Wpadka w programie Moniki Olejnik. Spójrzcie na pasek na ekranie

W najnowszym odcinku "Kropki nad i" osoba zajmująca się paskami informacyjnymi wyświetlanymi na dole strony zaliczyła niezłą wpadkę. Wyszło niezręcznie i... zabawnie.
Waldemar Żurek i Monika Olejnik
Kadr z 'Kropka nad i'; tvn24/YouTube

7 lipca gościem Moniki Olejnik w "Kropce nad i" był minister sprawiedliwości i zarazem prokurator generalny Waldemar Żurek. Polityk pełni te funkcje niemal od roku (dokładnie od 24 lipca 2025 roku), ale paskowy TVN24 być może przespał ten moment. 

Zobacz wideo Waldemar Żurek: Ukraina walczy z korupcją mimo trwającej wojny

Wpadka paskowego w programie "Kropka nad i" Moniki Olejnik

Monika Olejnik zapytała Waldemara Żurka o aferę w Mogilnie, gdzie - jak powiedziała - "lekarze zarabiali 25 tys. zł za godzinę, gdzie była specjalna spółka neurochirurgów, gdzie było na przykład 15 łóżek, a 25 pacjentów" (chodzi również m.in. o fikcyjne rachunki na kilkuminutowe zabiegi, za które neurochirurdzy wystawiali szpitalom rachunki na kilkaset tysięcy złotych. Więcej na ten temat TUTAJ). Dziennikarka zapytała ministra o to, co robi w tej sprawie prokuratura. 

- Właśnie dzisiaj zadałem to pytanie prokuratorowi krajowemu, bo ja sprawuję nadzór nad różnymi śledztwami, ale zawsze za pośrednictwem prokuratora krajowego. Czekam na odpowiedź w sprawie Mogilna, bo rzeczywiście bulwersuje nas wszystkich ta sprawa. Ona musi zostać wyjaśniona, bo jeśli to są wyłudzenia, to prokuratura uruchomi postępowanie i winni zostaną postawieni przed sądem - mówił Żurek. 

Mimo że minister Żurek w trakcie tej krótkiej wypowiedzi dwukrotnie wspomniał o prokuratorze krajowym, osoba odpowiadająca za wyświetlające się na dole ekranu paski informacyjne popełniła błąd i to spory. Mogliśmy bowiem przeczytać, że minister Żurek rozmawiał z prokuratorem generalnym, chociaż to właśnie on pełni tę funkcję. 

Żurek: Zadałem pytanie prokuratorowi generalnemu. Czekam na odpowiedź i ta sprawa musi zostać wyjaśniona

- widniało na dolnej belce, która wyświetlała się na ekranie "Kropki nad i" przez kilka minut. Wpadkę wyłapali internauci, którzy na X śmiali się, że według programu Żurek zadał pytanie sobie samemu. 

Afera w szpitalu w Mogilnie

Warto nadmienić, że aferę dotyczącą szpitala w Mogilnie jako pierwsza opisała Wirtualna Polska. "Nawet 26 tys. zł na godzinę i ponad 300 tys. zł dniówki - na tyle spółka neurochirurgów działająca na terenie kilku województw mogła wystawiać rachunki szpitalom. W małych placówkach powiatowych lekarze seriami wykonywali kilkuminutowe zabiegi, ale zdaniem NFZ sprawozdawali zdecydowanie droższe procedury" - czytamy w materiale Michała Janczura. Wiadomo, że szpital w Mogilnie zgłosił sprawę do prokuratury, a NFZ po zakończonej kontroli nałożył na wspomniany szpital ponad 2,6 mln zł kary. 

Więcej o: