Siostra Polki z Majorki podsumowała ostatnie tygodnie. Niebywałe, co spotkało jej rodzinę

Anna W. odnalazła się po sześciu tygodniach na Majorce. Siostra jeszcze do niedawna zaginionej Polki podzieliła się z mediami obszernym komentarzem.
Anna W.
Fot. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie/Facebook/East News

Anna W. zaniepokoiła swoich bliskich, gdy w połowie kwietnia poinformowała ich, iż straciła telefon i dokumenty. Od tamtej pory 33-latka przestała się z nimi kontaktować, a rodzina ostatecznie powiadomiła służby. Przez kilka tygodni polska i hiszpańska policja poszukiwała Anny. Kobieta odnalazła się w środę, 3 czerwca. Więcej informacji na temat całej sprawy przekazała dla "Faktu" jej siostra.

Zobacz wideo Czy wiesz, co zrobić, gdy zaginie ktoś bliski?

Anna W. odnaleziona na Majorce. "Na takie zakończenie czekaliśmy"

"Oficjalnie chcemy poinformować, że Ania dziś (3 czerwca 2026 r. - red.) w godzinach południowych skontaktowała się z nami telefonicznie dzięki jednej pani, która rozpoznała ją w sklepie oraz pokazała jej reportaż TVN 'Uwaga'. Przechodząc do meritum, Ania jest cała i zdrowa" - poinformowała redakcję siostra Anny. "My, rodzina i przyjaciele, właśnie na takie zakończenie czekaliśmy. Na szczęśliwe zakończenie!" - dodała kobieta, dziękując przy tym wszystkim zaangażowanym w sprawę osobom. 

"Chciałabym podziękować wszystkim osobom, które wyciągnęły pomocną dłoń, wszystkim fundacjom, które robią kawał dobrej pracy przy takich sprawach. Potrzebując pomocy, dopiero teraz wiemy, jak człowiek jest bezradny. Wiemy, że każda osoba współpracująca z fundacjami jest na wagę złota. Pomocna, życzliwa, pełna otwartego serca" - dodała siostra Anny W. Podzieliła się jednak także przykrymi doświadczeniami, które spotykały jej rodzinę.

Siostra Anny W. była zszokowana komentarzami internautów. "Niektórzy woleliby, aby zakończenie było bardziej dramatyczne"

"Czytamy wszystko i wiecie co? Patrząc po większości komentujących, nasuwa się myśl, że co niektórzy woleliby, aby zakończenie było bardziej dramatyczne. Czytaliśmy wszystkie obrzydliwe komentarze na temat Ani, komentarze od osób, które w żaden sposób nie znają drugiej osoby" - przekazała dalej siostra Anny, nie kryjąc poruszenia internetowymi wpisami. "Szok! Szok dlatego, że więcej było mowy nienawiści, snucia domysłów niż zwykłego wsparcia" - dodała kobieta. 

Zaznaczyła też, iż ma odczucia, że internauci spodziewali się zupełnie innego rozwiązania całej sprawy. "Niestety, ku niezadowoleniu niektórych, ta historia zakończyła się szczęśliwie" - podsumowała dla "Faktu".

Więcej o: