20 kg w dół po 60-tce. Nie siłownia ani dieta cud. Dowbor zdradziła swój sekret

Katarzyna Dowbor ma za sobą sporą metamorfozę. Jakiś czas temu prezenterka schudła 20 kilogramów, ale nie zdecydowała się przy tym na restrykcyjną dietę ani wyczerpujące treningi. Jak to zrobiła? Efekty mówią same za siebie.
Katarzyna Dowbor - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Michał Borowczyk / Agencja Wyborcza.pl

Katarzyna Dowbor nie ukrywa, że w dojrzałym wieku nie chciała eksperymentować z rygorystycznym odchudzaniem. Zamiast szybkiego rezultatu ważniejsza była dla niej trwała zmiana codziennych przyzwyczajeń i zachowanie zdrowego rozsądku. To zdało egzamin, ponieważ już w zeszłym roku media głośno rozpisywały się o jej niezwykłej przemianie

Zobacz wideo Koroniewska dostała program o remontach. Co na to Katarzyna Dowbor?

Katarzyna Dowbor schudła 20 kilogramów. Zdradziła, jakie zmiany wprowadziła do swojego stylu życia

Okazuje się, że Katarzyna Dowbor nie zdecydowała się na żadne cieszące się obecnie popularnością diety-cud ani głodówki. Postawiła na zdrowe nawyki - regularne, dobrze zbilansowane posiłki i umiarkowany ruch. Jak sama podkreśla, kluczowe było dla niej nie tylko schudnięcie, ale przede wszystkim utrzymanie efektów bez stresu i ryzyka dla zdrowia. Zaczęła jeść pięć małych posiłków dziennie - to pomogło jej ustabilizować poziom cukru we krwi, poprawić trawienie i lepiej kontrolować apetyt. Jednocześnie wykluczyła ze swojej diety białe pieczywo.

W pewnym wieku rygorystyczne, nieracjonalne odchudzanie przynosi więcej szkody niż pożytku. Nie zależało mi na błyskawicznych efektach, a na trwałości moich starań. Po prostu więc zaczęłam się zdrowo i regularnie odżywiać. Jem pięć posiłków dziennie i dbam o aktywność fizyczną

- zdradziła 66-latka w rozmowie z Onetem.

Katarzyna Dowbor trenuje na własnych zasadach

Zamiast intensywnych treningów na siłowni, Katarzyna Dowbor postawiła na aktywności, które naprawdę lubi. Uwielbia jazdę konną i narciarstwo - obie te formy ruchu nie tylko pomagają spalić kalorie, ale też dają jej ogromną satysfakcję i przyjemność. - Pasję jeździecką zapewne miałam w genach, bo mój dziadek, pułkownik Bronisław Kowalczewski, był kawalerzystą i wielkim miłośnikiem koni. Ja, niestety, zaczęłam swoją przygodę z końmi dość późno, bo dopiero w wieku 30 lat. Moi sąsiedzi przywieźli swoje konie, dla których postawili koło domu małą stajenkę. Zakochałam się w tych zwierzętach - wyznała dziennikowi "Głos Wielkopolski".

Więcej o: