Litewka zginął pod kołami jego samochodu. Prokuratura ujawnia, kto wpłacił 40 tysięcy złotych kaucji za kierowcę

Trwa śledztwo w sprawie śmierci Łukasza Litewki, który zginął w wypadku. Prokuratura ujawniła nowe informacje w sprawie kierowcy i jego wyjścia z aresztu.
Litewka zginął pod kołami jego samochodu. Ujawniono nowe informacje dotyczące kierowcy
Agencja Gazeta
  • Łukasz Litewka zginął w wypadku, który miał spowodować 57-letni kierowca
  • Mężczyzna trafił do aresztu, który opuści dzięki uiszczeniu 40 tysięcy złotych kaucji
  • Prokurator ujawnia, kto zapłacił kaucję za kierowcę i zabrał głos w sprawie opuszczenia przez niego aresztu

23 kwietnia media obiegła smutna wiadomość o tragicznej śmierci Łukasza Litewki. Polityk zginął pod kołami samochodu w Dąbrowie Górniczej. Podróżował rowerem, gdy wjechał w niego samochód prowadzony przez 57-letniego kierowcę. Mężczyzna miał zasnąć lub stracić przytomność i nie panować nad kierownicą. Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa. Teraz prokuratura ujawniła nowe informacje.

Zobacz wideo Doda i Łukasz Litewka są sobie pisani? "Robisz wszystko, żeby nas zeswatać!"

Prokuratura zabrała głos w sprawie kierowcy, który miał spowodować wypadek

Poczatkowo 57-kierowca, podejrzany o spowodowanie wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka, trafił do szpitala na badania, a następnie do aresztu. Szybko jednak go opuścił po tym, jak wpłacono za niego kaucję w wysokości 40 tysięcy złotych. Teraz prokuratura zabrała w tej sprawie głos, ujawniając, kto zapłacił taką kwotę. "To były osoby dla niego najbliższe" - powiedział prok. Bartosz Kilian w rozmowie z "Faktem".

Prokurator ujawnił też, że złożono zażalenie w sprawie opuszczenia przez mężczyznę aresztu, podkreślając, że tylko tymczasowe ograniczenie wolności podejrzanego może gwarantować prawidłowy tok postępowania. Teraz Sąd Okręgowy w Sosnowcu ma rozpatrzeć złożony środek odwoławczy. "Sąd nadal nie wyznaczył posiedzenia w przedmiocie zażalenia prokuratury" - wyznał prok. Kilian.

Wiadomo natomiast, że podejrzany pozostaje pod ochroną policji, która wynika z niepokojących wpisów w mediach społecznościowych. "Wciąż monitorujemy przestrzeń cyfrową. Dotychczas nie stwierdziliśmy takich incydentów, które polegałyby na jakimś bezpośrednim zagrożeniu dla podejrzanego czy jego osób najbliższych. W ramach tego śledztwa nie doszło do dodatkowych zatrzymań" - powiedział prokurator "Faktowi".

Prokurator zabrał głos w sprawie wypadku z udziałem Łukasza Litewki

Przypomnijmy, że w rozmowie z Plotkiem prokurator Bartosz Kilian przekazał, że na ten moment nie spłynęły jeszcze wszystkie ekspertyzy, które zlecono na samym początku śledztwa. - Czekamy i na opinię posekcyjną, i na ekspertyzy dotyczące urządzeń elektronicznych, które zabezpieczyliśmy od uczestników wypadku. Czekamy również na dane z toksykologii - zarówno pokrzywdzonego, jak i podejrzanego w tym wypadku. Są to tak szeroko zakrojone badania, że wymagają jeszcze trochę czasu - tłumaczył. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ.

Więcej o: