Praca modelki to pestka? Paulina Drażba przekonuje, że nie. Zobaczcie, jak wygląda to NAPRAWDĘ. "Byłam przerażona"

Paulina Drażba, dziennikarka i prezenterka telewizyjna przez 8 lat związana z "Pytaniem na śniadanie" w TVP2, tym razem zabiera nas za kulisy pokazu Natalii Jaroszewskiej. Na imprezie Warsaw Fashion Street miała szansę razem z innymi gwiazdami wcielić się w rolę modelki.

Wielokrotnie obserwowałam przygotowania do pokazów mody. Przymiarki, ponowne przymiarki, dobieranie dodatków, makijaże, fryzury, próby, choreografia. I myślałam: ale to fajna praca. Do wczoraj, bo wczoraj byłam zestresowana jak nigdy.

Mam przyjemność obserwować pokazy polskich projektantów w kraju i za granicą od kilku ładnych lat. Wielokrotnie siedziałam w pierwszym rzędzie, prowadziłam pokazy mody na żywo, nie raz stałam za kamerą, obserwując pracę operatora, a w niedzielę, po raz pierwszy w życiu, w dniu trzydziestych urodzin, to ja miałam stanąć na wybiegu.

<< ZOBACZ EKSKLUZYWNE ZDJĘCIA ZZA KULIS >>

Natalia Jaroszewska zaprosiła 10 znanych kobiet do udziału w jej pokazie. Niektóre z nich mają już za sobą takie doświadczenia, na przykład Agnieszka Popielewicz , Anna Wendzikowska czy Joanna Moro . Śmiem twierdzić, że dla nich była to czysta przyjemność. Chwilę przed pokazem padło pytanie:

Czy któraś z Pań nigdy nie chodziła po wybiegu?

Hanna Konarowska, ja, Dorota Miśkiewicz nieśmiało podniosłyśmy rękę do góry.

Nie martwcie się, i tak wszystko zepsujecie. Żartowałam - powiedziała przemiła pani Kasia, która dba o dyscyplinę, organizację i wie wszystko.

To był ten moment, kiedy emocje sięgały zenitu. A wszystko zaczęło się od telefonu, zaproszenia, a potem - pierwszej przymiarki.

Paulino, co powiesz na szorty? - zapytała Natalia.

Tym razem będę zbójem. Większość dziewczyn ma długie włosy, wybrały więc pod okiem Natalii albo długie letnie piękne suknie, albo króciutkie sukienki. A ja mam być inna. Wybrałyśmy więc szorty, top, ubrania trzeba było tylko zwęzić. Kolejne spotkanie w dniu pokazu. W niedzielę o godzinie 19.

Za kulisami Warsaw Fashion Street panował twórczy chaos. Za sceną, w dużym białym namiocie, stały wieszaki z kreacjami projektantów, tam przebierały się modelki i my. One są przyzwyczajone, że robi się to szybko, bez skrępowania, ale ja nie. Otuchy dodał mi Szymon Majewski, który po prostu zdjął koszulkę, założył koszulę i jeszcze się uśmiechał. Za chwilę i ja zrobiłam podobnie. Natalia dobrała nam piękną biżuterię, sandałki i mogłyśmy spokojnie pójść do drugiego pomieszczenia - kawiarni przy rogu Nowego Światu, gdzie pracowali świetni wizażyści i styliści fryzur. Marta Gąska w kilkanaście minut stworzyła makijaż, nad którym ja pracowałabym godzinami. Styliści fryzur z atelier Grzegorza Blocha postanowili wyczarować na mojej głowie twórczy nieład, miałam być kobieca i niegrzeczna. Ja rzadko eksperymentuję z fryzurami, więc siedziałam cicho i czekałam na efekt.

Marta Kuligowska jest malowana przed pokazem/Fot. Paulina Drażba

W tym czasie w kawiarni pojawiło się wiele znanych kobiet, które przede wszystkim dobrze się ze sobą czuły. Prezenterki różnych stacji telewizyjnych rozmawiały ze sobą o życiu, pracy, kreacjach, bez żadnych podziałów. Każda z nas była ciekawa, co słychać u drugiej, bo rzadko zdarzają się takie okazje, kiedy można spędzić ze sobą trochę więcej czasu. Żadna z nas wreszcie się nie spieszyła, nie biegła. To wyzwanie było bardzo ciekawą przygodą.

Kiedy już byłyśmy gotowe, Klaudia oddawała nas w ręce fotoreporterów. A potem miałyśmy tak zwaną odprawę przed pokazem. To powinien być moment totalnego skupienia, a my byłyśmy już tak szczęśliwe z powodu tego spotkania, że musiałyśmy wszystko uwiecznić na zdjęciach. Chwilę później grzecznie stanęłyśmy na przeciwko Natalii, ona powiedziała, w jakiej kolejności wychodzimy na wybieg.

Zapamiętacie? Musicie zapamiętać tylko jedną osobę - tę po której wychodzicie - powiedziała.

Proste? Proste. Do momentu, kiedy miałyśmy stanąć przy schodkach prowadzących na wybieg.

Dziewczyny, po kim ja? - pytałyśmy jedna drugiej.

Fot. Paulina Drażba

To ciekawe emocje. Stres, adrenalina, ale i radość, coś mi to przypominało. Czerwoną lampkę w kamerze. Widziałyśmy podgląd na wybieg. Przyznaję bez bicia - nie chciałam wcześniej sprawdzać, czy jest długi, czy krótki. Czy dam radę czy nie. Robiłam to pierwszy raz w życiu i nie wiedziałam nawet, jak układać nogi, jak stawiać kroki. Wiedziałam, że muszę być wyprostowana, uśmiechnięta i iść pewnym, zdecydowanym krokiem. Tylko jak?

Pokaz miał się rozpocząć o godzinie 21. Pani Kasia dała nam jeszcze kilka wskazówek: mamy iść szybko, energicznie, zatrzymać się na końcu wybiegu, w konkretnym miejscu zaznaczonym taśmą, przed fotoreporterami.

Policzcie sobie w myślach do 4 lub 5, a potem odwracacie się i wracacie. Pamiętajcie, idziecie środkiem, potem robicie miejsce koleżance. Schodzicie z wybiegu innym wyjściem, nie tym, którym weszłyście. Potem spotykamy się tu i czas na finał.

Spojrzałam na ekran i zobaczyłam Agatę Załęcką, która otwierała pokaz Natalii.

O Boże, już się zaczęło - zdążyłam powiedzieć do Natalii.

A ona zrobiła mi zdjęcie, które mówi więcej niż słowa. Byłam przerażona. Przede mną na wybieg wychodziła Hania Konarowska. I kiedy ona wyszła, wiedziałam, że za chwilę może wydarzyć się wszystko.

Teraz ty - powiedziała Kasia.

Paulina Drażba na Warsaw Fashion Street 2015Paulina Drażba na Warsaw Fashion Street 2015 Kapfi Kapfi

Stanęłam na środku wybiegu. Był bardzo długi, a wokół niego stało mnóstwo ludzi. Otuchy dodały mi brawa. Szorty miały kieszenie, nie musiałam więc zastanawiać się, co zrobię z rękami. Wyprostowałam się i poszłam. To trwało pewnie kilkanaście sekund, dla mnie długie minuty. Oczy wszystkich zwrócone są na ciebie, a ty modlisz się tylko, żebyś się nie potknęła. Był moment, kiedy było blisko. Przywitałam się na wybiegu z Hanią Konarowską i poczułam, że zaplątały mi się nogi.

Uspokój się. Dasz sobie radę - powtarzałam jak mantrę.

Paulina Drażba na Warsaw Fashion Street 2015Paulina Drażba na Warsaw Fashion Street 2015 Kapif Kapif

Oczywiście zeszłam złym wyjściem, ale wszystko skończyło się dobrze. Potem wszystkie razem weszłyśmy na wybieg jeszcze raz, zrobiłyśmy kółeczko i czekałyśmy na Natalię. Brawa nie milkły. Wnioski? Poza tym, że nie mogłam sobie wymarzyć lepszego prezentu urodzinowego niż nowe doświadczenie, jeszcze bardziej podziwiam pracę modelek. Jak również ludzi, którzy zajmują się organizacją pokazów mody. Zaczynając od projektantów. Tu nie ma miejsca na pomyłki, wszystko musi być perfekcyjnie przygotowane. Idealnie dobrane kreacje, zdyscyplinowane modelki i modele. Trzeba mieć nerwy ze stali. A ja w dniu trzydziestych urodzin spełniłam kolejne marzenie. Spokojnie, na szczęście jestem za niska. I choć było to przeżycie wspaniałe, szybciej spotkamy się tu, niż na wybiegu:)

Z pozdrowieniami,

Paulina Drażba

Pobierz nową aplikację Plotek.pl Buzz na telefony z Androidem

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.