Z "supertatusia" zmieniał się w "szalejącą bestię". Dzieci Młynarskiego nie rozumiały, co się dzieje

- Co może myśleć sześciolatka, którą goni dorosły, wielki mężczyzna? Musi przed nim uciekać najszybciej, jak się da, jednocześnie szukając nory, żeby się bezpiecznie skryć. Mężczyzna ma obłęd w oczach, 190 cm wzrostu i jest jej ojcem. Uwielbianym. Ukochanym supertatusiem, który teraz, nie wiedzieć czemu, goni ją i krzyczy, że jak ją złapie, to zabije - opowiadała Paulina Młynarska, córka Wojciecha Młynarskiego, w szokującym wywiadzie dla tygodnika "Wprost". Dzieci znanego artysty przez lata nie wiedziały, że powodem, dla którego nastrój ich taty nagle się zmienia, są problemy zdrowotne. Dziś powtarzają: choroby psychiczne to nie wstyd, a dla zmagających się z nimi ludzi i ich rodzin jest nadzieja.

Wojciech Młynarski urodził się 26 marca 1941 roku w Warszawie. Jego matka Magdalena była redaktorką muzyczną w Polskim Radiu, a ojciec Marian był inżynierem rolnym. W jego rodzinnym domu nie było telewizji, więc dookoła rozbrzmiewała muzyka z patefonu - głównie klasyczna i jazzowa, która młodemu Wojtkowi szczególnie przypadła do gustu. Talent wykazywał już od najmłodszych lat. Pierwszy wierszyk, który spisała jego mama, wymyślił, gdy miał cztery lata. Kilka lat później, gdy chodził do siódmej klasy, stworzył kabaret, któremu pisał teksty. 

Zobacz wideo Przy okazji premiery spektaklu "Edith i Marlene" rozmawiamy z Janem Młynarskim [Popkultura Wywiad]

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Młynarski ukończył liceum im. Tomasza Zana w Pruszkowie, a następnie rozpoczął studia polonistyczne. W czasie nauki na uniwersytecie był związany z kabaretami Dudek oraz Owca i Dreszczowiec. Kiedy skończył studia, zajął się pisaniem piosenek. Stworzył wiele słynnych szlagierów, które do dzisiaj nie tracą na popularności. Jako tekściarz Młynarski chciał przekazać w swoich utworach coś istotnego. Uważał, że to właśnie teksty piosenek są najważniejsze. Podczas tworzenia kolejnych dzieł zawsze miał na uwadze słuchaczy. Wśród jego najpopularniejszych utworów można wymienić m.in. takie tytuły jak "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę", "Jeszcze w zielone gramy" i "Róbmy swoje". Pisanie tekstów nie było jednak jego jedynym zajęciem. Młynarski pracował także w redakcji Telewizji Polskiej (był odpowiedzialny za rozrywkę), ale zajmował się też tłumaczeniami m.in. utworów słynnych musicali takich jak "Jesus Christ Super Star" i "Chicago". W latach 70. zajął się nieco inną działalnością artystyczną. Zamiast popularnych piosenek, zaczął tworzyć libretta operowe i musicalowe, o czym przypomina "Super Express".

 

Miłość w kawiarni Nowy Świat. "To była cudowna przygoda życia"

W 1960 roku Młynarski zorganizował swój wieczór kabaretowy w warszawskiej kawiarni Nowy Świat. Był wtedy wybitnym studentem polonistyki, mógł zrobić karierę naukową, jednak wybrał rolę tekściarza. W tej samej kawiarni była Adrianna Godlewska, o trzy lata starsza od Wojciecha, która kończyła Akademię Teatralną. Młynarski był wtedy zaręczony z inną kobietą, jednak mimo to zakochał się w Adriannie od pierwszego wejrzenia, co zapoczątkowało trwający 29 lat związek.

Kiedy się w sobie zakochaliśmy i pobraliśmy, byliśmy przeszczęśliwi. To była cudowna przygoda życia. Byliśmy młodymi ludźmi, którzy czerpali, w miarę możliwości, z tego, co się działo

- wspominała Adrianna Godlewska, której słowa cytuje "Viva!"

Po ślubie w 1964 roku w podwarszawskim Komorowie Młynarski i Godlewska rozpoczęli wspólne życie. Wkrótce urodziło im się troje dzieci: rok po ślubie Agata, pięć lat później Paulina, a na końcu Jan, który przyszedł na świat w 1979 r.

Artysta zdobywał popularność, Stał się równie ceniony jak Agnieszka Osiecka czy Jonasz Kofta. Mimo sukcesu zawodowego Młynarski pozostawał oddany rodzinie, spędzał z bliskimi wakacje w Tatrach i nad Bałtykiem. Wojciech i jego żona byli uwielbiani przez słuchaczy audycji "Podwieczorek przy mikrofonie", w której popularność zyskał ich humorystyczny utwór "Na rybkę". Ich pełne miłości rodzinne życie uległo jednak zmianie.

 

Początek końca małżeństwa. Młynarski nagle zmieniał się nie do poznania

Życie Młynarskiego nie było jedynie pasmem sukcesów. Od lat 70. XX wieku artysta zmagał się z chorobą afektywną dwubiegunową, co wprowadziło chaos w życie jego rodziny. Po raz pierwszy objawy pojawiły się podczas wakacji w 1972 roku. Euforia przechodziła w rozpacz, a agresja i lęki stawały się codziennością. Dzieci Młynarskiego nie rozumiały, co się dzieje. Raz Wojciech był kochającym ojcem, a chwilę później zmieniał się w odpychającego, a czasem nawet agresywnego mężczyznę. 

Młodsza córka Młynarskiego opowiedziała o swoich doświadczeniach z dzieciństwa m.in. w wywiadzie dla "Wprost", a także w książce "Jesteś spokojem".

Uczył nas pływać i jeździć na nartach, czytał na głos książki i wymyślał bajki. Rozśmieszał i rozpieszczał. Uwielbiałam go. Był moim bohaterem, ideałem faceta. Gdy ten cudowny tata-kumpel nagle przeobrażał się w szalejącą bestię, mogłam tylko uciekać. Każdy kolejny atak postępującej choroby ojca był cięższy i wiązał się z coraz bardziej brutalnymi napadami agresji

- czytamy.

W 2022 roku, z okazji Międzynarodowego Dnia Zdrowia Psychicznego, Agata Młynarska napisała, że leczenie choroby afektywnej dwubiegunowej w Polsce lat 70. nie było łatwe. System ochrony zdrowia pozostawiał wiele do życzenia, a wiedza na temat tego zaburzenia również była ograniczona. Młynarski trafił jednak na psychiatrę z powołania.

Miałam wtedy siedem lat. Szpitale, leczenie, trudna rzeczywistość polskiego prawa, w którego świetle chory psychicznie musi sam wyrazić zgodę na leczenie… Choroba Taty była sinusoidą nastrojów. Od manii do depresji. Niewiele wtedy wiedziano o tym,  jak leczyć chorego i chronić rodzinę. (...) Dziś mogę powiedzieć, że jest tylko jedna droga ratunku - LECZENIE i TERAPIA!

- napisała dziennikarka na Instagramie. Napisała, że leczenie jej ojca i jej własna terapia pomogły im "utorować drogę do głębokiej, pełnej miłości, zrozumienia i wybaczenia relacji".

Tak, chorzy psychicznie to ludzie, którzy kochają, pragną bliskości i zaufania. Należy im się dobre leczenie i szacunek. A nam, ich bliskim, wyrozumiałość i empatia. I jeszcze coś bardzo ważnego - powstrzymanie się od wydawania opinii, łatwych ocen i doradzania. Wszystkim zmagającym się z problemami chorób psychicznych chcę powiedzieć, że ich choroba to nie wstyd. Trzeba ją leczyć i próbować łapać życie po kawałeczku. Ile się da!
 

W 1987 roku, po 29 latach małżeństwa, Młynarski i Godlewska się rozstali. To Wojciech zostawił żonę - nie tylko ze względu na problemy zdrowotne, lecz także z uwagi na jego związek z inną, młodszą kobietą. Nagła decyzja o rozstaniu podczas urodzinowego przyjęcia była ciosem dla Adrianny, która po odejściu męża się załamała. Małżonkowie podejmowali próby naprawy swojej relacji, jednak z marnym skutkiem. Ostatecznie para rozwiodła się w 1993 roku. Młynarski zdecydował się na ślub z kochanką. Ich związek zakończył się po siedmiu latach. Wojciech związał się później z kolejną kobietą, natomiast Godlewska już nigdy nie wpuściła żadnego mężczyzny do swojego serca.

 

Choroba zabrała Młynarskiego. "Nie zapomnę tego do końca życia"

Zaburzenia psychiczne nie przeszkodziły Młynarskiemu w pracy artysty. Po zdiagnozowaniu choroby afektywnej dwubiegunowej nadal tworzył wybitne dzieła. Problem pojawił się dopiero w 2014 roku, kiedy przez ostry ból serca trafił do szpitala. Jego stan pogarszał się, dlatego opiekę nad schorowanym Młynarskim przejęły jego dzieci. W grudniu 2016 roku przeszedł poważny udar, który znacznie utrudnił mu codzienne funkcjonowanie.

Na krótko przed śmiercią mojego brata spotkałam się z nim. Już nie miał siły otworzyć oczu, nie mówił, ale dał mi znak. Wiedział, że jestem. Nie zapomnę tego do końca życia. Byłam bardzo złamana jego śmiercią, zrozpaczona

- mówiła Michałowi Ostrowskiemu siostra Młynarskiego, cytowana przez "Vivę!".

15 marca 2017 roku Polska straciła jednego z najwybitniejszych twórców. Jak podaje "Super Express", oficjalną przyczyną śmierci Wojciecha Młynarskiego była niewydolność krążeniowo-oddechowa. Artysta odszedł i pozostawił nie tylko bogaty dorobek artystyczny, lecz także historię walki z chorobą. Jego ostatnie dni były momentem pojednania z pierwszą żoną, jednak nie wiadomo, co dokładnie wydarzyło się w szpitalnej sali.

Nie wiem, co mu dokładnie powiedziała, bo Wojtek i Ada zostali sami, ale wiem, że Ada poszła tam z zamiarem powiedzenia mu, że nie trzyma żalu w sercu

- opowiadał znajomy rodziny w rozmowie z "Życiem na Gorąco", którą cytuje Wirtualna Polska.

 

Podczas pogrzebu artysty na warszawskich Powązkach głos zabrał syn Młynarskiego.

Stan ojca pogorszył się 15 miesięcy temu i było to 15 bardzo ciężkich miesięcy. Bardzo trudnych, bardzo cierpiał. Nie widziałem jeszcze takiego cierpienia w swoim życiu. Dlatego też dzień jego śmierci był wyzwoleniem z tego ziemskiego stanu

- mówił Jan, którego przemowę cytuje "Viva!".

Dziedzictwo Młynarskiego to nie tylko ponad 2000 tekstów piosenek, lecz także wpływ na polską kulturę i język. W czasie swojego życia zdobył wiele nagród, m.in. Grand Prix 45. Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, Diamentowy Mikrofon Polskiego Radia oraz Złote Berło Fundacji Kultury Polskiej. Młynarski został też odznaczony Krzyżem Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski i Złotym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". 

Potrzebujesz pomocy?

Jeśli przeżywasz trudności lub chcesz pomóc osobie w kryzysie, pamiętaj, że możesz skorzystać z bezpłatnych numerów pomocowych:

  • Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym: 800-70-2222
  • Telefon zaufania dla Dzieci i Młodzieży: 116 111
  • Telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych: 116 123

Pod tym linkiem znajdziesz więcej informacji, jak pomóc sobie lub innym, oraz kontakty do organizacji pomagających osobom w kryzysie i ich bliskim.

Jeśli w związku z myślami samobójczymi lub próbą samobójczą występuje zagrożenie życia, w celu natychmiastowej interwencji kryzysowej zadzwoń na policję pod numer 112 lub udaj się na oddział pogotowia do miejscowego szpitala psychiatrycznego.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.