Adrian ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" choruje na glejaka IV stopnia, jednego z najbardziej złośliwych nowotworów mózgu. W grudniu uczestnik matrymonialnego show TVN mógł na chwilę oderwać się od szpitalnej rzeczywistości. 12 grudnia Adrian i Anita wzięli ślub kościelny. Dzięki zaangażowaniu sponsorów zorganizowano im wesele jak z bajki. Na początku stycznia Adrian wraz z rodziną wrócił na leczenie do Bydgoszczy. Nie miał, niestety, dobrych wieści. Jak się okazuje, ma wznowę guza. "W miejscu po resekcji guza widoczna jest nie tak bardzo dynamiczna, ale jednak wznowa guza. Patrząc na ostatnie trzy badania w odstępach dwóch/trzech tygodni od siebie, jest to już pewne" - podkreślił. Więcej przeczytasz tutaj. Teraz głos zabrała Anita.
14 stycznia Anita i Adrian opuścili Bydgoszcz i ruszyli w drogę powrotną do domu. Anita podzieliła się swoimi emocjami z fanami w mediach społecznościowych. "Bydgoszcz żegna nas deszczem. Nie powiem, bo dołożyłam w ostatnich dniach kilka kropel. Czuję się, jakbyśmy wrócili do punktu wyjścia, ale czasem trzeba zrobić krok w tył, aby iść do przodu. Ciężko napisać cokolwiek" - czytamy.
W swojej publikacji ze szpitala Adrian poinformował, jaki jest dalszy plan leczenia. Wspomniał o urządzeniu, z którego będzie mógł korzystać dzięki zbiórce, którą założył w internecie. "TTF Optun, aby zatrzymać podział i tempo wzrostu zmiany" - dodał. Adrian wspomniał także o ewentualności kolejnej operacji. "Niewykluczone, lecz dziś jest za wcześnie, by to planować z uwagi na niedawno zakończoną radioterapię. Musi upłynąć trochę czasu" - dodał.
Anita w relacji, którą opublikowała na InstaStories podziękowała wszystkim uczestnikom zbiórki, dzięki którym udało się załatwić Adrianowi tę innowacyjną formę terapii. "Dzięki wam podpisaliśmy umowę na TTF - bez was i waszej pomocy nie byłoby nas stać na wpłatę ćwierćmiliona złotych, a za kolejne miesiące 120 tysięcy. To właśnie ten moment, kiedy to wsparcie realnie będzie pomagać. Dziękujemy!" - podkreśliła.
Ostatnio na parę spadł hejt z powodu wystawnego wesela. W sieci pojawiły się opinie osób, które nie zapoznały się z sytuacją i nie wiedziały, że przyjęcie było prezentem od sponsorów dla pary, aby choć na chwilę ulżyć im w tak trudnej sytuacji. Nie da się ukryć, że negatywne komentarze bardzo odbiły się na Anicie, która w najnowszej publikacji podkreśliła, że kiedy tylko maszyna dotrze do ich domu wszystko pokaże w sieci wraz z fakturami. Para jest właśnie w drodze do domu. Anita wspomniała, że warunki na drodze nie są najlepsze. "Teraz życzcnie nam bezpiecznego powrotu, bo warunki na drogach są fatalne! Po prostu lodowisko!" - dodała. Na koniec Anita przypomniała o zbiórce, która nadal jest aktywna. "A jeżeli chcecie dołożyć cegiełkę do naszej zbiórki, to podsyłam link. Bardzo, bardzo dziękujemy" - podsumowała.
Widzowie nie wytrzymali po tym, co zrobiła Gessler w "Kuchennych rewolucjach". "Zadzwoniłabym na policję"
Zborowska pokazała, jak mieszka z Wroną. Wystarczy zajrzeć do kuchni. To już odwaga
Polsat traci dwoje prezenterów. Odchodzą po latach pracy w stacji
Tak Bronisław Komorowski radzi sobie po swojemu z problemami. Psycholodzy ostrzegają
PiS chciał ośmieszyć Tuska, ale premier miał inny plan? "Taktyka na rozbrajanie bomby"
Trudne wyznanie Marty Wierzbickiej. "Wiem, że jestem DDA"
Widzowie grzmią po "Top Model", a podejrzenia narastają. Jest odpowiedź KRRiT
Hejt bije w Margaretę "am am", a ja pytam czemu burza nie dotyczy Darka? "Nie mów do mnie po czarnemu" to dopiero początek
Sylwia Peretti rozwiedzie się z mężem? Wystarczyły dwa słowa