach próbowała się bronić. - Nie, ja o tym nie mówię. Ja mówię o tym, co może decydować o takim postrzeganiu - dodała. 

Awantura po słowach Agnieszki Burzyńskiej

Wypowiedź dziennikarki Kanału Zero trafiła do sieci. W mediach społecznościowych wybuchła prawdziwa burza. Część internautów i niektórzy dziennikarze nie zostawili na Burzyńskiej suchej nitki. "Może warto po prostu kupić sobie parę fajnych ciuchów, ale nie wiem, bo jak widzę fajną kieckę na ulicy, to nie rozważam, jakiej narodowości jest nosicielka, ale zacznę, bo to najwyraźniej jest teraz wzorzec" - pisała sarkastycznie na X Dominika Długosz z "Newsweeka".

"To jest wypowiedź kosmicznie zła. Wciąż nie mogę uwierzyć, że te słowa padły, a Agnieszka Burzyńska zamiast przeprosić, brnie. Bo gdyby pozostać na tym poziomie argumentacji, to może komuś 'poprawi humor', że Ukrainki i w tych superciuchach i w tych mniej super giną niemal każdego dnia" - dodał z kolei Patryk Michalski z TVN24 na Instagramie. Oburzony słowami Burzyńskiej był również Kamil Dziubka z Onetu. "Widziałem tych bogaczy w hali na Żeraniu, jak zawoziłem zabawki i suche jedzenie. Starcy i matki z płaczącymi dziećmi na łóżkach polowych" - pisał na X.

"Agnieszko! Co do cholery, opamiętaj się, o czym ty mówisz? Pracowałam wtedy jako wolontariuszka, woziliśmy przerażonych ludzi do hostelu, często z gromadką dzieciaków na smyczy. Przestań siać nienawiść do Ukraińców na Kanale Zero. Bronisław Wildstein już cię upominał, żebyś nie robiła bohatera z Leszka Millera" - grzmiała dziennikarka "Gazety Wyborczej" Dominika Wielowieyska. Burzyńska postanowiła zareagować na jej wpis. 

Politycznie interpretowaliśmy wyniki badania. I tyle. Badania, z którym się nie zgadzam, ale poszukiwaliśmy odpowiedzi, dlaczego kobiety tak uważają. A wiadomo, co myślę o Ukrainkach w Polsce. Jestem ostatnią osobą, która by je zaatakowała. Nie daj się wkręcić

- tłumaczyła się. 

Więcej o: