Jeżowska nie zostawiła na Skolimie suchej nitki. Zarzuca mu wulgarność i brak zrozumienia

Marcin Wolniak
Majka Jeżowska w rozmowie z Plotkiem przyznała, że zabolały ją słowa Skolima o polskich artystach. Zwróciła też uwagę na koncertowanie z użyciem półplaybacków.
Skolim podpadł Majce Jeżowskiej
Skolim podpadł Majce Jeżowskiej. Fot. KAPiF

Majka Jeżowska była jedną z gwiazd koncertu "Lato z Radiem i TVP" w Zakopanem. W rozmowie z Plotkiem gwiazda odniosła się do kontrowersyjnych słów Skolima na temat artystów. Przypomnijmy, że wokalista niedawno skomentował rządowy projekt dopłat do składek dla najmniej zarabiających artystów. Skolim stanowczo sprzeciwił się temu pomysłowi. Jego zdaniem pieniądze z budżetu państwa powinny być w pierwszej kolejności przeznaczone na dzieci i drogi, a nie na wsparcie dla środowisk artystycznych. Użył przy tym dosadnych i wulgarnych słów, twierdząc, że środowisko boryka się z problemami, ponieważ niektórzy twórcy "przechlali lub przećpali" swoją karierę, a inni tworzą słabą muzykę. 

Zobacz wideo Janosz krytycznie o wypowiedzi Skolima. "Mówi bardziej o sobie"

Jeżowska oburzona wypowiedzią Skolima. "Absolutnie to wszystkich zabolało"

W opinii Majki Jeżowskiej słowa Skolima były nieprzemyślane i wypowiedziane pod wpływem emocji. Piosenkarka zaznacza jednak, że ta wypowiedź zabolała także ją samą. - Prawdopodobnie te słowa nie były przemyślane. Były w jakiejś tam chwili wypowiedziane i wiem, że absolutnie to wszystkich zabolało. To jest wrzucanie do jednego wora, kategoryzowanie. To tak jakby powiedzieć, że wszyscy disco-polowcy nie potrafią śpiewać. Nieprawda. Często to są wykształceni muzycy i świetni wokaliści. Mówienie o artystach w taki sposób, uwłaczający, brzydki bardzo, wulgarny wręcz, zabolało. No bo ja się czuję artystką od wielu lat, tak jestem nazywana - studia muzyczne, wieloletnia edukacja muzyczna i doświadczenie prawie 50 lat na scenie. Ja nie proszę o nic. To w ogóle nie chodziło o nas, o tych, którzy są na scenie i na topie, tylko o tych niewidzialnych, niesłyszalnych ludzi. Ludzie, którzy grają w filharmonii przez lata i zarabiają tak małe pieniądze. A żeby grać w orkiestrze w filharmonii trzeba mieć najlepsze wykształcenie. Więc to jest niesprawiedliwe. Trzeba unikać wypowiadania słów pod wpływem emocji, w dodatku bez zrozumienia tematu. Tym bardziej, że i tak jesteśmy dosyć podzieleni. Trzeba szukać wspólnych mianowników, a nie dzielić ludzi - powiedziała Majka Jeżowska. 

Skolim gra kilka koncertów dziennie. Jeżowska mówi o śpiewaniu z półplaybacków

Po wypowiedzi Skolima część komentujących wypominała mu, że sam ciągnie profity z grania bardzo wielu koncertów, z których budżety są z gmin. Ekipa piosenkarza potrafi grać po trzy koncerty dziennie. Czy to oznacza, że część z nich jest słabszej jakości? Jeżowska zwraca uwagę, że chodzi tu o wybór śpiewania z półplaybacków, zamiast grania w stu procentach na żywo. - To nie chodzi o brak szacunku, tylko o pomysł biznesowy na swój występ. Ja występuję z zespołem, z muzykami. Gramy na żywo, nie z półplaybackiem. To się wiąże z tym, że musimy mieć swojego realizatora dźwięku, swojego oświetleniowca i to się robi bardzo duża ekipa. I każdy musi zarobić. Jeżeli ktoś przyjeżdża i ma na scenie jednego muzyka, czy dwóch, a słychać, że gra cały band, to wiadomo, że to jest półplayback. O ile wiem, to nie ma ekipy technicznej. Dlatego się wsiada do helikoptera i dwie osoby mogą przelecieć całą Polskę wszerz i wzdłuż i zagrać trzy, czy cztery, a nawet więcej. (...). W dzisiejszym świecie (...)wymagania rosną, ale nie wszyscy tak chcą i nie wszyscy tak lubią, więc każdy robi to, co musi i jak potrafi - dodała Majka Jeżowska w rozmowie z Plotkiem. 

Marcin Wolniak
Więcej o: