Wojciech Morawski nie żyje. Smutną informację przekazał Zbigniew Hołdys

Nie żyje Wojciech Morawski. Perkusista i współzałożyciel zespołu Perfect miał 76 lat. Wieść o jego odejściu przekazał m.in. Zbigniew Hołdys.
Nie żyje Wojciech Morawski. Wieść przekazał Zbigniew Hołdys
Fot. Instagram/@skibabigcyc, Facebook/Zbigniew Hołdys

Wojciech Morawski współpracował z takimi zespołami jak: Klan, Breakout, Voo Voo czy Świadectwo Dojrzałości. Był także jednym ze współzałożycieli kultowego zespołu Perfect. W 2026 roku ze względu na stan zdrowia trafił do Domu Artysty w Skolimowie. O jego śmierci 3 kwietnia poinformował w mediach społecznościowych Zbigniew Hołdys. "Dziś o 7 rano Wojtek nas opuścił..." - przekazał w poście na Facebooku.

Zobacz wideo Zespół Perfect zaczął się od Breakoutu i Alibabek. A potem wkroczył Hołdys [Popkultura odc. 40]

Wojciech Morawski nie żyje. Współzałożyciel i były perkusista Perfectu miał 76 lat

W ostatnich latach życia Wojciech Morawski zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi i wymagał stałej opieki medycznej oraz rehabilitacyjnej. O jego sytuacji wielokrotnie wspominali bliscy i przyjaciele ze środowiska muzycznego. Zbigniew Hołdys, który pozostawał z nim w stałym kontakcie, informował fanów o pogarszającym się stanie zdrowia perkusisty, podkreślając, że potrzebuje on nieustannego wsparcia. Apelował również o pomoc i zaangażowanie w zbiórki na jego rehabilitację, przypominając o ogromnym dorobku artysty i jego znaczeniu dla polskiej muzyki.

Wiadomość o śmierci Wojciecha Morawskiego poruszyła fanów i środowisko muzyczne. Pod wpisem Hołdysa szybko pojawiły się liczne komentarze pełne smutku i słów uznania. "Żal ogromny", "Z moich idoli rockowych, których plakaty wisiały na ścianie, już chyba nikt nie żyje. Trochę, to smutne, ale tak ten świat jest skonstruowany", "Bardzo mi przykro, że stracił pan przyjaciela. Wyrazy współczucia", "Wielki artysta" - pisali.

Tak fani wspominają Wojciecha Morawskiego. "Próbował ze mną śpiewać"

Niedługo przed śmiercią muzyka fani dzielili się wspomnieniami związanymi z Wojciechem Morawskim. Niektórzy z nich odwiedzali go w miejscu, gdzie przebywał, kiedy jego zdrowie uległo pogorszeniu. "Byłem u Wojtka ostatni raz w dzień Wigilii, pośpiewałem mu trochę różnych songów, pieśni i kolęd. Widziałem w nim duży entuzjazm, radość... Nawet próbował ze mną śpiewać, nie wydając z siebie głosu, ale jakby chciał mi wtórować" - napisał jeden z komentujących.

Nie brakowało też refleksyjnych wpisów, w których fani zwracali uwagę na to, jak łatwo zapomina się o wybitnych artystach. "Niestety, zapominamy o mistrzach, którzy wykonywali dla nas muzykę, którą pamiętamy do dzisiaj" - dodawali inni.

Więcej o: