Britney Spears szczekała w restauracji i chodziła wokół stolików z nożem? Rozpętała się afera

Britney Spears ponownie znalazła się w centrum medialnej burzy. TMZ donosi, że podczas ostatniej wizyty w restauracji wokalistka krzyczała i chodziła po lokalu z nożem. Jej rzecznik zabrał głos.
Britney Spears
Fot. Instagram/britneyspears

W mediach pojawia się coraz więcej niepokojących informacji na temat Britney Spears. Na początku marca piosenkarka została aresztowana przez kalifornijską policję. Postawiono jej wtedy zarzut "prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu i narkotyków". "Britney podejmie właściwe kroki i będzie przestrzegać prawa. Mamy nadzieję, że to będzie pierwszy krok w kierunku długo oczekiwanej zmiany, która musi nastąpić w jej życiu" - przekazał wówczas jej menedżer. Teraz znów zrobiło się głośno na temat 44-letniej wokalistki. W jednej z restauracji doszło do niepokojącego incydentu z jej udziałem. 

Zobacz wideo Jakiej muzyki lubi słuchać Doda? "Zaczynałam od poezji śpiewanej"

Britney Spears chodziła po restauracji z nożem. To jednak nie wszystko 

Britney Spears wybrała się ostatnio ze swoim znajomym do restauracji w okolicach Los Angeles, jednak - jak ustalił TMZ - sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Według doniesień mediów piosenkarka nagle zaczęła krzyczeć i... szczekać. W pewnym momencie Britney podobno przeszła obok stolików, trzymając w ręku nóż, co rzekomo wywołało niepokój części gości. Jeden ze świadków stwierdził, że prawdopodobnie po prostu zapomniała odłożyć go do swojego stolika. Źródła zwróciły także uwagę, że Britney i towarzyszący jej mężczyzna karmili się nawzajem, a ona powiedziała do niego: "Kocham cię". Nie wiadomo jednak, czy mówiła to poważnie, czy żartobliwie.

Jak czytamy na TMZ, Britney została odwieziona do domu przez swoją ochronę. W oczy podobno rzucał się również bałagan, jaki po sobie zostawiła. Jeden z gości stwierdził, że stolik wyglądał "jak po wizycie małego dziecka". 

Britney Spears nie zrobiła nic złego? "To absurd i trzeba to natychmiast skończyć" 

Do całego zamieszania odniósł się szybko rzecznik wokalistki. "To wszystko zostało kompletnie wyolbrzymione. Britney spokojnie jadła kolację ze swoim asystentem i ochroniarzem. Po prostu opowiadała historię o tym, jak jej pies szczekał na sąsiadów. W żadnym momencie nie naraziła nikogo na niebezpieczeństwo. (...) Ten nieustanny atak na wszystko, co robi, przypomina dokładnie to, co wydarzyło się 20 lat temu, gdy media próbowały przedstawić Britney jako złą osobę. To absurd i trzeba to natychmiast zakończyć" - mówił TMZ. 

Więcej o: