Poruszający moment na pogrzebie Jana Frycza. Tak pożegnały go dzieci

Podczas ceremonii pogrzebowej Jana Frycza przemowy wygłosili artyści, którzy mieli okazję spotkać się z nim na swojej drodze zawodowej. Nie zabrakło także pięknego, osobistego pożegnania od sześciorga dzieci aktora.
Dzieci pożegnały Jana Frycza
Dzieci pożegnały Jana Frycza, KAPiF

Pogrzeb Jana Frycza rozpoczął się 7 września o godzinie 11 w Sali Pożegnań na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Następnie o godzinie 13 spod Bramy św. Honoraty na Powązkach Starych ruszy kondukt do grobu w Alei Zasłużonych. Jana Frycza żegnają członkowie jego rodziny, a także artyści, którzy tłumnie zebrali się w Sali Pożegnań. W trakcie ceremonii odczytano przemówienie, w którym aktora żegnają jego dzieci.

Zobacz wideo To jedna z ostatnich ról aktora

Dzieci żegnają Jana Frycza. Wzruszający moment na pogrzebie aktora

Jan Frycz z pierwszego małżeństwa z Grażyną Laszczyk doczekał się córki Gabrieli. Drugą żoną aktora była Agata Frycz, a para doczekała się pięciorga dzieci - Olgi, Marii, Antoniego, Michała oraz Wojciecha. - Sześcioro dzieci żegna dziś swojego ojca. (...) Gabrysia zapamiętała wspólne wakacje w Karpaczu. Była nieduża. Ojciec własnoręcznie zrobił dla niej talię miniaturowych kart. Rysował, wycinał, a później wszystkie kolorował. (...) Później odbywały się wspólne gry - odczytano podczas przemówienia na pogrzebie aktora. - Ważnym wspomnieniem jest przyjazd Jana i jego żony Małgosi do Poznania niebawem po narodzinach córki Gabrysi, Marianny, wnuczki Jana. Wspólne siedzenie na podłodze, prezenty i zabawy, bycie razem i świętowaie - można było usłyszeć.

- Olga podsumowuje: "ja po ojcu z pewnością odziedziczyłam poczucie humoru i umiejętność robienia ruskich pierogów". We wspomnieniach Olgi pojawia się obraz spełnionego i zaangażowanego dziadka. W tej roli odnalazł się doskonale. Z radością chodził na wszystkie przedstawienia i jasełka do przedszkola. Przeżywał narodziny kolejnych wnucząt: Helenki, Zosi i Jasia. Dziadkiem był fantastycznym - odczytano w trakcie pożegnania Jana Frycza. - Z każdym swoim dzieckiem i wnukiem miał swoją osobną, intymną sprawę. Kochaliśmy go bardzo. I najważniejsze, że o tym wiedział - zacytowano słowa Olgi Frycz.

- On uczył jak być artystą, pokornym rzemieślnikiem, który jednak zna i ceni swoją wartość, który szanuje ludzi wokół siebie. I który po spektaklu sprząta po sobie i układa wszystko w kosteczkę. Bo tak trzeba. Po tacie odziedziczyłem również tę cechę, że rzadko jestem zadowolony z efektów mojej pracy, że nie może być mi za wygodnie (...). Stale uczulał na ciągłe poszukiwanie inspiracji w najróżniejszych zakamarkach sztuki, w muzyce, malarstwie czy architekturze. Żeby się nie zamykać i starać się być otwartym na wszystko, co nas otacza, a jednocześnie - pielęgnować w sobie tajemnicę. - przekazano wspomnienia Wojciecha, syna Jana Frycza.

Krystyna Janda wygłosiła mowę podczas pogrzebu Jana Frycza

W trakcie ceremonii pogrzebowej głos zabrali m.in. Jan Englert, Mikołaj Grabowski oraz Krystyna Janda. - Odszedł aktor wspaniały, szalony człowiek. Przez długie lata lekceważący i życie, i swój talent, i los. Nie wiedział, jak jest wspaniały, to bardzo rzadkie - mówiła aktorka. - Ostatnio dzwonił niespodziewanie do wielu z nas. "Zapytałam: Co się dzieje?", a on odpowiedział: "Po co zadawać takie pytania? Tak sobie dzwonię" - przekazała podczas przemowy.

Więcej o: