Lubomirski-Lanckoroński o dziejach rodu. Wspomina o... "drzewie ginekologicznym"

Jan Lubomirski-Lanckoroński pojawił się w Kanale Zero, gdzie musiał odpowiedzieć na wiele uszczypliwych pytań od Krzysztofa Stanowskiego. Nagle padło zaskakujące określenie.
Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński i Krzysztof Stanowski
Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński i Krzysztof Stanowsk; Fot. Kanał Zero/YouTube

Na Kanale Zero 12 grudnia Jan Lubomirski-Lanckoroński zmierzył się z serią żartów od Krzysztofa Stanowskiego. Już od pierwszej minuty rozmowy prowadzący dopytywał, z jakiego powodu gość miałby być tytułowany jako książę w XXI wieku, sugerując, że brzmi to dla niego dość kuriozalnie. Lubomirski-Lanckoroński już od początku próbował bronić się, podkreślając, że sam nie oczekuje takiego tytułowania, a cała kwestia ma dla niego znaczenie jedynie jako symbol rodzinnej tradycji.  

Zobacz wideo Prezydent Andrzej Duda kłaniał się księciu Williamowi

Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński mierzy się z serią żartów. W pewnym momencie pada zaskakujące stwierdzenie

Na zaczepne pytanie Stanowskiego, dlaczego mielibyśmy go nazywać księciem Lubomirskim-Lanckorońskim, odpowiedział jasno. - Ale ja tak nie uważam. To tylko przypomnienie tego, skąd pochodzę i czym w rodzinie się zajmowano. Tytuł sam w sobie nie ma dla mnie znaczenia - zaskoczył wyznaniem. Wyjaśnił, że nie traktuje tego jako elementu wywyższania się, oraz uważa Polskę za kraj egalitarny z silnie republikańską tradycją.

Najbardziej zaskakujących momentem rozmowy okazał się wątek genealogiczny. Lubomirski-Lanckoroński opowiadał o swojej rodzinie, której dzieje potrafi prześledzić w dokumentach aż do XII wieku. W pewnym momencie, streszczając swoją wiedzę o przodkach, wspomniał o "drzewie ginekologicznym", co argumentował żartobliwym stwierdzeniem.

Pierwszy człowiek, którego ja jestem w stanie na drzewie ginekologicznym, jak to nazywam, czyli genealogicznym, odnaleźć to jest urodzony w 1160 roku

- wyznał przed kamerami, zaskakując widzów.

Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński z papierową koroną podczas wywiadu. W komentarzach drwiny

Warto nadmienić, że na stole podczas wywiadu leżała papierowa korona, która przypomina te z popularnej sieciówek z jedzeniem typu fast food. Lubomirski-Lanckoroński wziął koronę i z niej żartował. Później, przez część wywiadu, korona znajdowała się na głowie Stanowskiego. W jakim celu? Tego nie wiemy - być może, by "śmiechom nie było końca".

Na uwagę zasługują również komentarze, które pojawiały się na chacie w trakcie rozmowy. W wielu z nich widzowie drwili z doboru gościa. "Stanowski słabo, co to za program, gdzie ludzie mają słuchać o przechwałkach jakieś dewelopera" - brzmiał jeden z wpisów dodany po tym, jak Lubomirski-Lanckoroński chwalił się licznymi posiadłościami, które zakupił w przeszłości. "Czyli po prostu jest deweloperem. Nie dziwię się, że wstydzi się przyznać" - brzmiał inny. 

Więcej o: