Chwalińska w finale Rolanda Garrosa. Tak na trybunach zareagowali jej rodzice

Maja Chwalińska 4 czerwca pokonała w półfinale Rolanda Garrosa rosjankę Dianę Sznajder. Jej mecz z trybun oglądali rodzice. Tak zareagowali po ostatniej piłce.
Maja Chwalińska w finale Rolanda Garrosa. Tak na trybunach zareagowali jej rodzice
Fot. REUTERS/Benoit Tessier, x/@rolandgarros

Maja Chwalińska pisze w tym roku iście bajkową historię na paryskiej mączce. Polska tenisistka wystartowała w turnieju od kwalifikacji - ranking nie dawał jej gwarancji gry w głównej drabince. Pierwszy meczy był już wyzwaniem. Zmierzyła się mistrzynią olimpijską właśnie ze stolicy Francji - Qinwen Zheng. Później ograła: Elise Mertens, Marię Sakkari, Diane Parry i Annę Kalińską. 4 czerwca w półfinale pokonała Dianę Sznajder i awansowała do finału Rolanda Garrosa. Z trybun jej mecz obserwowali nie tylko trener czy trener przygotowania motorycznego, ale również rodzice zawodniczki. Ich reakcja na sukces córki porusza.

Zobacz wideo 14-letnia Maja Chwalińska o tenisowych marzeniach

Historyczny sukces Mai Chwalińskiej. Jej rodzice nie kryli łez 

Maja Chwalińska jest jedną z czterech polskich tenisistek, które dotarły do finału turnieju wielkoszlemowego - po Jadwidze Jędrzejowskiej, Agnieszce Radwańskiej oraz Idze Świątek.  W półfinale zawodniczka pokonała Dianę Sznajder w dwóch setach 7:6, 6:4. Jej wyczyn mieli okazję zobaczyć rodzice. Tuż po ostatniej piłce operator skierował kamerę na boks Chwalińskiej. Zarówno mama, jak i tata naszej tenisistki skakali i krzyczeli z radości, ściskając się. Dostrzec można było u nich również łzy szczęścia.

 O tytuł Chwalińska zagra w sobotę 6 czerwca, a jej przeciwniczką będzie 19-letnia Mirra Andriejewa. Tenisista z Dąbrowej Górniczej ma szansę zostać drugą Polką w historii, która zwycięży w turnieju wielkoszlemowym - jako pierwsza dokonała tego Świątek właśnie w Paryżu w 2020 roku. 

Maja Chwalińska przemówiła po wygranym półfinale. To powiedziała na korcie 

Po ponad dwóch godzinach walki Maja Chwalińska zabrała głos na korcie, a wywiad poprowadził Julien Benneteau - były francuski tenisista. - To jest jak sen. Wciąż nie wiem, co się dzieje. Nie wiem, co powiedzieć. Jestem naprawdę bardzo szczęśliwa - mówiła, nie dowierzając, co udało się jej osiągnąć. Jak się czuła po zwycięstwie? - Wcale nie tak świetnie. Nie będę kłamać. Trudno jest ciągle rywalizować z najlepszymi zawodniczkami na świecie. To jest wyzwanie, ale to szlem, tu trzeba dać z siebie wszystko i jeszcze więcej. Nie narzekam - przyznała polska tenisistka. - Postaram się trochę odpocząć, cieszyć się tym i zregenerować, żeby dać z siebie wszystko w finale - powiedziała na koniec. 

Więcej o: