W Hiszpanii czarna plansza zamiast transmisji Eurowizji. Taki komunikat zobaczyli widzowie

Pod koniec 2025 roku Hiszpania ogłosiła wycofanie się z Eurowizji 2026, jednak napięcia wokół konkursu właśnie się zaostrzyły. Publiczny nadawca zrezygnował z transmisji finału, ale na tym nie koniec.
Hiszpania bojkotuje Eurowizję
REUTERS/Lisa Leutner, Instagram/rtve

W dzień finału Eurowizji Hiszpania zdecydowała się na bezprecedensowy krok. Publiczny nadawca RTVE wycofał kraj z udziału w konkursie i po raz pierwszy od 1961 roku zrezygnował z transmisji wielkiego finału. 

Zobacz wideo Michał Szpak zdradza, czy wróci na Eurowizję. "Płakałem jak dziecko"

Hiszpania bojkotuje Eurowizję. Mocny komunikat RTVE ws. udziału Izraela w konkursie

Tuż przed rozpoczęciem finałowego koncertu hiszpańska telewizja wyemitowała specjalne oświadczenie w dwóch językach. "W związku z finałem festiwalu Eurowizji, który odbywa się dziś wieczorem, RTVE przypomina, że zdecydowało się nie uczestniczyć w tej edycji konkursu" - przekazano. "Eurowizja to konkurs. Prawa człowieka nimi nie są. Nie ma miejsca na obojętność. Pokój i sprawiedliwość dla Palestyny" - czytamy w dalszej części komunikatu. 

Choć finał Eurowizji nie został pokazany w hiszpańskiej telewizji, widzowie nadal mogli oglądać koncert za pośrednictwem oficjalnego kanału wydarzenia w serwisie YouTube. Dla organizatorów była to jednak poważna strata, ponieważ Hiszpania od lat należała do krajów z jedną z największych widowni konkursu.

Powodem decyzji RTVE był udział Izraela w konkursie mimo trwającego konfliktu w Strefie Gazy. Hiszpania od dłuższego czasu apelowała o wykluczenie izraelskiego nadawcy z Eurowizji. Gdy organizatorzy nie zgodzili się na taki krok, kraj całkowicie wycofał się z wydarzenia. Podobne stanowisko przyjęły również Islandia, Holandia, Słowenia oraz Irlandia.

Eurowizja 2026 w ogniu protestów. Demonstracje, spór o Izrael i kontrowersje wokół słów dyrektora konkursu

Jubileuszowa, 70. edycja Eurowizji w Wiedniu od początku budzi ogromne emocje. Wokół areny regularnie odbywały się demonstracje przeciwko udziałowi Izraela, a podczas półfinałów z widowni można było usłyszeć hasła: "Stop genocide" oraz "Free Palestine". Organizatorzy reagowali, wyprowadzając część protestujących z hali.

Kontrowersje wywołała także wypowiedź dyrektora Eurowizji Martina Greena. Stwierdził on, że "inwazja innego kraju nie jest powodem do wykluczenia z konkursu". Wiele osób odebrało te słowa jako sugestię możliwego powrotu Rosji do rywalizacji w przyszłości. Po krytyce Green wyjaśnił jednak, że nie prowadzi żadnych rozmów dotyczących rosyjskiego nadawcy.

Na słowa dyrektora ostro zareagował szef RTVE José Pablo López, określając je jako "jaskrawą zniewagą wobec europejskich wartości". Decyzję hiszpańskiego nadawcy poparł również premier Hiszpanii Pedro Sánchez.

Artykuł jest aktualizowany... 

Więcej o: