Kanał Pasuta usunięty z YouTube'a. W Polsce wydano za nim list gończy

Kanał Roberta Pasuta na YouTubie został usunięty. Platforma zareagowała po głośnym reportażu Polsat News.
Robert Pasut
Fot. Instagram/pasutabstra

Robert Pasut był niegdyś częścią popularnego kanału "Abstrachuje". Od kilku lat działa w sieci na własną rękę, prowadząc kontrowersyjne streamy, na których nie stroni od prowokacyjnych treści i zachowań, często wywołujących burzliwe reakcje wśród widzów. Kanał Pasuta na YouTubie był zgłaszany przez internautów nie raz i nie dwa. Ostatnio w reportażu "Boomerzy z Sejmu" przyjrzała się mu dziennikarka Polsat News Monika Gawrońska. Niedługo po emisji materiału kanał patostreamera został... usunięty. 

Zobacz wideo Prawie połowa polskich dzieci zaczyna korzystanie z Internetu w wieku 5-6 lat

Robert Pasut poniesie konsekwencje? YouTube podjął kroki 

W materiale przygotowanym przez Gawrońską przeanalizowano setki filmów czołowych polskich patostreamerów, w tym także te nagrywane przez Roberta Pasuta. Obecnie youtuber przebywa w Azji. Na swoje transmisje często zaprasza osoby niskorosłe. Jak donosi Polsat News, w Polsce wydano za nim list gończy - jest poszukiwany za podżeganie do pobicia i grozi mu do dwóch lat więzienia. Po emisji reportażu YouTube zdecydował o zamknięciu kanału patostreamera za naruszanie zasad dotyczących nagości i treści o charakterze seksualnym. "W wyniku weryfikacji usunęliśmy ten kanał za naruszenie naszych wytycznych dla społeczności" - przekazał w komunikacie Deniz Rymkiewicz z Biura Prasowego Google Polska. 

Co ciekawe, redakcja Polsat News skontaktowała się również z samym Pasutem. Ten w odpowiedzi zaznaczył, że "nie jest żadną patologią", a z aktywności w internecie utrzymuje siebie i bliskich. Podczas jednego ze streamów Pasut został zapytany o to, czy jego działalność na terenie Tajlandii ma na celu uniknięcie ewentualnej odpowiedzialności prawnej. - Jakiej odpowiedzialności prawnej, jak ja nie mam żadnych wyroków, nie jestem skazany - stwierdził. 

Robert Pasut przekracza kolejne granice 

To nie pierwszy raz, gdy Pasut staje się tematem burzliwych dyskusji. W ubiegłym roku zrobiło się o nim głośno za sprawą streamu, podczas którego podał szczeniakowi alkohol. Fundacja Psa Karmela podjęła odpowiednie kroki i złożyła zawiadomienie do prokuratury. - Nie wygląda to kolorowo. Prawdopodobnie czeka mnie odsiadka do pięciu lat pozbawienia wolności bezwzględnie, po prostu za to, że ten pies dotknął językiem kieliszka na sekundę - tłumaczył się wówczas patostreamer. 

Więcej o: