Z każdą godziną Nowy Rok jest już coraz bliżej. Stacje telewizyjne dokładnie zadbały o to, by tego niezapomnianego wieczoru widzowie nie mogli narzekać na nudę. Sylwestrowe koncerty organizują zarówno TVP, jak i Polsat. W telewizji publicznej wystąpią m.in. Roxie Węgiel, Justyna Steczkowska, Oskar Cyms czy Michał Szpak. (Więcej możecie przeczytać tutaj). Na scenie ma pojawić się także Doda. Nie jest tajemnicą, że Rabczewska działa aktywnie w mediach społecznościowych i w związku z tym postanowiła podzielić się z fanami pewną relacją zza kulis katowickiej sceny. Nie do wiary, co jej tam doskwiera.
Poczynania Dody na Instagramie śledzi ponad dwa miliony użytkowników. Wokalistka chętnie dzieli się z nimi różnymi przeżyciami i nowinkami, zarówno z życia zawodowego, jak i prywatnego. Tak samo zrobiła i tym razem. W nocy z 30 na 31 grudnia zamieściła krótką relację na InstaStories, w której zwróciła uwagę na dwie kwestie. Pierwszą z nich było mnóstwo ludzi i specjalistycznych ekip pracujących na scenie, by widzowie mogli doświadczyć wyjątkowego koncertu z mnóstwem atrakcji. Drugi miał jednak trochę gorszy aspekt, chodziło bowiem o temperaturę.
Jak wiadomo, ostatnie dni w niemalże każdym zakątku naszego kraju są intensywnie mroźne, pada też dużo śniegu, a na drogach jest ślisko. Okazuje się, że podczas przeciągającej się próby Doda niesamowicie przemarzła, najbardziej narzekała na twarz. Z jej słów wynika, że mogła ją sobie nawet odmrozić. - Nie da się opisać, jak jest zimno k***a, nie da się tego opisać - zaczęła z grubej rury, po czym dodała: - Dwie godziny próby, zamarzła mi twarz. Nie byłam w stanie nią ruszać w ogóle - opowidała.
W dalszej części dowiedzieliśmy się też, że przygotowania nie obyły się bez drobnych komplikacji. Całe szczęście są to problemy, które da się opanować przed wszystkimi występami. Wymagają one jednak dokładności i sporej precyzji, przez co czas prób może się wydłużać. - Mamy parę komplikacji związanych ze sceną, z choreografią, dlatego to trochę jest przedłużone. Bardzo dużo różnych czynników. Alpiniści, podwieszania, najmniejsze zawahanie podpięcia uprzęży, wypięcia i leżymy z całym show, więc naprawdę mnóstwo czynników się na to składa. W pracy bardzo wielu ludzi, więc czekam i jeszcze raz muszę wejść i jeszcze raz zrobić jedno wejście, ponieważ musieliśmy zmienić całą koncepcję - relacjonowała Doda.
Wygląda na to, że na sam koniec Doda chciała nieco rozbawić swoich fanów, ale i też się rozgrzać, bo wyciągnęła niebieską czapkę imitującą kota i założyła ją sobie na głowę oraz twarz. - Ale mam teraz lepszą czapkę. Nie sparaliżuje mi już twarzy z zimna, także myślę, że totalnie to pasuje i do pogody, no i przede wszystkim do mojej osobowości. Jeszcze miałam gdzieś różowego - zażartowała. Jesteście ciekawi jak wyglądała? Zerknijcie do naszej galerii i zobaczcie sami!
Korta obcesowo skomentowała zapach fryzjerki. "Moja reakcja była spontaniczna". Ekspertka komentuje
Berkowicz nazwał ją "kurtyzaną". Dziennikarze stanęli w obronie Dobrosz-Oracz
Gwiazdy zdradziły, co pakują dzieciom do śniadaniówek. Córce Krupy można pozazdrościć
Halle Berry miała dusić 12-letniego syna. Teraz jej córka mówi, co działo się w domu
Chajzer nagle wspomniał o teściowej. Chciał, żeby Bianka podziękowała za to mamie
Nawrocki boksował się z filipińskim mistrzem. Ekspertka dosadnie podsumowała "sportowy spektakl"
Afera po tym, jak Książulo wypuścił własną pizzę. Lokal zdrapuje naklejkę "Muala". Padły mocne słowa
Nawrocka zadała szyku w Manili. Stylistka ma jedno "ale". "Powinna dostać mały przycisk ciszej"
Anna Lewandowska doczekała się powrotu męża. Kadry z Chicago robią furorę