Dziennikarz TVN24 komentuje zachowanie Trumpa na mundialu. Zapowiada: To jeszcze nie koniec

Donald Trump wzbudził poruszenie swoim zachowaniem podczas mundialu - chodzi m.in. o czerwoną kartkę dla jednego z amerykańskich piłkarzy oraz to, co wydarzyło się podczas ceremonii wręczenia pucharu Hiszpanom. Marcin Wrona odniósł się do sprawy i już zapowiada, że to nie koniec. Przed nami bowiem jeszcze jedno wydarzenie, które odbędzie się w USA.
Dziennikarz TVN24 komentuje zachowanie Trumpa na mundialu. Zapowiada: To jeszcze nie koniec
Fot. Instagram/@marcin_wrona, REUTERS/Evan Vucci

Miniony już mundial odbywał się w trzech krajach: Meksyku, Kanadzie i USA. Jednak to w kraju rządzonym przez Donalda Trumpa odbywały się ostatnie, kluczowe mecze - w tym finał. Amerykański prezydent angażował się w turniej, choć wielu nie szczędziło mu głosów krytyki. Oburzenie wywołała jego interwencja, gdy osobiście zakwestionował przyznanie czerwonej kartki amerykańskiemu piłkarzowi, Folarinowi Balogunowi. Ostatecznie karę wycofano. Emocje wzbudziło również to, jak Trump zachowywał się po wręczeniu pucharu Hiszpanom - pozostał na podium i cieszył się razem z nimi. Dziennikarz TVN24 i korespondent "Faktów" w Stanów Zjednoczonych postanowił opublikować nagranie, w którym komentował zachowanie polityka. 

Zobacz wideo Hiszpania po raz drugi w historii mistrzem świata

Donald Trump zaskoczył zachowaniem podczas mundialu. Dziennikarz TVN24 zapowiada, że to jeszcze nie koniec 

Marcin Wrona opublikował nagranie w mediach społecznościowych, w którym skomentował ostatnie zachowania Trumpa. Wspomniał nie tylko o tym, co robił w trakcie turnieju, lecz także o jego słowach na temat Hiszpanów, które wypowiedział na szczycie NATO w Ankarze. - Są beznadziejni. To źli ludzie - mówił wówczas. - Jeśli nie podobało się państwu to, że została cofnięta czerwona kartka dla zawodnika amerykańskiego po ewidentnej interwencji Donalda Trumpa, jeśli nie podobało się państwu to, że mecz, zamiast składać się z pierwszej i drugiej połowy, składał się z pierwszej, drugiej, trzeciej i czwartej kwarty... - komentował dziennikarz, a następnie wspomniał o przerwie w finałowym meczu.

- Jeśli nie podobało się państwu to, że pojawił się Halftime Show, tak jak podczas Super Bowl, czy wreszcie to, że Donald Trump starał się wkleić w świętowanie drużyny hiszpańskiej, która jest reprezentantem kraju, o którym Donald Trump podczas szczytu NATO w Ankarze mówił, że to są beznadziejnie źli ludzie... - wymieniał dalej Wrona. 

Jeżeli to wszystko się państwu nie podobało, to chcę tylko powiedzieć, że to jeszcze nie koniec, bo przed nami Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles - rok 2028

- przypomniał korespondent "Faktów". - Tam na pewno będą nasi sportowcy i prezydentem Stanów Zjednoczonych nadal będzie Donald Trump. Wiemy już zatem, czego się spodziewać, jeśli chodzi o różnego rodzaju niespodzianki - dodał na koniec.

Tyle Stany Zjednoczone chcą wydać na organizację igrzysk olimpijskich 

XXXIV Letnie Igrzyska Olimpijskie odbędą się w Los Angeles od 14 lipca do 30 lipca 2028 roku. Administracja Trumpa chce przeznaczyć na organizację około miliarda dolarów - głównie w zakresie bezpieczeństwa i transportu. Organizatorzy dążą do tego, by wydarzenie było samofinansowane. Chcą wykorzystać istniejące już obiekty. Burmistrz Los Angeles zapowiada, że będzie to impreza "bez samochodów", oparta przede wszystkim na transporcie publicznym. "Washington Post" przypomina jednak, że Francja na organizację igrzysk wydała 1,4 mld dolarów. 

Więcej o: