Wokół Donalda Trumpa od lat pracuje sztab ludzi, który dba o każdy aspekt życia prezydenta. Wśród nich jest również jego asystentka, Natalie Harp, która stała się niemalże cieniem polityka. W mediach huczy na temat ich relacji, ale oficjalnie nikt nie odniósł się do sprawy. Trump i Harp zostali sfotografowani, jak wsiadali do samolotu, lecąc na wiec poparcia senatorki Darlin Graham tuż przed drugą turą wyborów do Senatu Karoliny Południowej, co podsyca kolejne plotki na ich temat. Brat asystentki amerykańskiego prezydenta postanowił zabrać głos.
Natalie Harp pozostaje dziś jedną z najbardziej zaufanych osób w kręgu Donalda Trumpa. Przed laty twierdziła, że prezydent uratował jej życie, gdy ta zachorowała na raka kości. Chodziło o to, że polityk podczas pierwszej kadencji podpisał ustawę Right to Try, która dała dostęp do eksperymentalnych terapii. Szybko zyskała rozgłos i otwarcie popierała Trumpa w wyborach w 2020 roku. Po jego przegranej dołączyła do konserwatywnej stacji One America News Network. Następnie ponownie aktywnie uczestniczyła w kampanii Trumpa, by dziś być jego asystentką.
Głos w tej sprawie postanowił zabrać brat kobiety, Preston Harp. - Moja siostra ma niezdrową obsesję na punkcie Trumpa - komentował w wywiadzie dla CNN. Zaznaczył, że Natalie już od dziecka była zafascynowana Białym Domem, a także pisała listy do prezydentów - w tym do George’a W. Busha. Jej fascynacja ma wynikać z wychowania przez matkę i jej lekcji o "amerykańskiej wyjątkowości". - Trump jest uosobieniem wszystkiego, czego matka uczyła nas podziwiać - mówił Preston Harp. Uważa on również, że Trump otacza się osobami ze swojego "fanklubu", a jego siostra idealnie się w to wpasowuje. Jak przekazał portal TMZ, Harp uważa, że prezydent nie czuje pociągu fizycznego do swojej asystentki, a jej obsesję opisał jako "dość smutną".
Listy asystentki Trumpa pojawiły się w serwisie Daily Beast, ale już wcześniej ich fragmenty ujawnił "New York Times". List, który Harp napisała w 2023 roku, zaczynał się od słów: "Drogi panie prezydencie", a kończył: "Z całego serca, Natalie". "Chcę, żeby między nami zawsze wszystko było dobrze" - czytamy. "Nigdy nie chcę przynosić panu niczego poza radością. Przepraszam, że straciłam koncentrację. Jest pan dla mnie wszystkim, co się liczy. Nie chcę pana nigdy zawieść. Dziękuję, że jest pan moim strażnikiem i obrońcą w tym życiu" - zwracała się Harp do Trumpa.
W innym liście wspominała czas, gdy pracowała dla konserwatywnej stacji. "Tęsknię za czasami, kiedy dzwonił pan do mnie, gdy prowadziłam swój talk-show, i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym" - przekazała. "Chcę wrócić do tej harmonii między nami. Nie powinniśmy cały czas rozmawiać tylko o pracy!" - dodała w korespondencji. "I proszę, kiedy zawiodę, niech pan mi o tym powie. Ma pan absolutne prawo mnie opieprzyć, jeśli będzie trzeba, kiedy na to zasłużę, ponieważ nikt nie zna mnie ani nie troszczy się o mnie bardziej (niż pan)" - twierdziła w liście Harp.
Drama wokół "Nigdy w życiu" zwieńczona szczytną akcją. Kwota zbiórki Joanny Jabłczyńskiej jest gigantyczna
Burza po emisji "Kuchennych rewolucji". Uczestnik uderza w produkcję. "Rzeczywistość została wypaczona"
Paschalska o aferze wokół "Nigdy w życiu". Krótko i dosadnie ocenia zachowanie Jabłczyńskiej
Nie żyje Adrian Szymaniak. Uczestnik "Ślubu od pierwszego wejrzenia" odszedł po długiej chorobie
Lipińska odpaliła się po pomyśle Nawrockiego w sprawie bezpłatnej nauki jazdy dla uczniów. "Co jeszcze damy za darmo?"
Podpuszczają Jabłczyńską, żeby pozwała Szelągowską. Odpowiedziała
Afera o "Nigdy w życiu" osiągnęła absurdalne rozmiary. Po seansie przestało mnie to dziwić
Szelągowska i Koroniewska już się nie przyjaźnią. Słowa aktorki na ten temat zaskakują
Tragedia we Włoszech. Zamknął byłą partnerkę w bagażniku. Auto zepchnął w przepaść