Megan Fox poddała się rytuałowi ayahuasca. Pościła i wymiotowała razem z partnerem. "Przeżyłam śmierć"

O napoju ayahuasca krążą legendy. Doświadczeniem z wypicia szamańskiego naparu podzieliła się Megan Fox. Jak przyznała - trafiła do piekła.

Ayahuasca to napar pochodzący z Ameryki Południowej, który ma właściwości psychoaktywne. Ceremonia, podczas której napój jest spożywany, ma na celu wprowadzać w trans, łączyć z innymi wymiarami świadomości i dawać wizje. O psychodelicznym środku krążą w sieci niezliczone legendy, a mówi się o nim w kategoriach "małej śmierci" i "pnącza dusz". Jej zwolennicy - których nie brakuje także w Polsce - twierdzą, że choć ayahuasca jest narkotykiem, to nie uzależnia. Specjaliści jednak ostrzegają, że spożywanie naparu może doprowadzić do zniszczenia psychiki, a nawet do śmierci. Do jego spożywania raz po raz przyznała się właśnie Megan Fox.

Zobacz wideo Qczaj: Od lat walczę z depresją i stanami lękowymi, dlatego lockdown był sprawdzianem dla mojej psychiki

Megan Fox o rytuale ayahuasca

Aktorka gościła w programie "Jimmy Kimmel Live!", w którym opowiedziała o jej doświadczeniu z ayahuaską. Aktorka wyznała, że razem ze swoim chłopakiem, Colsonem Bakerem, wybrała się do Kostaryki, by wziąć udział w doznaniu duchowym, jakie wywołuje picie kontrowersyjnego wywaru.

Wybraliśmy się do Kostaryki, aby doświadczyć picia ayahuaski we właściwym otoczeniu, razem z rdzennymi mieszkańcami. Znaleźliśmy się w dżungli, musieliśmy zachować post od godziny trzynastej, aż do wieczora. Nie mieliśmy zbyt dużo wody, nie mogliśmy wziąć prysznica - to były elementy tego doświadczenia.

Fox wyznała, że pierwszym krokiem w ceremonii było oczyszczenie żołądków ze wszystkiego, co się w nim znajduje.

Byliśmy w rzędzie na skraju lasu i piliśmy herbatę z trawy cytrynowej aż do momentu, gdy zwymiotowaliśmy wszystko, co mogliśmy. Trzeba było zwrócić określoną ilość pokarmu i dopiero wtedy można było wrócić do reszty osób.

Wrażenia aktorki po wzięciu udziału w rytuale były intensywne. Całość trwała aż trzy noce. 

To doświadczenie dla każdego było inne. Ja drugiej nocy trafiłam do piekła, jak mi się wydawało, na wieczność. Świadomość tego, że to miało trwać w nieskończoność, była dla mnie jak tortura, ponieważ nie to miało początku, środka ani końca. Przeżyłam prawdziwą śmierć ego. To moja własna wersja piekła i ja tam byłam.

Również polskie gwiazdy w przeszłości przyznawały się do korzystania z ayahuaski. Rytuał ten zainspirował Kasię Kowalską, a lona Felicjańska chciała w ten sposób wyleczyć uzależnienie od alkoholu. Choć eksperci nie stawiają znaku równości między ayahuaską a narkotykami, to przestrzegają przed jej używaniem.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.