Wypowiedź Mateusza Gesslera na temat napiwków wywołała spore poruszenie w mediach. Restaurator stwierdził niedawno, że napiwek powinien być obowiązkiem każdego gościa odwiedzającego restaurację. - Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji. (...) Część tego serwisu to jest podatek, część idzie niestety dla właścicieli i tak dalej. Nie każdy właściciel albo nie każdy restaurator oddaje wszystko - mówił Gessler. Jego słowa szybko stały się przedmiotem dyskusji. Do sprawy odnieśli się m.in. Książulo oraz Irena Kamińska-Radomska. Teraz swoje zdanie w rozmowie z Plotkiem postanowiła wyrazić również Małgorzata Tomaszewska.
Dziennikarka podczas rozmowy z Marcinem Wolniakiem w trakcie Top of the Top Sopot Festival została zapytana o napiwki. Tomaszewska zwróciła uwagę na sytuację, w której restauracja już dolicza do rachunku opłatę za serwis. Jej zdaniem w takim przypadku trudno oczekiwać od klienta, że dodatkowo zostawi jeszcze napiwek. - Czasami napiwki są doliczone, więc wtedy jaką mamy sytuację? Gdy napiwek jest doliczony, to nadal mamy go dawać? To wydaje się być nierozsądne - powiedziała dziennikarka.
Tomaszewska podkreśliła także, że dla niej napiwek jest przede wszystkim formą oceny pracy kelnera i jakości obsługi. Nie uważa więc, że powinien być automatycznym obowiązkiem każdego klienta. O jego wysokości, a także o tym, czy w ogóle go zostawić, powinna decydować osoba korzystająca z usług restauracji. - Napiwek jest pewną moją oceną serwisu. Jeżeli on był dobry i napiwek się należy, to klient restauracji decyduje, czy faktycznie go dać - stwierdziła.
Prezenterka przyznała również, że sama miała okazję zostawić wyjątkowo wysoki napiwek. Powodem była sytuacja związana z jej dziećmi, które podczas wizyty w restauracji narobiły bałaganu przy stole. Choć Tomaszewska posprzątała część zabrudzeń, kelner zapewnił ją, że nie musi tego robić. To właśnie za jego wyrozumiałość postanowiła dodatkowo go wynagrodzić.
Zdarzyło mi się dać duży napiwek, gdy wiedziałam, że moje dzieci nabałaganiły przy stole. Część bałaganu posprzątałam, ale kelner powiedział mi, że nie muszę sprzątać. Wtedy chciałam wynagrodzić to tej osobie
- powiedziała. Jednocześnie Tomaszewska zaznaczyła, że napiwek nie powinien być czymś, co klient musi zostawić niezależnie od okoliczności. Jeżeli obsługa zachowuje się nieuprzejmie, a klient nie jest zadowolony z tego, jak został potraktowany, jej zdaniem nie ma powodu, by dodatkowo wynagradzać kelnera. - Gdy nie jesteśmy zadowoleni z tego, jak zostaliśmy potraktowani, to nie uważam, że trzeba wtedy zostawić napiwek - podsumowała.
Paweł Małaszyński gorzko o swojej karierze. "Nie jestem zapraszany"
Michał Koterski i Marcela Leszczak już po rozwodzie. Zaskakujące, jak zachowywali się w sądzie
Pokazała, że wypadły jej zęby z Turcji. Dentystka zabrała głos i zwróciła uwagę na jedno
Nie żyje RJ Mitte znany z "Breaking Bad". Bryan Cranston żegna serialowego syna
Nicolas Cage ma rodzinę w polskiej wsi. Nie mieli pojęcia. Jedno zdjęcie ujawniło prawdę
Tak zarabiają uczestnicy "Gogglebox". "Rozmowy o pieniądzach często kończyły się spięciami"
Nowe informacje w sprawie Łukasza P. Prokuratura mówi o decyzji sądu
TVP z nowym serialem. O stylówce Kluźniak z premiery będą mówić wszyscy
"Milionerzy". Uczestnik usłyszał pytanie za pół miliona. Szybko podjął decyzję