Aktor z "Barw Szczęścia", Jan Pęczek, jest pogrążony w żałobie. Zmarła jego żona

Jan Pęczek znany z roli Zenka Grzelaka w "Barwach szczęścia" jest pogrążony w żałobie. Jak można przeczytać w nekrologu, nie żyje jego żona Jadwiga. Realizatorzy serialu złożyli aktorowi kondolencje.

Jan Pęczek pożegnał najbliższą mu osobę. Aktorowi z "Barw Szczęścia" zmarła ukochana żona Jadwiga. O śmierci Jadwigi Pęczek fani serialu dowiedzieli się za pośrednictwem nekrologu, który w Gazecie Wyborczej zamieściła ekipa z serialu. 

Zobacz wideo Oni odeszli z 'Barw szczęścia'

Hanna Lis gorzko wspomina podróż taksówką. Kierowca nie miał maseczkiHanna Lis w rozpaczy, szuka zaginionych pupili. "Ogromnie się o nie martwię"

Nie żyje Jadwiga Pęczek - żona Jana Pęczka 

Jan Pęczek nigdy nie był zbyt wylewny i nieczęsto udzielał wywiadów. Uchodził raczej za skrytą osobę, która nie lubi mówić na temat życia prywatnego i rodziny. W mediach pojawiła się informacja o śmierci jego żony. Ekipa serialu "Barwy Szczęścia" złożyła aktorowi kondolencje. 

Naszemu koledze Janowi Pęczkowi wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci żony składają producenci i ekipa serialu 'Barwy szczęścia'" - czytamy w nekrologu.

Teresa Lipowska dementuje fake newsa na temat swojej śmierciFake news o śmierci Teresy Lipowskiej. Aktorka "M jak miłość" zabrała głos

Aktor trzy lata temu udzielił wywiadu na łamach Interii i wyjawił nieco szczegółów z życia prywatnego. Fani dowiedzieli się między innymi, że dla aktorka najważniejsza jest rodzina. Pochwalił się, że jest dziadkiem dla siedmiorga wnucząt i zdradził, że jego rodzina rozsiana jest po różnych częściach świata - jedna z córek mieszka w Pekinie, druga w Krakowie a syn w Rudzie Śląskiej. Dodał, że z całą rodziną spotykają się od czasu do czasu na Warmii, gdzie samodzielnie wybudował dom. W wywiadzie w ciepłych słowach wypowiadał się o żonie, pieszczotliwie nazywając ją Jadzią. 

Jestem góralem, razem z genami odziedziczyłem zdolności manualne. Mam chałupę na Warmii, którą sam wybudowałem i do dziś robię w niej wszystko sam. Jadzia, moja żona, mówi: "znowu w coś się wdałeś, ile to będzie trwało?". Odpowiadam: "dwa dni", a ona od razu wie, że przynajmniej dwa tygodnie - powiedział aktor.

My również składamy kondolencje. 

Więcej o: