Mistrz Painta jest tylko jeden? Kazimierz Marcinkiewicz na "wspólnym" zdjęciu z ukochaną

Kazimierz Marcinkiewicz znów zaskakuje. Były polityk pochwalił się kolażem z ukochaną. Widać, że się przy nim nagimnastykował.

Kazimierz Marcinkiewicz jakiś czas temu zniknął ze świata polityki. Były premier jest za to aktywny w mediach społecznościowych, gdzie ostatnio chętnie chwali się nowym związkiem. Jego ukochaną jest tajemnicza Martyna, o której nie wiadomo zbyt wiele. Były polityk dotąd nie opublikował na Instagramie zdjęcia, na którym pozuje z partnerką. Teraz jednak w programie graficznym postanowił samodzielnie stworzyć "wspólną" fotografię. 

Zobacz wideo Kazimierz Marcinkiewicz szykował się do walki bokserskiej. "Pot się leje, krew jeszcze nie"

Kazimierz Marcinkiewicz niczym "mistrz Painta"

Kazimierz Marcinkiewicz już niejednokrotnie publikował wymyślne grafiki, na których widać twarz czy inne części ciała (zwłaszcza nogi) partnerki. Chwalił się przy tym, że pichci w kuchni dla Martynki (zrobił dla niej babkę ziemniaczaną, którą podał z maślanką i rzodkiewką, a później makaron). Były premier niejednokrotnie zdobywał się przy tym na osobiste wyznania i zapewniał o swoich uczuciach do Martynki. Teraz połączył portret ukochanej ze swoim zdjęciem - niczym mistrz Painta ustawił nawet obie fotografie, by układały się pod podobnym kątem. Kolaż opatrzył osobliwym wyznaniem. "Zapatrzenie, zauroczenie, zakochanie" - napisał, okraszając wpis emotikonami przedstawiającymi królową oraz serca. Do wpisu załączył fragment romantycznego utworu "My Love Mine All Mine" wokalistki Mitski. Więcej zdjęć Marcinkiewicza i Martynki znajdziecie w naszej galerii. 

Kazimierz Marcinkiewicz z MartynkąKazimierz Marcinkiewicz z Martynką Fot. marcinkiewiczkazimierz/Instagram

Dlaczego Kazimierz Marcinkiewicz i Martyna nie stanęli w kadrze do wspólnego ujęcia?

Kazimierz Marcinkiewicz w rozmowie z Plotkiem zdradził jakiś czas temu, dlaczego nie chwali się na Instagramie wspólnymi fotografiami z Martyną. Twierdził, że w ten sposób chroni relację. - Ja myślę, że wszyscy to wiedzą. Najlepiej jest nie żyć na zewnątrz, zwłaszcza że jeśli nie ma takiej potrzeby, to po co żyć w mediach. Życie w mediach jest życiem sztucznym, życie w mediach jest życiem trudnym, życie w mediach jest życiem, które nic człowiekowi specjalnego nie daje. My żyjemy życiem realnym, prawdziwym, naturalnym, dlatego nawet jeśli naszym znajomym piszemy o sobie różne rzeczy, to nie wstawiamy wspólnych zdjęć z prostego powodu, bo wtedy dla kolorowych pism temat jest gorszy. Kolorowe pisma żyją zdjęciami, a nie informacjami, np. pani medium żyje zdjęciami, no i nami nie możecie żyć za bardzo, bo my nie wstawiamy wspólnych zdjęć. A jak nie ma wspólnych zdjęć, to nie ma jak opisać tego, co się dzieje. Będziemy tak postępowali cały czas, bo my chcemy żyć ze sobą, bo nam jest ze sobą dobrze, a nie chcemy żyć celebryckim życiem - opowiadał.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.