11. edycja "Ślubu od pierwszego wejrzenia" była mocno krytykowana. Pierwszy raz w historii matrymonialnego show TVN jeden z uczestników postanowił zrezygnować jeszcze przed finałem. Widzowie krytykowali także programowe ekspertki. Zarzucano im, że nie wspierają uczestników. 4 grudnia 2025 roku psycholożka Julitta Dębska poinformowała, że rezygnuje z dalszego udziału w show. W obszernym wpisie poinformowała, co motywowało ją do zakończenia współpracy ze stacja TVN. Niedługo potem decyzję o odejściu przekazały pozostałe dwie programowe ekspertki - Zuzanna Butryn oraz Hanna Kąkol. Teraz głos w sprawie formatu zabrał jeden z byłych uczestników - Karol Maciesz.
Karol Maciesz wziął udział w piątej edycji "Ślubu od pierwszego wejrzenia". Jego małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Jak się jednak okazało, dzięki programowi udało mu się znaleźć miłość. Uczestnik związał się z Laurą Wielich, która brała udział w tej samej edycji show i również nie trafiła na odpowiedniego partnera. Podczas emisji swojej edycji uczestnicy nawiązali kontakt i szybko okazało się, że nadają na tych samych falach. Para jest już po ślubie i wiedzie szczęśliwe życie.
Małżonkowie śledzili ostatnią edycję "Ślubu od pierwszego wejrzenia". Karol wielokrotnie zabierał w mediach społecznościowych głos w tej sprawie. Zarzucał produkcji, że intencjonalnie podkręcane są napięcia w programie, co odbywa się kosztem uczestników. Nie podobało mu się także zachowanie ekspertek. Tym razem uczestnik podjął temat "Ślubu od pierwszego wejrzenia" w rozmowie z portalem party.pl. Jego zdaniem program przestał się sprawdzać.
Tak naprawdę format się całkowicie zmienił i ja też na swoich social mediach ostatnio dodawałem posty, które określały, że ja się z tym formatem nie zgadzam i dla mnie poszło to w bardzo złą stronę. Tak naprawdę producenci sami sobie strzelają w kolano
- podsumował gorzko.
Coraz więcej widzów zadaje sobie pytanie, czy to już czas, aby ślub od pierwszego wejrzenia zszedł z anteny. O konsekwencjach udziału w tego typu programie redakcja Plotka porozmawiała z seksuolożką i specjalistką terapii par, Ewą Wąsikowską-Tomczyńską. Ekspertka jasno podkreśliła, że głównym celem programu jest dostarczenie rozrywki widzom, a nie dobro samych uczestników. W takiej sytuacji nie powinno dziwić, że produkcja podkręca to, co dzieje się w programie, aby przyciągnąć przed ekrany jak największą widownię.
- Program "Ślub od pierwszego wejrzenia" nie jest żadnym eksperymentem psychologicznym czy socjologicznym. To, co się w nim odbywa, nie ma żadnego znaczenia dla nauki, chyba że mówimy o analizach medioznawczych. Kto zna się choć trochę na metodologii badań psychologicznych, doskonale o tym wie - tłumaczy ekspertka. - Jest to zwykły program rozrywkowy, którego celem jest dostarczanie widzom emocji, zabawy, tematów do plotek, komentowania. Niestety, nie ma wątpliwości, że odbywa się to kosztem jego bohaterów - zauważyła ekspertka. Więcej przeczytasz tutaj: "Ślub od pierwszego wejrzenia" sam się wykończył? Ekspertka tylko nam mówi, o czym ludzie nie mają pojęcia
Szapołowska psioczy na NFZ. To usłyszała w szpitalu. "Skandaliczne"
Była uważana za "najpiękniejszą gwiazdę polskiego kina". Aż trudno uwierzyć, gdzie pracowała przez lata
Pazura ujawnił zarobki z powtórek. Tyle naprawdę dostaje za emisję swoich produkcji
Mąż Klaudii Halejcio trafił do szpitala. Ma poważne problemy. "Coś, co kojarzyłem z ludźmi dużo starszymi"
Żegnajcie pasemka i balejaże - to to odświeżenie fryzury podbija teraz salony
Joanna z "Rolnika" pokazała nowe zęby. Tak wygląda po metamorfozie w tureckiej klinice
Koniec ery kopert na weselach celebrytów? Ekspertka wskazuje nowy trend
Zamieszanie po wpisie Doroty Gardias. "Będziemy tęsknić". Prezenterka błyskawicznie zareagowała
Maciej Radziwiłł pod ostrzałem Lubomirskiego-Lanckorońskiego. "Pochodzi z rodziny zdrajców"