TV Republika pokazała skandaliczną grę, w której Kłeczek bije polityków. "To nie są żarty, na to są paragrafy"

Programy prezentowane na antenie TV Republiki, a zarazem i zachowanie dziennikarzy stacji, od dawna szokują opinię publiczną. Tym razem poszli oni kolejny krok dalej, prezentując na antenie dość nietypową grę z udziałem jednego z pracowników - Miłosza Kłeczka. O sytuacjach, które dzieją się na transmisjach telewizji, porozmawialiśmy z medioznawcą, doktorem Krzysztofem Grzegorzewskim.
'Kłeczek The Fighter' w Telewizji Republika
Kapif, Telewizja Republika

TV Republika od dawna pokazuje, że rządzi się własnymi prawami i często przekracza granice dobrego smaku. Teraz doszła do tego kolejna, nietypowa sytuacja - na antenie stacji zaprezentowano grę, w której głównym bohaterem jest pracownik Republiki, Miłosz Kłeczek. Jak się okazało, w "Kłeczek The Fighter" postać dosłownie walczy z przeciwnikami, których stanowią polscy politycy - w tym m.in. Roman Giertych czy Włodzimierz Czarzasty. Na transmisji można było zobaczyć, na czym polega dość brutalna rozgrywka. Gdy prezentowano grę na antenie, obecni w studio dziennikarze śmiali się do rozpuku. Czy faktycznie tak powinny wyglądać polskie media? Porozmawialiśmy o tym z cenionym medioznawcą, dr Krzysztofem Grzegorzewskim.

Zobacz wideo Michał Rachoń „zatrzymany"? Policja mówi, jak było naprawdę

TV Republika pokazała grę. Medioznawca nie przeszedł obojętnie obok "walki" dziennikarza z politykami

- Ja to obejrzałem powiedziałbym z niesmakiem. Miałem takie wrażenie, że generalnie oglądam jakieś kiepskie show, a nie poważną telewizję informacyjną, więc mnie to nie pasuje - stwierdził na starcie dr Grzegorzewski, tłumacząc nam dalej zachodzące w tle procesy. - Mamy teraz do czynienia z bardzo daleko posuniętą konwergencją gatunkową. Gatunki się mieszają, ponieważ media się mieszają, telewizja jest coraz bardziej obecna w internecie, a internet jest coraz bardziej obecny w telewizji, co sprzyja przekraczaniu norm, kiedyś telewizji dotyczących - powiedział ekspert, pochylając się nad przypadkiem "gry" w TV Republice. Nie krył jednak, że taka forma "rozrywki" nie niesie ze sobą nic dobrego. - Ta rozrywka wcale nie jest taka niewinna. To teoretycznie mogło być nawet potraktowane jako podżeganie do zabójstwa czy przemocy fizycznej wobec polityków. To nie są żarty, na to są paragrafy - skomentował doktor, odnosząc się też do faktu, iż w przeszłości podobna sytuacja miała już miejsce.

- Pamiętam kadencję Bronisława Komorowskiego. Wtedy również jakiś internauta wymyślił grę komputerową polegającą na tym, że się strzelało do prezydenta i zabijało go. I to też miała być tylko zabawa: pamiętam oburzenie prawej strony sceny politycznej, że oto władza Tuska nasyła na biednego internautę policję czy inne służby - opisał medioznawca.

Uważam, że już dawno powinna reagować Rada Etyki Mediów, zaś Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji powinna nałożyć karę

- podkreślił dalej nasz rozmówca, zaznaczając, że w tym przypadku niedaleko już do patostreamingu. - Nie twierdzę, że ironia, szyderstwo czy złośliwość ma nie występować w mediach i dziennikarstwie. Owszem, występuje od bardzo dawna – byle miała jakieś etyczne granice. Pojawiały się nawet zjawiska patologiczne, jak niesławny felieton J. Urbana o papieżu Janie Pawle II. Tylko że nie było wówczas wątpliwości, że takie zjawiska, z lewej czy prawej strony, są przykładem koszmarnego marginesu. - skomentował dr Grzegorzewski.

Ekspert mówi o odbiorze TV Republiki. "Oni się dobrze bawią"

Pytany dalej o kwestię odbioru TV Republiki, a w tym także "gry" z Kłeczkiem, ekspert nie pozostawia złudzeń. - Dla odbiorców tradycyjnie wychowanych na tradycyjnych mediach to jest skandal i natychmiast powinna zareagować Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji: nałożyć karę albo nawet być może pomyśleć o odebraniu  czy zawieszeniu koncesji. To nie są przekazy, które licują z jakimkolwiek dziennikarstwem, z jakąkolwiek publicystyką, z etyką dziennikarską - zaznaczył medioznawca.

- Natomiast inaczej może to wyglądać z punktu widzenia młodszych odbiorców, przyzwyczajonych do mediów społecznościowych, do YouTube'a, do patostreamingu, do freak-fightów. Oni być może widzą w tym jakąś rozrywkę i dobrze się bawią, podobnie jak zwolennicy Telewizji Republika i szeroko pojętej prawicy. Im z całą pewnością taki przekaz nie przeszkadza, co widzimy choćby w komentarzach pod postami czy artykułami. Oni są przyzwyczajeni do różnego rodzaju zjawisk w sieci, które dla nas są zjawiskami po prostu patologicznymi - dodał dr Grzegorzewski.

Jeżeli Miłosz Kłeczek prezentuje grę, która polega na tym, że bije się polityków, to dla mnie jest to po prostu nawoływanie do przemocy, Koniec, kropka

- usłyszeliśmy. 

Medioznawca podsumowuje przypadek TV Republiki. "To nie jest żadne dziennikarstwo"

- Co będzie dalej? Najprawdopodobniej Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w obecnym składzie nie zareaguje w ogóle - skomentował ekspert, oceniając, czy stacja może ponieść jakieś konsekwencje. - Będzie to dalej eskalowało. Nie ma już żadnych granic. Będziemy obserwowali rzeczy, na które instytucje państwowe powinny reagować, a nie zareaguje nikt - dodał doktor. - Nie mam żadnych nadziei, że coś się tutaj zmieni, albo że  KRRiT nad tym zapanuje, bo na razie  kontroli nie ma. Instytucje państwowe są zepsute, obsadzone z klucza politycznego sprzyjającego tej telewizji - podkreślił nasz rozmówca, dosadnie podsumowując sceny, które mogli obserwować widzowie Republiki.

- To nie jest żadne dziennikarstwo, to nie jest żadna rozrywka, a po prostu skandal przypominający patostreaming - skomentował na koniec dr Grzegorzewski

Więcej o: