Zarzucali Lubomirskiemu, że brał pieniądze od Kulczyka. Powiedział, jak było naprawdę

Jan Lubomirski-Lanckoroński odniósł się do plotek na temat finansowego wsparcia od Jana Kulczyka. W najnowszym wywiadzie wyjaśnił, jak naprawdę wyglądały początki jego pierwszego biznesu.
Jan Lubomirski-Lanckoroński, Jan Kulczyk
Fot. KAPiF.pl

Jan Lubomirski-Lanckoroński udzielił ostatnio osobistego wywiadu dla tvn.pl. W rozmowie z Anną Pawelczyk-Bardygą opowiedział m.in. o kulisach rozstania z Dominiką Kulczyk. W pewnym momencie temat zszedł na jego pierwszy biznes - Lubomirski współtworzył projekt "Sandwich Express", który obsługiwał stacje benzynowe i szkoły w Poznaniu, oferując m.in. kanapki i zapiekanki. Niektórzy uważali, że to właśnie jego zmarły były teść, ojciec Dominiki Kulczyk, wyłożył pieniądze, dzięki którym mógł się rozwijać. Okazuje się, że było zupełnie inaczej. 

Zobacz wideo Jaka była Elżbieta II?

Jan Lubomirski-Lanckoroński nie dostawał pieniędzy od Jana Kulczyka 

W rozmowie z Anną Pawelczyk-Bardygą Lubomirski otwarcie przyznał, że komentarze na temat pieniędzy od Kulczyka zawsze go bawiły. - Wszyscy myślą, że mój zmarły były teść, codziennie wypełniał mi kieszenie jakąś niesamowitą ilością gotówki. Chciałbym (śmiech), bo na pewno byłoby łatwiej. Ale tak nie było. Byliśmy traktowani jako małżeństwo rzeczywiście dosyć krótko i twardo: "Musicie sami coś pokazać, musicie coś zrobić" - wspominał. 

Lubomirski nie ma wątpliwości, że gdyby dostawał pieniądze od Kulczyka, z pewnością byłoby mu łatwiej. Nic jednak nie równa się z satysfakcją, którą odczuwa obecnie. - Im byłem starszy, coraz bardziej zacząłem stwierdzać, że jednak dużo większą satysfakcją jest prowadzenie samemu biznesu, rozwijanie tego samemu. I jak już wszedłem w biznes, który zawsze chciałem robić, czyli nieruchomościowy, to muszę powiedzieć, że nigdy bym tego nie zamienił na nic innego - dodał. 

Jan Lubomirski-Lanckoroński o rozwodzie z Dominiką Kulczyk

W tym samym wywiadzie książę wrócił wspomnieniami do rozstania ze swoją pierwszą żoną. Para od początku zmagała się z ogromną presją z zewnątrz, co tylko nasilało konflikty w związku. - My mieliśmy trudną sytuację medialną, jeżeli chodzi o mój pierwszy ślub i moją pierwszą żonę. Właściwie trudno było umknąć jakimkolwiek różnym działaniom mojego byłego teścia i temu, jak był postrzegany przez niektórych. To wszystko nie było łatwe. (...) Mam wrażenie, że dopiero po wielu latach, może po rozwodzie, staliśmy się rzeczywiście sobą, sami sobą i rzeczywiście mogliśmy zacząć decydować o tym, co dzisiaj się dzieje, jak nas ludzie też postrzegają. (...) Dominika świetnie działa w biznesie, a ja staram się łączyć biznes z działalnością prospołeczną - mówił. 

Więcej o: