Dorociński "sprzedał" się w "Pitbullu"? Korwin Piotrowska odpowiada i wbija szpilę Dodzie

Marcin Dorociński ma zagrać w najnowszym "Pitbullu". Tym, którzy uważają, że się "sprzedał", ostro odpowiada Karolina Korwin Piotrowska.

"Pitbull. Ostatni pies" - taki tytuł nosić będzie kolejna odsłona kultowej serii. Jednak w przeciwieństwie do dwóch ostatnich "Pitbullów" tego nie wyreżyseruje Patryk Vega, ale Władysław Pasikowski.

Jednym z aktorów, których tam zobaczymy, będzie Marcin Dorociński. Wydawałoby się, że taka wiadomość powinna uszczęśliwić widzów, w końcu jest on legendą serialu o tym samym tytule (a także pierwszego pełnometrażowego filmu kultowej serii). Zmiana reżysera sprawiła jednak, że z projektu wycofali się najważniejsi aktorzy: Piotr Stramowski i Maja Ostaszewska. Widzom również nie spodobały się te zmiany, a czary goryczy dolała wiadomość, że w obsadzie znajdzie się Doda. Spekulowano nawet, że to właśnie wprowadzenie przez produkcję Dody do filmu spowodowało odejście Vegi.

Stąd przekonanie, że Dorociński "sprzedał się" godząc na zagranie u Pasikowskiego, bo "prawdziwy" "Pitbull" może być reżyserowany tylko przez Vegę. Fani serii zwrócili się nawet z prośbą do Karoliny Korwin Piotrowskiej z prośbą, żeby napiętnowała aktora.

Tyle, że ona ani myślała to zrobić.

Oszaleliście? Wy tak na serio? Aktor gra, bo go rola interesuje, jest dla niego zawodowym wyzwaniem, bo jest scenariusz dobry, bo reżyser jest spoko. Jeśli wraca kultowy Despero, jedna z ciekawszych postaci męskich w polskim kinie, jestem ZA! Jeśli reżyseruje Pasikowski, facet od "Psów", "Pokłosia", "Operacji Samum", "Jacka Stronga" i świetnego, choć niedocenionego serialu "Glina" (z genialnymi rolami Radziwiłowicza i Stuhra - do zobaczenia w sieci - WARTO!) - to ja NIE MAM pytań - napisała emocjonalnie na Facebooku.

Dziennikarka jest przekonana, że reżyser tego formatu, co Pasikowski, nie tylko utrzyma poziom wyznaczony przez Vegę, ale także poradzi sobie z Dodą.

Pasikowski jest reżyserem z gatunku tych wybitnych, jeśli robi jakiś film, to raczej wie, po co i dla kogo. A jeśli w nim jest Dorociński, Mohr, Nosowska, to zniosę nawet Dodę, bo kto jak kto, ale Władek ją okiełzna. I nawet producent tu nie pomoże. A Dorociński może sobie grać w czym chce. Jest jednym z najlepszych aktorów swego pokolenia w Polsce - pisze dalej i prosi o "wyluzowanie".

W komentarzach panuje pełna zgoda. Wszyscy cieszą się z powrotu Dorocińskiego.

Zdecydowanie Marcin Dorociński, a nie Stramowski, którego mowy i dykcji nie jestem w stanie ogarnąć.
Uwielbiam Marcina Dorocińskiego. Oglądałam serial "Pitbull" właśnie z nim w roli głównej. Super, że wraca.
Też jestem bardzo zadowolona, że pan Marcin wróci jako Despero, bo przecież od Despera tak naprawdę jego kariera ruszyła z kopyta - pisali.

Wychodzi na to, że fani najpierw zachęcali Korwin Piotrowską do skrytykowania Dorocińskiego, a kiedy stanęła w jego obronie - ucieszyli się. Godne uwagi, prawda?

Wygląda na to, że ludzie tu piszący nie mają własnego zdania - najpierw pisali coś o sprzedawaniu się, a jak K.K.P. "wyjaśniła", że wcale nie, bo Pasikowski, wyzwanie, "Pokłosie" i różne takie "oczywistości" - to zaraz zaczęli piać z innej melodii i w komentarzach tylko: "w punkt", "brawo", "co racja to racja" a nawet "AMEN" - napisał ktoś, czym zyskał sobie lajka od Korwin Piotrowskiej.

Sam Dorociński nie ma problemu z graniem u Pasikowskiego, wręcz przeciwnie.

Kiedy otrzymujesz fantastyczny, trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony scenariusz, kiedy reżyserować ma jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów, kiedy na barykadzie mają stanąć z Tobą koledzy, z którymi wspólnie pracowałeś nad jednym z najważniejszych filmów w swoim życiu, kiedy zostajesz otoczony troskliwą opieką producenta, który pozwala Ci być częścią procesu powstania filmu od samego początku, to odpowiedź może być tylko jedna... - napisał na Facebooku.

Marcin DorocińskiMarcin Dorociński KAPIF.pl

Naszym zdaniem mówienie o aktorze, że się "sprzedał", jest wielce ryzykowne. W końcu nie ma niczego dziwnego w tym, że aktor pobiera honorarium za rolę i nie ma niczego złego w graniu dla pieniędzy. 

"Po to jest się młodym, żeby poznać smak kaca". Gwiazdy opowiedziały, co robiły, gdy miały 20 lat. Najlepsza odpowiedź Rozenek

JZ