Eurowizja okazała się dla Alicji Szemplińskiej ważnym momentem w karierze. Artystka nie tylko zdobyła nowych słuchaczy, lecz także otworzyła sobie drzwi do kolejnych muzycznych projektów. W rozmowie z Małgorzatą Rozenek-Majdan szczerze opowiedziała o emocjach po konkursie, intensywnym tempie pracy oraz planach na najbliższą przyszłość.
Alicja Szemplińska nie ukrywała, że po zakończeniu Eurowizji jej codzienność wygląda zupełnie inaczej niż wcześniej. Grafik wypełnił się obowiązkami, a chwile na odpoczynek stały się prawdziwą rzadkością. - W ogóle nie mam czasu wolnego. Ale to chyba dobry dobry znak, że nie masz czasu. Z jednej strony dobrze, z drugiej strony czasem może by się przydała chwila odpoczynku. Chociaż ja dochodzę do takiego wniosku po latach intensywnej pracy i po latach, w których nie miałam tej intensywnej pracy, że ja nie do końca umiem odpoczywać. Ja się trochę męczę, jak nie mam co robić, więc chyba tak musiało być - przyznała. Wokalistka zdradziła również, że udział w konkursie przełożył się na znacznie większe zainteresowanie jej osobą. Odezwali się zarówno fani i bliscy, jak i osoby z branży muzycznej. - Rozdzwonił się telefon, zarówno jeżeli chodzi o wsparcie ludzi, wsparcie fanów, wsparcie bliskich, jeżeli chodzi o pobudki znajomych sprzed lat, ale też propozycje zawodowe, więc bardzo się cieszę, że to była dla mnie taka platforma, żeby pokazać się szerzej światu - mówiła.
Choć dziś wspomina Eurowizję z uśmiechem, sam moment oczekiwania na wyniki półfinału był dla niej niezwykle trudny. Artystka przyznała, że nie wierzyła w awans do finału. - Ja byłam spocona cała. Ja myślałam, że nie wejdziemy do tego finału. Jeden z tancerzy, Krystian, on był święcie przekonany, że mamy finał na bank i on mówił: "Spokojnie, mamy to, mamy to" - opowiadała. Ogromne emocje przeżywała również jej rodzina. Jak zdradziła, napięcie podczas ogłaszania wyników udzieliło się wszystkim najbliższym. - Ale była też cała moja rodzina i podobno w trakcie wyczytywania wyników moja mama leżała na podłodze - dodała.
Alicja Szemplińska podkreśliła, że wynik osiągnięty w konkursie uważa za bardzo dobry. Zwróciła uwagę, że jej propozycja wyraźnie różniła się od typowych eurowizyjnych utworów. - Ja uważam, że 12. miejsce z taką piosenką, która w ogóle nie jest stworzona pod te ramy eurowizyjne, to jest ogromny sukces - wyznała. Od początku zależało jej przede wszystkim na autentyczności i pokazaniu własnej muzycznej wrażliwości. - Ja chciałam pokazać coś nowego, czego jeszcze nie było na Eurowizji i może też zachęcić innych twórców do tego, żeby pokazywali siebie i wychodzili poza jakieś ramy, poza muzyczne schematy, które są już znane i oklepane. To po prostu jest trochę nudne - podkreśliła.
Po konkursie artystka rozpoczęła współpracę z londyńską wytwórnią muzyczną. Dzięki temu regularnie wyjeżdża do Wielkiej Brytanii i pracuje nad nowym materiałem z zagranicznymi twórcami. - I to wszystko wiąże się z tym, że mam kontrakt w Londynie z wytwórnią muzyczną i poznaję się z super producentami, songwriterami. Uważam, że to jest ogromny przywilej i zaszczyt, że mogę jeździć po świecie, żeby spełniać swoje marzenia i teraz chcę po prostu dołożyć wszelkich starań, żeby też dać coś od siebie z racji tego, że dostałam ten zaszczyt i zrobić jak najlepszą muzę - powiedziała. Jednocześnie zapewniła, że nowe możliwości nie zmienią jej podejścia do tworzenia. Jak zaznaczyła, nadal zamierza pozostać wierna własnemu stylowi i muzycznej wrażliwości.
Majkowska odeszła z Ich Troje. Dopiero po latach zdradziła się, co się stało
Tak naprawdę wygląda rajskie życie Kingi Rusin. Piróg się wygadał
Armagedon po występach gwiazd podczas mundialu. Widzowie nie certolą się w komentarzach
Lipińska odpaliła się po wecie prezydenta Nawrockiego. Nie wytrzymała, gdy dostała tę wiadomość
"To dla niego dzieło szatana". Córka wygadała się, co przeraża Aleksandra Kwaśniewskiego
Schreiber pomyliła flagi i się zaczęło. Odpowiedziała jej nawet senatorka Lewicy
Niemen ujawnia, że "żyje w celibacie". "Ja byle komu nie oddam siebie"
Pamiętacie tę dziewczynkę z mema? Tak dziś wygląda, a jej mama czuje się winna
Taką emeryturę ma Lech Wałęsa. Nie jest zadowolony. "Jakbym był, to bym jeździł na rybki"