"Ewa Zaprasza" to restauracja, która znajduje się w Sasinie koło Łeby. To tam z wizytą udał się Książulo, który został do tego namówiony przez tysiące obserwatorów. Jak to zwykle bywa, zamówił kilka pozycji z menu. Zachwycał się kolejnymi daniami, by na końcu przyznać wprost, że miejsce go zachwyciło. - Czy chcielibyście przyjąć naklejkę od nas? (...) Bo jesteśmy w szoku. Zamówiliśmy chyba, nie wiem, 14 rzeczy. Wszystko było przepyszne. W ogóle uważałem, że to jest jakieś nierealne miejsce - komentował z zachwytem. Okazuje się, że lokal może liczyć na spore zainteresowanie ze strony gości. Na Instagramie opisali, jak dziś wygląda obłożenie w restauracji.
Już wcześniej właściciele restauracji pisali o sukcesie. "Właśnie ukazał się na YouTube filmik Książulo na temat naszej restauracji. Jest niezwykle pochlebny, co nas oczywiście bardzo cieszy, ale jednocześnie trochę przeraża" - czytamy w komunikacie. "Z góry przepraszamy za to, że pewnie nie wszystkich będziemy w stanie obsłużyć. Wolimy jednak obsłużyć mniej gości, ale zachować dotychczasową jakość" - wyjaśniano.
Teraz na relacji na Instagramie lokalu "Ewa Zaprasza" pojawiło się obszerne oświadczenie, w którym przekazano, jak wygląda codzienność w lokalu po wizycie Książula. "Jak tam efekt Książula, pytacie? Nie jest lekko, to na pewno. Pierwszego dnia przyszło 646 rezerwacji i to pomimo że po trzech godzinach wyłączyliśmy z systemu pierwsze dwa tygodnie. W następne dwa dni przyszło kolejne 477 rezerwacji" - dowiadujemy się. Zwykle w lokalu przyjmowano rezerwacje "od ręki" i rozpisywano plan na konkretny dzień - z wyjątkiem świąt. "Teraz Boże Ciało mamy do końca sierpnia" - napisano z przekąsem.
Pracownicy lokalu mieli ręce pełne roboty i rozpisanie rezerwacji zajęło im aż dwa dni, a kolejną turę zakończyli wypisywać dopiero w poniedziałek. "Mimo że przychodziliśmy do pracy cztery godziny wcześniej i wpisywaliśmy rezerwacje na dwa komputery. A mówimy tylko o rezerwacjach internetowych" - czytamy. Do tego wszystkiego dochodzi telefon, który lokal musiał sobie odpuścić. "Staraliśmy się odbierać połączenia od 9 do 12, w niedzielę od 12 do 19 - mieliśmy prawie 600 połączeń. Nie mogliśmy odbierać, bo raz, że byłoby to fizycznie niemożliwe, dwa, że mieliśmy cały czas koło 200 niewpisanych, wcześniejszych rezerwacji. Bez ich wpisania, nie wiedzieliśmy czy mamy jakiekolwiek wolne stoły na następne dni, a zawsze staramy się wpisywać rezerwacje chronologicznie" - wyjaśniają pracownicy "Ewa Zaprasza". W przygotowaniu jest "centralna telefoniczna", która ułatwi pracę i rezerwacje.
W oświadczeniu zauważono, że rośnie grupa niezadowolonych osób - chodzi o tych, którym nie udało się dodzwonić, zjeść w lokalu czy czekali zbyt długo na stolik lub nie mogli zjeść dania, które chcieli. "W pełni rozumiemy rozczarowanie i frustrację, sam w każdym z powyższych przypadków byłbym wkurzony. Robimy co w naszej mocy, ale pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Nie jesteśmy w stanie obsłużyć wszystkich, nie jesteśmy w stanie zwiększyć liczby steków dziesięciokrotnie - a tyle by w tej chwili poszło, nie mamy absolutnie żadnego wpływu na długość kolejki" - tłumaczono na InstaStories.
Podkreślono również, że obecnie kuchnia w lokalu pracuje na pełnych obrotach. "Kuchnia i reszta zespołu pracują w tej chwili zdecydowanie ponad siły, powoli puszczają nerwy" - zaznaczono. "Jesteśmy już trochę zmęczeni, ale na razie też podjarani. Cieszy nas docenienie naszej pracy, goście w 99 proc. są zadziwiająco wyrozumiali. Żal nam stałych klientów, którzy nie będą mogli zarezerwować w najbliższym czasie stołu, a kolejka się wydłuży do nierozsądnych rozmiarów. Jakoś to razem przetrwamy" - podsumowano, dodając, że niedługo pojawi się post o kolejce do restauracji.
Tego Magda Gessler się nie spodziewała. "Pierwszy raz w życiu mnie to spotkało"
Lewandowska rozstała się z nim tuż przed poznaniem Roberta. Niebywałe, gdzie spotkali się po latach
Odcinek "Nasz nowy dom" wzbudził niezadowolenie. To wzburzyło widzów. "Nie może być tak, że..."
Koterski bez ogródek o nocnej prohibicji w całej Polsce. Nie owijał w bawełnę i zwrócił się do polityków
Po 27 latach włączyłam "Graczyków". Teraz potrzebna "oczu kąpiel"
Grzmią, że to koniec Książula. Mają rację? Zapomnieli, o jednej ważnej sprawie
Céline Dion upadła na scenie w Paryżu. Chwilę później wydarzyło się coś jeszcze
Olivia Colman poszła w paryskim tygodniu mody. "Przerażające dla siwej 52-latki"
Korta obcesowo skomentowała zapach fryzjerki. "Moja reakcja była spontaniczna". Ekspertka komentuje