Macieja Kozłowskiego widzowie pamiętają m.in. z takich produkcji jak "Listy Schindlera", "Kiler", "Psy" oraz "Ogniem i mieczem". Szczególnie dobrze odnajdywał się w rolach niejednoznacznych i czarnych charakterów. Poza ekranem przyszło mu jednak zmierzyć się z wyjątkowo trudnym doświadczeniem - najpierw wykryto u niego zakażenie, a później nowotwór wątroby. Nawet wtedy nie przestał angażować się w pomoc innym.
O chorobie Kozłowski dowiedział się przypadkiem w 2005 roku. Wziął wtedy udział w akcji "Krewniacy" Radosława Pazury i oddał krew, aby dać społeczeństwu dobry przykład. Podczas badań okazało się jednak, że jest zarażony wirusem zapalenia wątroby typu C. Kozłowski jednak nie przyjął tej informacji jako wyrok i wciąż pracował w teatrze oraz na planach filmów. Mimo leczenia choroba nie ustępowała. Po czasie aktor dowiedział się, że ma nowotwór wątroby.
Nie dyskutuję z wyrokami. Warto pamiętać, że w chwili poczęcia dostajemy nowe życie i nową śmierć. Należy żyć tak, jakby każdy dzień był ostatnim. Mam jeszcze trochę do zrobienia. Trzeba żyć i dawać świadectwo
- powiedział niegdyś Kozłowski, cytowany przez "Vivę!". Artysta podjął się przy tym działalności charytatywnej. Pomagał osobom w kryzysie bezdomności, wspierał ubogich, udzielał się w kampaniach wspierających osoby chorujące na nowotwory oraz angażował się w pomoc czworonogom. "Zanim zamieszkaliśmy razem, nie miał wcześniej psów. Przez to nie miał doświadczenia w postępowaniu z nimi, więc kompletnie je rozpieszczał. (...) Nie umiał żadnemu odmówić pomocy. Dlatego po trzech miesiącach wspólnego życia pod naszym dachem było ich już siedem. Nie mogliśmy przygarnąć więcej do domu, ale wciąż pojawiały się jakieś potrzebujące bidy. Więc Maciek obdzwaniał pół Warszawy w poszukiwaniu im nowych domów" - opowiedziała w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" żona Kozłowskiego - malarka Agnieszka Kowalska.
Kozłowski zmarł w maju 2010 roku w Warszawie. Na trzy dni przed śmiercią aktor wysłał żonie nietypową wiadomość, którą kobieta zrozumiała dopiero po jego odejściu. Brzmiała ona: "Silne kobiety nie chodzą po prośbie". "Nie rozumiałam tych słów. Złościłam się trochę, bo zostawiał mnie samą, z długami, z remontem domu. Dopiero później wszystko stało się jasne. Pierwsze dwa lata były bardzo trudne, ale zauważyłam, że wiele spraw się układa. Problemy niejako rozwiązują się same. Wtedy dotarło do mnie, że to Maciej pomaga mi z góry, dlatego nie muszę 'chodzić po prośbie'" - wyjaśniła Kowalska w rozmowie z "Dobrym Tygodniem".
Żona Kozłowskiego założyła też fundację Pan i Pani Pies imienia zmarłego ukochanego. "Tego rodzaju więzi, którą mieliśmy z mężem, nie jest w stanie przerwać śmierć. Duchowo ciągle jesteśmy razem. Bardzo wyraźnie to czuję i doświadczam na co dzień jego pomocy. Maciej dla mnie nadal żyje. Jest tylko w innym świecie" - mówiła o wyjątkowej relacji z Kozłowskim Agnieszka Kowalska, cytowana przez portal WP.
Szafarowicz z PiS stracił program w Republice. Wszystkiemu winne są pieniądze? "Nie wiem, o czym pan mówi"
Ewa Wajnert nie żyje. Żegna ją Bogna Sworowska. "Jesteśmy wstrząśnięci"
Zabiła troje dzieci, a sąd podjął szokującą decyzję. Teraz prawnik Clancy ujawnia szczegóły procesu i apeluje do Trumpa
"Jestem w ciąży". Schreiber ogłosiła ciążę, chociaż w niej nie jest. Tym nagraniem rozjuszyła internautów
Odchodzi ze "Szkła kontaktowego". Wiadomo, co się stało
Ostrzega restauratorów przed Książulem. "Bać się może ktoś, kto..."
Gozdyra nie miała litości dla szczekającej posłanki PiS. Tak ją podsumowała
Nie żyje Miss Austrii. Miała 22 lata
Angelina Jolie nagle pojawiła się na ukraińskiej siłowni. "To nie jest żart"