Justyna, wydaj płytę siostrze! Inaczej nigdy nie przestanie cię szkalować

- Tak, piekło zamarzło. Piszę tekst w obronie Justyny Steczkowskiej. Nie przepadamy za sobą, ale nie jestem w stanie dłużej milczeć na temat traktowania jej jak tarczy do strzelania. I to nie ze strony mediów, a ze strony najbliższych - pisze Aleksandra Pajewska. Ten tekst powstał w ramach jej cyklu dla Plotek.pl "Bez retuszu".
Justyna Steczkowska; Agata Steczkowska
Kapif.pl

Nie tylko hejt, jaki spadł na Justynę Steczkowską za sprawą reklamy coca-coli. Tu jeszcze przynajmniej można doszukiwać się jakiejś merytorycznej postawy, choć trudno winić diwę, że poszła w ślady Britney, Beyoncé, Pink i wielu innych. Tu przynajmniej krytyka jest w miarę merytoryczna. Choć w mojej ocenie znacząco przesadzona. Natomiast to, co jej siostra próbuje na niej uprawić - lincz za sukces - jest zwyczajnie niedorzeczne.

Zobacz wideo Już niedługo wielkie wydarzenie w życiu Steczkowskiej

Sama Justyna nie raz mówiła, że dla mediów jest workiem do bicia. Zwykle się z nią nie zgadzałam, bo niejednokrotnie sama wystawiała się w tej roli. Ale jednak gdzieś jest granica i dla mnie - właśnie na tym, co mówi o niej publicznie jej siostra, Agata. Agata Steczkowska co i raz udziela wywiadów w mediach. Nie oszukujmy się - nie jest zapraszana, bo jest utalentowaną pianistką i dyrygentką. Jest zapraszana do rozmów, bo jest siostrą Justyny Steczkowskiej, co wyraźnie ją uwiera. W każdej rozmowie przebija jej niesamowita niechęć do znanej siostry.

Ja wiem, że Justyna to nie jest łatwy człowiek. Można jej nie lubić. Rodzeństwa nie muszą się kochać, ani nawet lubić – rodziny się nie wybiera. Natomiast to, co Agata uprawia w swoich wypowiedziach, ma charakter publiczny, więc nie jest zwykłą "rodzinną" sprzeczką. Z niewiadomych przyczyn Agata uważa się za dużo lepszą od młodszej siostry i ma nieustającą pretensję do świata i Justyny o to, że zdają się nie podzielać tego przekonania.

- Tato zawsze uważał, zawsze mówił, że jestem taka najzdolniejsza – stwierdziła w rozmowie z Kozaczkiem Agata Steczkowska. - No wyjdzie na to, że znowu ludzie będą gadać, że ja to jestem taka uzdolniona i w ogóle geniusz i tak dalej. No to może po prostu niech fakty o tym mówią i tyle, jak się podsumuje 40-lecie mojej pracy artystycznej - dodała skromnie.

Najstarsza Steczkowska ma żal do rodziców, że nie została jedynaczką, że została wychowana w rodzinie wielodzietnej. Rodzice chcieli, by pomagała się zajmować rodzeństwem. Doświadczenie to spowodowało, że jej córka została jedynaczką, o czym sama marzyła. No i ok, na zdrowie, ale czemu ta 60-letnia kobieta nadal ma potrzebę walenia w swoją siostrę, której (jak sama podkreśla) nie chciała, jak w bęben? Przecież doskonale wie, że jej słowa będą rezonować w mediach i walić Justynę po oczach z każdego nagłówka.

- Ja w tym świecie nie funkcjonuję w taki sposób jak ona, bo ja nie jestem z show-biznesu, nigdy nie byłam i nigdy nie będę. Nie mam parcia na szkło ani mi nie zależy na oglądalnościach, zasięgach czy coś takiego. (...) Ona jest zupełnie w czymś innym niż ja, jeśli chodzi o muzykę. Ona jest w muzyce popowej. Muzyka popowa jest dla wielu ludzi, a ja jestem w muzyce, która jest dla elity - stwierdziła. - To, że tak dużo się o niej mówi, to cały szwadron ludzi na to pracuje. Jej na tym zależy, taka jest forma jej pracy. Ja nie mam takiej formy pracy, mnie w ogóle na tym nie zależy. Ja sobie stoję i dyryguję albo jestem w studio i sobie nagrywam muzykę – stwierdziła. Zapytana o piosenkę Justyny rzuciła "co mnie to obchodzi".

- Ja rozumiem, że ona jest popularna. Ale ja nie jestem w jej cieniu, bo ja nie mogę być w jej cieniu, skoro jestem starsza. Przecież to ona mnie naśladuje, a nie ja ją. (…) Nasza rodzina była znana przecież zanim Justyna zaistniała. Justyna nie wzięła się znikąd - zaznaczyła Agata, niejako podkreślając swoje zasługi w karierze siostry, bo to Agata dyrygowała rodziną Steczkowskich.

Agata jest kobietą inteligentną, więc z pewnością doskonale zdaje sobie sprawę, że każdy jej kolejny wywiad wywoła falę nieprzychylnych publikacji o jej siostrze. Tak samo, jak dziesięć lat temu wiedziała, że jej książka, w której zdradziła, że ich ojciec był księdzem, spowoduje burzę medialną wokół jej siostry Justyny. Była też oczywiście świadoma, że książka by się nie sprzedała, gdyby nie sensacja związana z niezwykle popularną siostrą. "Chciałam napisać tę książkę, żeby podzielić się z rodzeństwem tą historią i informacjami, które zdobyłam" - stwierdziła Agata. Może łatwiej by było zadzwonić?

Po wydaniu książki rodzeństwo jednak nie doceniło jej dobrych chęci, choć Agata wciąż uważa, że w jej zachowaniu nic złego nie ma. "Przecież wyraźnie napisałam, że to OSOBISTA historia, moja, nie ich" - podkreśla. No pewnie, że tak, ale to Justyna musiała się z konsekwencjami tej historii mierzyć publicznie na oczach Polski. Za złe relacje z rodzeństwem, zdaniem Agaty, odpowiadają... rodzice, nie ona.

Agata wykrzykuje w wywiadzie dla Kozaczka, że nie ma do nikogo żalu, choć "nie przerobiła tego na żadnej terapii". Pozwolę sobie wyrazić opinię - przez wypowiedzi Agaty przebija bardzo dużo żalu, którego się wypiera. Może lepiej pożalić się na swój los komuś innemu niż mediom, jednocześnie uderzając w siostrę, z którą nawet się nie ma kontaktu?

- Ludzie ogólnie, zresztą się nie dziwię, myślą, że Justyna śpiewa, jest wokalistką. Ja mam całą płytę, gdzie śpiewam! I jeszcze na dodatek gram na wszystkich instrumentach, swoje kompozycje. I nie udało mi się wydać tej płyty, bo nikt się nie interesuje, jak ja śpiewam. Choćby dla kontrastu czy dla ciekawości jak ja, a jak Justyna śpiewa. Madzia ma swoje płyty, Justynka ma swoje płyty, a Agatka nie ma, bo nikt nie wydał – wyznała. Czy to brzmi jak słowa osoby, która nie ma żalu? Wątpię.

A Justyna znów musi słuchać o sobie, że jest mniej utalentowana, a siostra w dzieciństwie musiała się dla niej poświęcać. Może dla świętego spokoju Justyna powinna wydać siostrze tę jej wymarzoną płytę, może wreszcie Agata uznałaby, że "dług" za bycie starszą siostrą został spłacony. A kupi tylko "elita".

Więcej o: