Po "Kuchennych rewolucjach" musieli zamknąć lokal. Właściciel zdradza kulisy i mówi o "psiej aferze"

"Kuchenne rewolucje" tym razem zawitały do restauracji Szagówka i Majeranek. Po emisji odcinka właściciel lokalu opublikował oświadczenie, w którym odniósł się do sposobu pokazania wydarzeń w programie. Nie zabrakło w nim uwag.
Magda Gessler, uczestnicy 'Kuchennych rewolucji'
KAPiF, https://www.instagram.com/kuchennerewolucjetvn/

"Kuchenne rewolucje" od lat pozostają jednym z największych hitów TVN. Program pokazuje nie tylko metamorfozy restauracji, ale też prywatne historie i trudne emocje uczestników. W odcinku wyemitowanym 14 maja widzowie zobaczyli restaurację Szagówka i Majeranek z Poznania, a kamera uchwyciła kulisy pracy właścicieli oraz szczere wyznania dotyczące ich problemów i relacji. Jak potoczyły się losy lokalu?

Zobacz wideo Gessler znowu hejtowana. Gojdź staje w obronie

"Kuchenne rewolucje" i zamieszanie po emisji. Właściciel reaguje

Nie milkną echa po odcinku z Poznania - właściciel lokalu, pan Bartosz, postanowił przekazać za pomocą fanpage'a w mediach społecznościowych restauracji obszerne oświadczenie. Wspomniał w nim na początku o restauratorce oraz youtuberze. "W związku z emisją programu "Kuchenne rewolucje" chciałbym przedstawić swoje stanowisko oraz odnieść się do niektórych sytuacji pokazanych w odcinku. Na początku chciałbym podziękować Magdzie Gessler za odwiedziny oraz Książulowi za recenzję naszego lokalu. Mam świadomość, że udział w programie przyczynił się do jego wizyty, a jego uwagi skłoniły Tomka do wyciągnięcia ważnych wniosków dotyczących funkcjonowania restauracji, w tym uproszczenia karty i dostosowania jej do bardziej przystępnej formy" - przekazał właściciel.

W oświadczeniu odniósł się też do wątku swojego psa, którego było widać w odcinku. W programie pokazano sytuację z udziałem czworonoga, który załatwił się na zapleczu kuchennym lokalu. Właściciel podkreślił, pokazany incydent została wyrwany z kontekstu. Nie zgodził się również z sugestiami dotyczącymi swojego zdrowia i aktywności, zaznaczając, że mimo trwałych konsekwencji po wypadku nadal normalnie funkcjonuje i angażuje się w prowadzenie restauracji.

Nie zgadzam się również ze sposobem przedstawienia niektórych wydarzeń oraz mojego wizerunku w programie. W programie pojawił się wątek dotyczący mojego psa. Jest to 11-letnie zwierzę, a pokazana sytuacja została przedstawiona bez szerszego kontekstu, co mogło zostać odebrane w sposób krzywdzący. Warto również zaznaczyć, że nagrania wykorzystane w tym fragmencie powstały bezpośrednio po tzw. "aferze psiej" 

- mogliśmy przeczytać. 

"Kuchenne rewolucje" i gorzkie kulisy po emisji. Właściciel ogłosił zamknięcie restauracji

Właściciel dodał, że zaskoczył go montaż programu. "W programie wykorzystano również fragment rozmowy, którego rejestracji nie byłem świadomy w chwili jej prowadzenia. Jednocześnie podkreślam, że nie traktuję tego oświadczenia jako konfliktu z produkcją programu ani jego twórcami. Mam świadomość, że jest to format telewizyjny o charakterze rozrywkowym, rządzący się własnymi zasadami narracji i montażu. Nie żałuję udziału w programie i traktuję go jako ważne doświadczenie życiowe oraz zawodowe" - przekazał.

Okazuje się, że pan Bartosz nie żywi urazy do Magdy Gessler. Dodał, że życzy jej sukcesów zawodowych i wspomniał także, co z jego restauracją. "Informuję, że lokal został zamknięty, a działalność będzie kontynuowana w nowej formie i nowej lokalizacji. Przed nami nowy etap - bardziej dopasowany do naszej obecnej wizji oraz charakteru kuchni" - czytamy.

Więcej o: