Tłumy na pogrzebie Andrzeja Olechowskiego. Wśród nich schorowany Mann

6 maja w Warszawie odbył się pogrzeb Andrzeja Olechowskiego, znanego polityka i ekonomisty. Na pożegnalnej ceremonii pojawiło się mnóstwo znanych osób.
Wojciech Mann
Fot. KAPiF.pl

Andrzej Olechowski był polskim politykiem i doktorem nauk ekonomicznych. W przeszłości był m.in. ministrem finansów w rządzie Jana Olszewskiego, a później także ministrem spraw zagranicznych w rządzie Waldemara Pawlaka. Informacja o jego śmierci obiegła media 25 kwietnia. 6 maja odbył się pogrzeb 78-latka. Na ceremonii pojawił się m.in. Wojciech Mann.

Zobacz wideo Czarzasty pożegnał Łukasza Litewkę. Podzielił się wspomnieniem

Wojciech Mann na pogrzebie Andrzeja Olechowskiego. Łączyła ich długoletnia przyjaźń 

Dziennikarz podczas wejścia do kościoła wspierał się balkonikiem. Nie wszyscy wiedzieli, że Mann i Olechowski byli wieloletnimi przyjaciółmi. Ich relacja zacieśniła się w siódmej klasie podstawówki. -Wychowawca ostrzegał Andrzeja, żeby się ze mną nie zadawał, bo moje zachowanie nie do końca mieściło się w szkolnych normach. Tak powstało przekonanie, że jestem podejrzaną osobą, a Andrzeja należało przede mną chronić - wspominał swego czasu Mann w "Dzień dobry TVN". Informacja o śmierci przyjaciela bardzo go dotknęła. "Andrzej Olechowski. Najdłuższa przyjaźń mojego życia. Niech Bóg się nim zaopiekuje" - pisał 25 kwietnia dziennikarz. 

Na ceremonii pojawiło się również mnóstwo polityków, m.in. Donald Tusk, Małgorzata Kidawa-Błońska, Leszek Balcerowicz, Grzegorz Schetyna i Tomasz Grodzki. Andrzej Olechowski zostanie pochowany na Cmentarzu Wilanowskim. Zdjęcia z pogrzebu znajdziecie w naszej galerii. 

Wojciecha Manna i Andrzeja Olechowskiego połączyła miłość do muzyki 

Zarówno polityk jak i dziennikarz kochali rock&roll. To właśnie pasja do muzyki połączyła ich na wiele lat. -Nas ciekawiła muzyka: rock&roll. No to mówimy: "Zaraz, to po pierwsze, musimy słuchać - u niego, u mnie". Ale koledzy mówią: "My też byśmy posłuchali". Udało nam się zaaranżować, zgromadzić, zapewnić miejsce w piwnicy Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. I tam żeśmy robili wieczorki. Któryś przynosił adapter, gramofon. Inni przynosili płyty i żeśmy przesłuchiwali te płyty. Później były nawet koncerty na żywo. (...) I tak powstała faza klubu już zorganizowanego, ale nikt tego nigdy nie rejestrował - wspominał Olechowski w "Dzień dobry TVN". 

Więcej o: