Producent "Ja wam pokażę!" uderza w Grocholę. "Miliony złotych poszły do kosza"

Jedna wypowiedź Katarzyny Grocholi o botach wystarczyła, by Janusz Heathcliff Iwanowski przypomniał historię sprzed lat. Producent "Ja wam pokażę!" zarzuca pisarce, że aktorów potraktowano "jak boty", a gotowy materiał i pieniądze miały zostać wyrzucone w błoto.
Katarzyna Grochola, Janusz Heathcliff Iwanowski
Kapif, instagram.com/heathcliff_janusz_iwanowski_

Wokół Katarzyny Grocholi i kontynuacji "Nigdy w życiu!" nie słabną emocje. Do medialnego konfliktu związanego z obsadą filmu włączył się Janusz Heathcliff Iwanowski, producent ekranizacji "Ja wam pokażę!". Filmowiec od kilku dni publicznie krytykuje pisarkę, a w najnowszym nagraniu wrócił do wydarzeń sprzed lat. Twierdzi, że decyzje Grocholi miały doprowadzić do zmian w obsadzie serialu, a część wcześniej nakręconego materiału została ostatecznie niewykorzystana.

Zobacz wideo Chotecka odniosła się do afery z Jabłczyńską. Padły słowa o odwadze

Katarzyna Grochola o aferze wokół "Nigdy w życiu!". Wspomniała o botach

Ostatnie tygodnie przyniosły sporo zamieszania wokół planowanej kontynuacji "Nigdy w życiu!". Fani produkcji byli rozczarowani informacją, że Joanna Jabłczyńska nie pojawi się ponownie jako Tosia. Aktorka zaczęła publicznie mówić o kulisach sytuacji, publikując również fragmenty swojej korespondencji z Katarzyną Grocholą. Sprawa szybko przestała być wyłącznie dyskusją o obsadzie. W sieci rozpętała się szeroka debata, w którą zaangażowała się sama Grochola. Pisarka mówiła m.in. o roli internetowych botów i algorytmów w nakręcaniu emocji wokół całej sprawy.

Podczas festiwalu "Pociąg do Literatury" Grochola sugerowała, że skala internetowego oburzenia może nie być wyłącznie efektem działań prawdziwych użytkowników.

Powiedział mi specjalista od algorytmów, że algorytm działa na emocjach naszych. Do tych emocji, które tworzą prawdziwi ludzie, dochodzą boty, których nie odróżniamy

- wyjaśniła. - To znaczy, to można zrobić, no ale jak jest na przykład 600 tysięcy, nie wiem... trudno sprawdzić proszę państwa 600 tysięcy. Ja się na tym nie znam. Ja po prostu mam wrażenie, że coś wybuchło. Widzowie "Nigdy w życiu!" tak bardzo polubili tamtych bohaterów, że ich strasznie ta wiadomość uderzyła - dodała. 

Producent "Ja wam pokażę!" ostro o Katarzynie Grocholi. "Ona ludzi traktuje jak boty"

Do słów Grocholi postanowił odnieść się Janusz Heathcliff Iwanowski. Producent wykorzystał temat botów, aby nawiązać do własnych doświadczeń związanych z produkcją "Ja wam pokażę!". Według jego relacji Grochola miała mieć wpływ na decyzje dotyczące obsady serialu. Iwanowski twierdzi, że z projektu usunięto znaczną część aktorów, a wraz z nimi również wcześniej przygotowane elementy produkcji. 

Katarzyna Grochola mówiła coś o botach. No właśnie, bo ona ludzi traktuje jak boty, bo to się bierze, używa, a potem jednym kliknięciem kasuje

- powiedział. - Dokładnie tak Katarzyna Grochola skasowała praktycznie całą obsadę z fabuły "Ja wam pokażę!", w tym Grażynę Wolszczak. Dla Grażyny to był prawdziwy dramat - dodał Heathcliff Iwanowski.

Jak stwierdził, aktorka miała zrezygnować z pracy przy "Na Wspólnej", ponieważ otrzymała zapewnienie dotyczące udziału w planowanym serialu "Ja wam pokażę!". - Żeby zagrać u nas Judytę, zrezygnowała z "Na Wspólnej", bo ja i Grochola zagwarantowaliśmy jej dalszą pracę, gdyż początkowo planowaliśmy 13 odcinków serialu "Ja wam pokażę!" dla TVP i nagle Grażyna została bez jednego i drugiego serialu - wspominał.

A pamiętacie, jakie to były czasy? (...) Serial był dla aktora jak pensja, stały dochód, możliwość wzięcia kredytu, normalnego życia, dlatego utrata tej roli, a wcześniej "Na Wspólnej" była dla Grażyny wręcz życiowym dramatem. Bardzo niefajne to było

- ocenił.

Producent "Ja wam pokażę!" uderza w Katarzynę Grocholę. "Miliony złotych poszły do kosza"

W tym samym nagraniu producent przedstawił również swoją wersję wydarzeń dotyczących dalszych losów projektu. Według niego pojawiła się propozycja, aby serial powstał bez jego dalszego udziału. Iwanowski miał się na to zgodzić, pod warunkiem zachowania wcześniejszych ustaleń. - Przychodzi do mnie wtedy figurant, którego wynająłem do organizacji zdjęć. Już dogadane, oczywiście z Grocholą, i mówi: "Serialu nie zrobimy, jeśli ty przy nim zostaniesz. Pozwól nam go zrobić samodzielnie" - wspominał producent.

Zgodziłem się. Powiedziałem tylko: "zgoda, ale wszystkie wcześniejsze ustalenia zostają w mocy". (...) Finalnie zostali tylko Kowalewski, mój były ojczym i Lipińska, a pozostałą obsadę skasowano. Wolszczak również - zamiast niej pojawiła się Jungowska i inni klik. Ludzie skasowani jak boty

- mogliśmy usłyszeć w nagraniu. - Miliony złotych, w tym moje pieniądze z materiałem na serial poszły do kosza, bo takie miała widzimisię Katarzyna Grochola - dodał.

Iwanowski nie ograniczył się jednak do kwestii obsady. W swoim nagraniu bardzo krytycznie ocenił również efekt końcowy serialu "Ja wam pokażę!". Jego zdaniem produkcja nie spełniła oczekiwań, a jej poziom miał być na tyle niski, że TVP nie zdecydowała się na dalszą realizację. - Był tak koszmarny, że po pierwszym odcinku trzeba było przez miesiąc wietrzyć mieszkanie, a odcinek był co tydzień. Naturalnie kontynuacji więcej w TVP nie było - podsumował.

Więcej o: