Afera wokół nowej odsłony "Nigdy w życiu!" nie cichnie. Po głośnych wypowiedziach Joanny Jabłczyńskiej, reakcji Katarzyny Grocholi oraz zamieszaniu wywołanym przez córkę pisarki, Dorotę Szelągowską, doszło do tego, że Joanna Jabłczyńska otrzymała przedsądowe pismo w imieniu Katarzyny Grocholi. W związku z tym musiała oficjalne przeprosić pisarkę w swoich social mediach. To wciąż jednak nie koniec. Teraz do sprawy włączył się Janusz Heathcliff Iwanowski. Producent filmu "Ja wam pokażę!" postanowił opowiedzieć o wydarzeniach, które miały mieć miejsce przy produkcji filmu z 2006 roku. Iwanowski zamieścił w mediach społecznościowych nagranie, w którym odniósł się między innymi do kwestii obsady oraz relacji pomiędzy osobami zaangażowanymi w produkcję.
Janusz Heathcliff Iwanowski, producent filmu z 2006 roku przedstawił swoją wersję wydarzeń związanych z kompletowaniem obsady. W swoim nagraniu odniósł się bezpośrednio do Joanny Jabłczyńskiej. Aktorka mówiła ostatnio, że była lojalna wobec ekipy "Nigdy w życiu!" i dlatego nie zdecydowała się na udział w produkcji, w której zabrakło oryginalnej obsady. Producent "Ja wam pokażę!" przedstawia jednak zupełnie inną wersję. Według niego, Jabłczyńska nie była nawet jedną z aktorek, o których początkowo myślano przy tworzeniu obsady filmu. Jak twierdzi Iwanowski, twórcy w pierwszej kolejności próbowali doprowadzić do udziału w produkcji innych aktorów znanych z "Nigdy w życiu!".
Pani Jabłczyńska, do pani się nikt nie zwracał, bo nam zależało na początku, żeby pozyskać Dankę Stenkę, Artura Żmijewskiego i Janka Frycza. To się nie udało. I nie jest pani wcale wierna byłej obsadzie
- stwierdza producent.
W ten sposób Iwanowski zakwestionował przedstawianą przez aktorkę wersję wydarzeń. Jego zdaniem brak kontaktu z Jabłczyńską wynikał przede wszystkim z planów dotyczących obsady, a nie z późniejszych decyzji czy deklarowanej przez nią lojalności wobec wcześniejszej ekipy.
Najbardziej kontrowersyjna część nagrania dotyczy jednak Katarzyny Grocholi. Producent przekonuje, że problemy "Ja wam pokażę!" nie były spowodowane zmianą aktorów. Jego zdaniem przyczyna niepowodzenia filmu miała być zupełnie inna. Iwanowski wskazuje w tym kontekście bezpośrednio na pisarkę. - Film "Ja wam pokażę" się nie udał, ale nie z winy aktorów, tylko z winy samej Katarzyny Grocholi - powiedział. Jednocześnie twierdzi, że posiada dokumenty, które mają potwierdzać jego wersję wydarzeń. Zapowiada, że w kolejnym nagraniu ma dokładniej przedstawić kulisy całej sprawy.
Nikt o tym nie wie, a ja mam na to dokumenty. Wszystko wytłumaczę i zrozumiecie, skąd jest ten cały ambaras. Zawsze jak przychodzi ta kobieta, to jest kupa smrodu. Tylko teraz ten smród i to szambo wybiły na zewnątrz, a kiedyś to było tylko wśród nas
- słyszymy.
W nagraniu wspomniał również o Tadeuszu Lampce, producencie filmowym, oraz Lucynie Kobierzyckiej, która podczas prac nad filmem z 2006 roku reprezentowała aktorów. Według relacji Iwanowskiego, po ustaleniu obsady miało dojść do telefonu Lampki do menedżerki. Producent twierdzi, że podczas rozmowy miały paść bardzo poważne słowa dotyczące konsekwencji zawodowych dla aktorów, którzy zdecydowaliby się wystąpić w "Ja wam pokażę!".
Jak już się dogadałem, co do obsady, (Lampka) zadzwonił do Lucyny Kobierzyckiej (...) i powiedział: "Jeżeli którykolwiek z twoich aktorów, na przykład Artur Żmijewski, nawet Małgorzata Foremniak, która nie miała nic wspólnego z "Nigdy w życiu", zagrają w "Ja wam pokażę", (...) to pozbawię aktorki i aktorów z twojej agencji możliwości pracy w telewizji publicznej
- mówi na nagraniu.
Nie żyje Witold Płóciennik. Odnaleziono ciało zaginionego operatora
Joanna Jabłczyńska dostała pismo przedsądowe od Grocholi. Wydała oświadczenie
Było ostro, teraz przeprosiny. Jabłczyńska odpowiedziała Szelągowskiej
Syn Krawczyka pominięty na koncercie z okazji 80. urodzin ojca. Lichtman: Cały czas zemsta trwa!
Ekspertka bez litości dla stylizacji Paschalskiej z ramówki TVP. "Właśnie dlatego wyszło tak źle"
Książulo przetestował restaurację z gwiazdką Michelin. Za mielonego zapłacił 99 złotych. "Beze mnie takie cyrki"
Lewandowska podłamana problemami mieszkaniowymi w Chicago. "Nie jest zadowolona"
Anna Lewandowska nie wytrzymała. Komentuje doniesienia o kłopotach w Chicago
Zapytaliśmy Mandarynę o konfrontację z Polą Wiśniewską. Krótka piłka