"Love is Blind" to jeden z najpopularniejszych formatów Netfliksa, którego amerykańska edycja zadebiutowała w 2020 roku. Randkowy show okazał się międzynarodowym hitem, a Netflix nie zwlekał z jego produkcją również w innych krajach - m.in. w Japonii, Brazylii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Gdy platforma zapowiedziała, że my także doczekamy się własnego "Love is Blind", polscy fani jednocześnie zacierali ręce i obawiali się, jak format sprawdzi się na naszym podwórku. 6 maja na Netfliksa trafiło pierwsze pięć odcinków "Love is Blind: Polska", a wraz z nimi dramy, afery, cringe i płacz ze wzruszenia, czyli wszystko, co dobre reality show mieć powinno.
Zasady "Love is Blind" są bardzo proste. Single, którzy zgłaszają się do programu, przez kilka dni randkują ze sobą w kapsułach oddzielonych cienką ścianką. Przez cały ten czas nie widzą się, a jedynie słyszą swój głos. Gdy między dwojgiem ludzi narodzi się uczucie, mogą podjąć decyzję o zaręczynach i dopiero wtedy widzą się po raz pierwszy. Na podobnych założeniach opierają się inne, dobrze znane programy, jak choćby "Ślub od pierwszego wejrzenia" i "Randka w ciemno". W odróżnieniu od tej ostatniej uczestnicy nie muszą się martwić, że wylosuje im się wycieczka do Ciechocinka, bo po wyjściu z kapsuły mają zagwarantowane wakacje w bajkowym kurorcie.
W raju jednak często pojawiają się kłopoty, zwłaszcza gdy uczestnicy stają oko w oko z innym osobami, których nie wybrali w trakcie randek w kapsułach. Następnie przychodzi czas na "zwykłe" życie, spotkania z rodzinami i przyjaciółmi i odliczanie czasu do ślubu. Na tym jednak dramy się nie kończą. Wręcz przeciwnie - dopiero przed ołtarzem okazuje się, co zaręczeni naprawdę do siebie czują i czy z ich ust nie padnie słowo "nie". A to w "Love is Blind" zdarza się często.
Jeszcze przed premierą polskiej wersji show Netflix uchylił rąbka tajemnicy i pokazał na Instagramie, kim są uczestnicy. Wśród fanów show pojawiły się obawy, że do programu zgłosiły się osoby pragnące szybkiej rozpoznawalności i zasięgów w mediach społecznościowych, a nie szukające związku. Pierwsze odcinki "Love is Blind: Polska" szybko je jednak weryfikują. Uczestnicy, na których skupia się program, sprawiają wrażenie otwartych na miłość, dużo mówią o swojej przeszłości, a nawet traumatycznych doświadczeniach. Może to naiwne z mojej strony, ale wydaje mi się, że aż takie emocje, jakie widać u niektórych, naprawdę trudno byłoby udawać.
Przysłuchiwanie się rozmowom uczestników dyskutujących w kapsułach jest ciekawe w każdej edycji "Love is Blind", jednak gdy słyszy się je po polsku, program nabiera dodatkowego kolorytu. Gdy nie trzeba śledzić tłumaczenia, które często jest "uładzone", można odnieść wrażenie, że podsłuchuje się parę na randce w restauracji, a w niektórych przypadkach - nawet sąsiadów za ścianą. Bo niektórym osobom hamulce puszczają bardzo szybko, a żarty z podtekstem padają na prawo i lewo. Część z nich zapomina chyba wręcz o obecności kamer. Jak jeden z uczestników, który podczas pierwszego spotkania z partnerką bezceremonialnie złapał ją za pośladek. - Miałem problem, żeby się skupić. Trochę mógłbym poprawić swój performance - konstatuje potem do kamery.
Fenomen "Love is Blind" nie opiera się wyłącznie na tym, że uczestnicy podejmują decyzję o ślubie, nie wiedząc, jak wyglądają. Oprócz tego nie mają okazji sprawdzić, jak ich wybranek zachowuje się przy innych osobach, jak wyglądają jego relacje z rodziną i przyjaciółmi, jak traktuje kelnera w restauracji. Nieco większy wgląd w to mają widzowie, którzy widzą zachowanie poszczególnych uczestników, ich rozmowy poza kabinami i pozostałe randki. Z tego powodu dość szybko wybierają swoich faworytów, innych skreślają już na starcie, a często z niedowierzaniem przyglądają się decyzjom o zaręczynach. Bo czy spokojna dziewczyna marząca o założeniu rodziny powinna decydować się na ślub z mężczyzną, który co drugie zdanie obraca w sprośny żart? Fani "Love is Blind" opinię na ten temat wyrabiają sobie bardzo szybko, a to jeszcze bardziej przyciąga przed ekran.
Polska edycja programu zdecydowała się na kilka dość zaskakujących zabiegów względem doboru uczestników. Po pierwsze jest tu rozstrzał wiekowy - single w programie mają od 25 do 37 lat. Choć różnica nie jest niby bardzo duża, dla niektórych dość szybko okazuje się problemem. Kolejną kwestią jest miejsce zamieszkania uczestników. Niektórzy z nich na co dzień żyją poza Polską, co także może być sporym wyzwaniem, jeśli chodzi o budowanie stałej relacji.
Polską edycję show prowadzą Zofia Zborowska i Andrzej Wrona. W "Love is Blind: Polska", podobnie jak w innych edycjach, na ekranie pojawiają się tylko wyrywkowo i nie mają raczej zbyt dużego wpływu na odbiór show. W programach tego typu robotę robi za to montaż, a w "Love is Blind: Polska" produkcja nie oszczędziła uczestników. Mamy tu i ironiczne sklejki z randek, i zbliżenia na łzy, i dramatyczną, pełną napięcia muzykę w kluczowych momentach. Nawet jeśli ktoś jest odporny na sztuczki montażowe, tutaj naprawdę trudno nie dąć się na nie złapać.
Produkcja zdecydowała się też w pewnym momencie na dość nietypowy zabieg, gdy podczas jednej z randek w kabinach widzowie nie widzieli, z kim rozmawia uczestnik, i słyszeli wyłącznie kobiecy głos. Dało pewien obraz tego, jak można się poczuć podczas spotkania w ciemno w takim programie.
Nie ma się co oszukiwać, fani programów typu reality show zdecydowanie nie będą zawiedzeni. To taki rodzaj guilty pleasure, który śledzi się z wypiekami na twarzy, a następnego dnia nie przyznaje nikomu, dlaczego zarwało się noc.
Gwiazdor disco polo trafił do szpitala podczas zagranicznych wakacji. Teraz mówi o kosztach
Litewka zginął pod kołami jego samochodu. Prokuratura ujawnia, kto wpłacił 40 tysięcy złotych kaucji za kierowcę
Siostra księżnej Kate narobiła długów. Musiała sprzedać posiadłość
Sąsiadka Łatwoganga w windzie wpadła na Dodę. Tak zachowywała się wokalistka
Lanberry ujawnia kulisy zarobków. Mogłaby przestać występować na scenie? Wspomniała o tantiemach
Zamieszanie w "Mam talent!". Zrezygnowali w ostatnim momencie przed finałem. Wiadomo, co się stało
Mentorka z "Projekt Lady" była agentką Cichopek i Hakiela. Wyjawiła prawdę o ich współpracy
Poruszające wyznanie Malwiny Wędzikowskiej o chorobie. "Ona mi zabrała możliwość macierzyństwa"
Weronika Schreiber ujawnia prawdę o finansach w małżeństwie. To powiedziała o intercyzie