Dolly Parton trafiła przed śmiercią do szpitala. Wiadomo, co jej dolegało

Zmarła Dolly Parton. Amerykańskie media ustaliły, że kilka dni przed śmiercią gwiazda trafiła do szpitala.
Dolly Parton
Fot. REUTERS/Mario Anzuoni

25 sierpnia dotarły do nas smutne wieści o śmierci Dolly Parton. Siostrzeniec gwiazdy, Bryan Seaver, opublikował w mediach społecznościowych poruszające nagranie, na którym poinformował o odejściu ciotki. - Dolly jest w rękach Jezusa, gdzie spotkała Carla (swojego męża - red.), rodziców i innych, których tak bardzo chciała spotkać w niebie - powiedział mężczyzna. Zagraniczne media przekazały pierwsze informacje o możliwej przyczynie śmierci artystki.

Zobacz wideo Tajemnicza śmierć byłej uczestniczki „Top Model". Nie wiadomo, jak zginęła

Dolly Parton nie żyje. Dziennikarze porozmawiali z gwiazdą kilka dni przed śmiercią

Choć wiadomo było, że w ostatnich miesiącach Parton zmagała się z problemami zdrowotnymi, nie ujawniała ona szczegółów na ich temat. Jak ustaliła teraz redakcja TMZ, gwiazda trafiła do placówki Vanderbilt University Medical Center w Nashville jeszcze w piątek 21 sierpnia. Dziennikarze dowiedzieli się, że miała zmagać się z problemami z nerkami oraz chorobą autoimmunologiczną. Wciąż nie podano jednak oficjalnej przyczyny śmierci Parton. 

Jeszcze we wspominany piątek, Dolly zdążyła udzielić komentarza magazynowi "People", w którym mówiła o swoim stanie zdrowia. - Mam pewne problemy zdrowotne, na które po prostu nie zwracałam uwagi, opiekując się Carlem… (zmarłym mężem artystki - red.) (...) Chociaż wciąż się regeneruję, wciąż też pracuję - powiedziała piosenkarka. 

W 2025 roku Dolly Parton pożegnała męża. "Spędziliśmy razem wiele wspaniałych lat"

Przypomnijmy, że zaledwie w marcu 2025 roku zmarł Carl Dean, mąż Parton. Informację o jego śmierci przekazały wówczas osoby reprezentujące artystkę. "Carl Dean, mąż Dolly Parton, zmarł 3 marca w Nashville w wieku 82 lat. Zostanie pochowany podczas prywatnej ceremonii z udziałem najbliższej rodziny" - poinformowano we wpisie w mediach społecznościowych. Sama Dolly również zabrała wówczas głos, mówiąc w poruszających słowach o ukochanym. "Carl i ja spędziliśmy razem wiele wspaniałych lat. Słowa nie oddadzą miłości, którą dzieliliśmy przez ponad 60 lat. Dziękuję za modlitwy i wyrazy współczucia" - skomentowała gwiazda.

Więcej o: