Brytyjka weszła do sklepu w Polsce i przeżyła zaskoczenie. "Koszmar"

Dla Brittany Balinski zakupy w Polsce okazały się prawdziwym zaskoczeniem. Brytyjka, która niedawno przeprowadziła się z rodziną do Gdańska, pokazała, co najbardziej zdumiało ją na sklepowych półkach.
Brittany Balinski
tiktok.com/@barefootbrit, FOT. SEBASTIAN PARON / Agencja Wyborcza.pl

W lipcu 2026 roku 35-letnia Brittany Balinski przeprowadziła się wraz z 44-letnim mężem Polakiem i czwórką dzieci z Wielkiej Brytanii do Gdańska. Rodzina zamieniła trzypokojowy dom w północnym Warwickshire na znacznie większy, sześciopokojowy, trzypiętrowy dom w Polsce. Kobieta dzieli się w mediach społecznościowych swoimi doświadczeniami z życia w nowym kraju. Teraz Brittany opowiedziała o zakupach w polskim supermarkecie.

Zobacz wideo Nowy burmistrz Nowego Jorku obiecał w kampanii tanie sklepy

Brytyjka przeprowadziła się do Polski. Zakupy w polskim sklepie ją zaskoczyły

Jak wynika z najnowszych wpisów Brittany Balinski, zwykłe znalezienie odpowiednich produktów spożywczych jest dla niej sporym wyzwaniem. - Pomyślałam, że będę odważna i spróbuję kupić sobie jogurt - mówiła na początku nagrania.

Brytyjka szybko przekonała się, że polski dział z nabiałem różni się od tego, który zna z Wielkiej Brytanii. - Znalazłam jogurt. Żartuję. To zdecydowanie nie jest jogurt. Czy ktoś jeszcze uważa, że kupowanie nabiału w Polsce jest niesamowicie stresujące? Szukanie jogurtu jest… no, ciekawym doświadczeniem - stwierdziła na nagraniu.

Jedną z rzeczy, które zwróciły jej uwagę, były opakowania produktów. W jednym z popularnych supermarketów nie znalazła dużych opakowań jogurtu, do których przywykła w Wielkiej Brytanii, dlatego musiała wybrać kilka mniejszych. Brittany zauważyła również dużą popularność twarogu w Polsce. Produkt ten bez problemu można znaleźć na sklepowych półkach, jednak Brytyjka przyznała, że sama nie jest jego fanką.

Brytyjka zamieszkała w Polsce. Tego nie mogła znaleźć w sklepie. Zdziwiły ją też jajka

Jeszcze większym wyzwaniem okazało się dla Brittany znalezienie odpowiednika brytyjskiej "double cream", czyli bardzo tłustej śmietanki wykorzystywanej między innymi do przygotowywania deserów i sosów. - Kupienie śmietanki typu "double cream" to koszmar - przyznała.

Brittany zwróciła także uwagę na sposób pakowania jajek. W Wielkiej Brytanii przyzwyczajona jest do kupowania tuzina, czyli 12 sztuk. W Polsce najczęściej spotyka się natomiast opakowania po 10 jaj. - Z jajkami wiąże się jedna dość zabawna rzecz. Sprzedają je po dziesięć, a nie po dwanaście. Chyba nigdy nie pogodzę się z tym, że w Polsce nie można kupić tuzina jajek - powiedziała.

Na koniec zakupów znalazła jednak coś, co zdecydowanie przypadło jej do gustu. Brytyjka pochwaliła szerokie miejsca parkingowe znajdujące się przed sklepem. Dzięki nim, jak zauważyła, kierowcy nie muszą aż tak obawiać się, że zaparkują nieprawidłowo lub będą mieli problem z wysiadaniem z samochodu.

Więcej o: