Odpadł z "Milionerów", a potem poszedł do sądu. Pogrążyła go kajzerka

Czy zwykła bułka może stać się przedmiotem sporu sądowego? Historia jednego z uczestników "Milionerów" pokazuje, że tak. Wszystko zaczęło się od pytania za tysiąc złotych, po którym Waldemar Jabłoński musiał zakończyć grę. Nie zamierzał jednak na tym poprzestać.
Hubert Urbański
fot. 'Milionerzy'/Player.pl

Pomyłka przy pytaniu za tysiąc złotych zwykle oznacza szybkie pożegnanie ze studiem i koniec teleturniejowej przygody. W przypadku Waldemara Jabłońskiego był to jednak dopiero początek. Uczestnik zakwestionował odpowiedź dotyczącą kajzerki, złożył reklamację, a później zwrócił się o pomoc do prawnika. Ostatecznie spór z producentami "Milionerów" znalazł swój finał przed sądem.

Zobacz wideo Małgorzata Ohme o hejcie po "Milionerach": Nie zgłosiłam się tam, bo uważam, że jestem omnibusem

"Milionerzy". Ile nacięć ma kajzerka? To pytanie stało się kwestią sporną 

Waldemar Jabłoński wystąpił w sylwestrowym odcinku teleturnieju "Milionerzy" w 2000 roku. Uczestnikowi powinęła się noga przy pytaniu za tysiąc złotych. Mężczyzna był przekonany, że na kajzerce znajdują się cztery nacięcia. Jednak komputer ostatecznie wykazał, że prawidłowa liczba nacięć to pięć. Mężczyzna był bardzo zdeterminowany. Po powrocie do domu zakasał rękawy i wziął się do pracy. Samodzielnie przestudiował kilka encyklopedii oraz słowników, które utwierdziły go w przekonaniu, że miał rację.

Doszedłem do 500 złotych, gdy otrzymałem pytanie 'ile nacięć ma kajzerka?' Odpowiedziałem, że cztery. Zdaniem komputera - pięć. Nie zgadzałem się z tą odpowiedzią. Ale byłem zmuszony przerwać grę. W domu jeszcze raz przestudiowałem materiały źródłowe i upewniłem się, że to ja miałem rację, a nie komputer

- opowiadał w rozmowie z Gazetą Wyborczą. Silne przekonanie sprawiło, że mężczyzna ani myślał chować głowę w piasek. Waldemar Jabłoński napisał reklamację i wysłał ją do twórców programu. Niestety, to nic nie dało. Wniosek został nieuwzględniony. Według komisji kajzerki mają po pięć nacięć. Zebrani członkowie powołali się również na źródła związane z piekarnictwem i wypiekami.

Przytoczone przez pana źródła podają co prawda, że kajzerka to bułka nacięta na krzyż, ale należałoby przyjąć określenie 'na krzyż' jako hasłowe, a nie dosłowne. Żadna kajzerka nie jest nacięta na krzyż, ponieważ nacięcia są łukowate i nie ma w sprzedaży kajzerek o nacięciu na krzyż

- przekazała komisja sprawdzająca programu "Milionerzy".

 

"Milionerzy". Ile nacięć ma kajzerka? Silne przekonanie uczestnika zaprowadziło go do sądu

Wszelkie przeciwności losu nie zatrzymały uczestnika. Mężczyzna postanowił zasięgnąć prawniczej porady. Panowie wspólnie znaleźli kolejne źródła potwierdzające zdanie Jabłońskiego. Adwokat wysłał w jego imieniu specjalne pismo do zarządu stacji TVN. Niestety i tym razem nie udało się tym rozwiązać sprawy. "Nie kwestionując faktu, że bułka kajzerka może mieć pięć nacięć, podnieść należy, iż z informacji zawartych w ogólnie uznanych i dostępnych na terenie Polski źródeł wiedzy - równie dopuszczalną i prawidłową była odpowiedź udzielona przez Waldemara Jabłońskiego, czyli cztery nacięcia" - napisał prawnik.

W związku z brakiem reakcji adwokat Jabłońskiego postanowił podjąć kolejne, nieco bardziej radykalne kroki. Telewizja otrzymała pozew sądowy. Producenci programu do sporu zaangażowali zaś autorów "Słownika języka polskiego PWN", sugerując im, że to oni dopuścili się błędu w definicji słowa "kajzerka". Cała sprawa zakończyła się zwycięstwem producentów. Słowa Waldemara Jabłońskiego zostały uznane za bezpodstawne. Po procesie twórcy zlitowali się nad uczestnikiem i pozwolili mu jeszcze raz przystąpić do gry. Waldemar Jabłoński i tym razem odpadł przy pytaniu za tysiąc złotych.

Więcej o: