Program "Dzień dobry TVN" nieustannie zaskakuje. Ostatnio przeszedł sporą rewolucję - nie tylko zmieniła się godzina emisji i wygląd studia, ale przede wszystkim prowadzący. Ze śniadaniówką pożegnali się tacy prezenterzy jak Anna Kalczyńska, Andrzej Sołtysik, Małgorzata Ohme, Agnieszka Woźniak-Starak czy Małgorzata Rozenek. Teraz program prowadzą: Ewa Drzyzga i Krzysztof Skórzyński, Dorota Wellman i Marcin Prokop, a także Paulina Krupińska i Damian Michałowski. Ci ostatni zaskoczyli widzów podczas sobotniego wydania 21 października.
W sobotni poranek widzowie stacji TVN mogli zobaczyć w "Dzień dobry TVN" uśmiechniętych Paulinę Krupińską i Damiana Michałowskiego. Nikt się jednak nie spodziewał, co dalej się wydarzy. Nagle bowiem doszło do niespodziewanej zamiany. Damian Michałowski przeprosił widzów i wyjaśnił, że musi zakończyć pracę. - Ja muszę stąd zmykać, chociaż bardzo żałuję. Dzisiaj dużo mówimy o MiniCity, które jest otwierane w Warszawie, w Koneserze. Tam od rana jest Żaneta Rosińska, ja jadę to zobaczyć - powiedział. - Zostawia mnie samą - stwierdziła Paulina Krupińska.
Szybko jednak okazało się, że nic bardziej mylnego! Paulina Krupińska nie została sama, bo u jej boku pojawił się... Robert Stockinger. - Nie będziesz sama, bo Robert Stockinger gdzieś tu powinien być - stwierdził Michałowski. - Zawsze piszą w komentarzach, że jesteście podobni, więc to jest mała zmiana - odpowiedziała Paulina Krupińska. - Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać? - zażartował Michałowski. Gdy Robert Stockinger pojawił się przed kamerami, uspokoił wszystkich. - Będziesz w dobrych rękach, Paulina. Damian, możesz spać spokojnie - powiedział.
Nie da się ukryć, że takie sytuacje nieczęsto zdarzają się w śniadaniówkach. Znacznie powszechniejsze są wpadki, które zdarzają się zarówno prowadzącym "Dzień dobry TVN", jak i "Pytania na śniadanie". Programy na żywo rządzą się swoimi prawami i różne sytuacje mogą się wtedy zdarzyć. Wszyscy przekonali się o tym zaledwie dzień wcześniej przed sobotnim wydaniem, w piątek 20 października. W czasie występu Julii Rockiej doszło bowiem do problemów technicznych. Wokalistka nie zgrywała się z podkładem muzycznym i musiała przerwać swój występ. Prowadzący starali się ratować sytuację. Weszli na scenę i przyglądali się rozłożonym kablom. Najprawdopodobniej jeden z odsłuchów nie był podpięty. - Potknęliśmy się o kabel i wyrwaliśmy. Będziesz śpiewać jeszcze raz, kochana? Tego występu nikt już nie zapomni - komentowali prowadzący "Dzień dobry TVN". Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ.
Dziennikarka trafiła na SOR. Tak skończyły się jej popisy taneczne w Republice
Pilny apel Kingi Rusin. Wspomniała o córce i zwróciła się do linii lotniczych
Widzowie rozczarowani występem Thomasa Andersa za 400 tysięcy złotych w Polsacie. To mu wytykają
Kiełbaski, ognisko i góralska muzyka. Tak Rozenek, Woźniak-Starak i Krupińska bawiły się w Zakopanem
Krupa rozmawia z córką po polsku. Tacie Ashy się to nie podoba
Królikowski chwali się rodzinnymi fotkami, ale tym razem to nie Jadzia skradła show. Wszyscy patrzą na Izabelę
Rozenek nadaje z Pieczonką. "Kupiłyśmy sobie kostiumy dziecięce, bo tylko takie były na nas dostępne rozmiarowo"
Sting zamiast "Despacito" z playbacku. "Sylwester z Dwójką" to sylwester spełnionych marzeń? To widziałem na próbach
O tym występie na "Sylwestrze z Dwójką" mówią wszyscy. Maryla Rodowicz nie była sama na scenie